Piotr Walentynowicz

walentynowicz-ulotka

Niskie koszta pracy nie rozwijają gospodarki

Rozmowa z Piotrem Walentynowiczem, kandydatem na posła w okręgu gdańskim z listy PiS, członkiem partii Polska Razem, wnukiem Anny Walentynowicz.

– W wyborach samorządowych w 2014 roku niosło Pana nazwisko. Teraz przed Panem wyzwanie parlamentarne…

To była inspiracja związana z moją babcią Anną Walentynowicz i jej poglądem na naszą rzeczywistość. Myśl o pracy na rzecz dobra Polaków stopniowo we mnie dojrzewała. Postanowiłem zaangażować się w życie publiczne i zmieniać lokalną ojczyznę dla dobra gdańszczan. Próbować zmieniać, bo w Radzie Miasta Gdańska nasz klub stanowi niestety zdecydowaną mniejszość. Gdańsk stał się miastem dla deweloperów, nastawionym na inwestorów i lobbystów, z pominięciem opinii samych gdańszczan. Jednak w Sejmie będzie inaczej. To PO będzie w opozycji.

– Od kilku lat stał się Pan osobą znaną…

– Punktem zwrotnym była tragedia smoleńska. Babci zabrakło, a ja na własnej skórze przekonałem się, jak pod płaszczykiem kłamstw i manipulacji organa państwa skrywają bezsilność i nieudolność. Babcia mówiła o wyniszczeniu polskiego przemysłu, zrujnowaniu gospodarki, rządach elit, które służą interesom grup politycznych i gospodarczych.

– Transformacja gospodarcza rozpoczęta de facto w 1988 roku miała stworzyć polski kapitalizm i przebiegała w narzuconym nam modelu pseudoliberalizmu. Czyżby chciał Pan odwrócić zapoczątkowane przed ćwierćwieczem procesy?

– Można jeszcze odbudować gospodarkę morską, przemysł stoczniowy, polski węgiel, ale trzeba chcieć i tworzyć warunki poprzez regulacje prawne i finansowe. A nie preferować kapitału obcego. To jest ostatni dzwonek, by odwrócić trend niszczenia majątku narodowego, wyprzedaż resztek udziałów Skarbu Państwa w bankach i przedsiębiorstwach. Rządzący woleli stwarzać doskonałe warunki zagranicznym firmom i bankom, nie dbając o nowoczesne rozwiązania w kraju, bo jakoby można sprowadzać wszystko. Ekspansja obcego kapitału spowodowała, że zabrakło dobrych miejsc pracy, wywołując masową emigrację Polaków.

– To taki patriotyzm gospodarczy. Otworzył się unijny rynek pracy. To chyba dobrze?

– Ależ ci aktywni Polacy za granicą wypracowują tamtejszy PKB. Tutaj jest ich miejsce. Mamy czuć się gospodarzami we własnym kraju. Sam z niejednego pieca chleb jadłem. Byłem taksówkarzem, robotnikiem, marynarzem, operatorem dźwigu. Jako operator żurawia wieżowego budowałem największą galerię handlową w Gdańsku i zarabiałem kilkanaście złotych na godzinę. Warunki w Polsce nie pozwalają na godne życie. Niskie koszta pracy nie rozwijają gospodarki. Mamy być niewolnikami we własnym kraju?

– Jako poseł zajmie się Pan…

– Rozwój polskiej przedsiębiorczości i bezpieczeństwo energetyczne kraju to są sprawy, którymi zechcę zająć się w Sejmie, nadrabiając wraz z całą naszą formacją niską jakość rządzenia Platformy.

Rozmawiał
Artur S. Górski

Materiał KW Prawo i Sprawiedliwość

Download PDF
Powrót Drukuj stronę