Antoni Szymański

Rodzina w centrum życia społecznego

Rozmowa z Antonim Szymańskim, kandydatem PiS do Senatu w okręgu nr 66 (powiaty gdański, tczewski i starogardzki)

– Na jakich obszarach chce się Pan skupić w pracy senatora?

– Chciałbym wykorzystać doświadczenia zdobyte w dotychczasowym życiu zawodowym i zaangażowaniu publicznym, czyli zająć się szeroko rozumianą polityką społeczną. Chodzi nie tylko o politykę rodzinną i pomoc społeczną, ale również zapewnienie godnej pracy i płacy. Im lepiej zorganizowany rynek pracy, tym większe dochody rodzin, a w konsekwencji mniejsze zapotrzebowanie na pomoc społeczną.

– Wspomniał Pan o swoim doświadczeniu politycznym. Zajmował się Pan już sprawami rodziny i społecznymi w Sejmie III kadencji, Senacie VI kadencji i Sejmiku Województwa Pomorskiego. Jest Pan też związany z „Solidarnością”.

– Współtworzyłem „Solidarność” w sądach okręgu gdańskiego i byłem członkiem Prezydium Krajowej Komisji Wymiaru Sprawiedliwości. W centrum mojej pracy zawodowej i publicznej jest rodzina. Pomyślność rodziny buduje społeczeństwo przyjazne dla nas wszystkich. Myślę o tym w kontekście konkretnych rozwiązań w różnych obszarach życia, które mają na celu to, by rodziny były jak najbardziej samodzielne, zasobne, dobrze spełniały funkcję wychowawczą, a ich autonomia była zachowana.

– Po dwóch kadencjach rządów PO i PSL w obszarze polityki społecznej jest chyba dużo do naprawienia. Symboliczne było lekceważenie i śmiech, z jakim posłowie PO przyjęli słowa prezydenta Dudy o głodnych dzieciach.

– Dziwią emocjonalne zaprzeczania, że poziom biedy w Polsce jest wysoki, kiedy dane GUS na ten temat są łatwo dostępne. Ukazują one, że w 2014 r. w gospodarstwach domowych poniżej granicy ubóstwa skrajnego (tzn. poniżej minimum egzystencji) żyło ok. 2,8 mln osób, a poniżej progu interwencji socjalnej ok. 4,6 mln. W tym gronie dominują dzieci z rodzin wielodzietnych.

– Jak z tym walczyć?

– Trzeba wprowadzić wieloaspektowe rozwiązania. Ubóstwo często wiąże się z samotnym wychowywaniem dzieci. Tymczasem liczba rozwodów rośnie i w ub. roku było ich ok. 65 tys. Można temu przeciwdziałać np. poprzez upowszechnienie mediacji, poradnictwa małżeńskiego i dostępność terapii rodzinnej. Dostrzegam dobre rozwiązania, jak wydłużenie urlopów rodzicielskich czy wprowadzenie Karty Dużych Rodzin. Z drugiej strony było wiele działań negatywnych, jak wprowadzenie obowiązku szkolnego sześciolatków bez liczenia się z głosem rodziców, wyeliminowanie z systemu świadczeń rodzinnych obejmującego zasiłki rodzinne i dodatki do nich ponad 3 mln dzieci poprzez zamrożenie progu dochodowego, jaki do nich uprawnia, podpisanie ideologicznej konwencji przemocowej, która deklaruje walkę z tradycją i rodziną.

– Niedawny raport NIK był druzgocący. Okazało się, że polityką rodzinną zajmuje się w Polsce kilkadziesiąt instytucji. A wiadomo, że jak czymś zajmują się wszyscy, to znaczy, że nikt.

– W obecnej niezmiernie trudnej sytuacji demograficznej w Polsce konieczne jest wprowadzenie spójnego programu polityki rodzinnej. Wyróżniamy się na tle innych krajów Europy brakiem takiego programu. Tymczasem państwo ma obowiązek wspierać rodziny, ale co podkreślam, z zachowaniu ich autonomii i nie zastępowaniu jej tam. gdzie to nie jest potrzebne, bo samodzielność buduje siłę rodzin.

Rozmawiał (ach)

Materiał KW Prawo i Sprawiedliwość

Download PDF
Powrót Drukuj stronę