Prawa pracownicze a konstytucja

W ostatnich dniach wydobyłem nieco już zakurzony po 23 latach obywatelski projekt Konstytucji RP z 1994 roku, firmowany wówczas m.in. przez NSZZ „Solidarność”. Śmiem zresztą twierdzić, że ten właśnie projekt zjednoczył środowiska, które w kilka lat później wygrały wybory parlamentarne. Zachętą do pochylenia się nad nim było zarówno głośne stanowisko prezydenta RP, który zapowiedział wniosek o referendum nad kluczowymi konstytucyjnymi regulacjami. Mogłoby się ono odbyć 11 listopada 2018 roku, w stulecie niepodległości naszego kraju. Z kolei przewodniczący KK Piotr Duda zadeklarował, że NSZZ „S” włączy się do tej dyskusji, szczególnie w zakresie konstytucyjnych gwarancji praw pracowniczych. Jakie rozwiązania istotne z naszego punktu widzenia zawierał projekt obywatelski, który wówczas poparło niemal dwa miliony ludzi? Na początku warto przypomnieć, że niektóre zapisy z niego znalazły się w projekcie ostatecznym, przyjętym przez Zgromadzenie Narodowe i popartym w referendum w 1997 roku. Przykładem może być tutaj zapis o związkach zawodowych – obecnie obowiązujący jest niemal dokładnie taki, jak w projekcie obywatelskim. Różnice da się jednak zauważyć już w Preambule – w projekcie obywatelskim odwołujemy się m.in. do patriotycznego oporu przeciw obcej dominacji w latach 1944-89 i pokojowego zrywu „Solidarności”. W uchwalonej takiego odwołania nie ma. Z artykułu określającego ustrój gospodarczy Polski wypadła zapisana w projekcie obywatelskim „partycypacja organizacji pracowników w zarządzaniu zakładem pracy i samodzielność ekonomiczna rodzin”. Zresztą w projekcie obywatelskim regulacje sfery pracowniczej są dużo bardziej rozbudowane niż w obecnie obowiązującej. I tak konstytucyjnie usankcjonowane jest prawo do rokowań i zawierania układów zbiorowych i prawo do strajku (Art. 42), maksymalny tygodniowy wymiar pracy – 40 godzin, komisja trójstronna (dziś – Rada Dialogu Społecznego), prawo do godziwego wynagrodzenia, a także „ochrona stosunku pracy, jego trwałości oraz warunków, w jakich praca się odbywa” (Art. 37). Można domniemywać, że przyjęcie tego ostatniego zapisu uniemożliwiłoby niespotykany w innych krajach wzrost tzw. umów śmieciowych i coraz bardziej powszechnego samozatrudniania. W kontekście ostatnich sporów politycznych ciekawe rozwiązania projekt obywatelski proponuje w kwestiach stanowienia prawa. Należy m.in. do nich kategoria ustaw ustrojowych, których przyjęcie wymagałoby uzyskania wyższego poparcia w parlamencie. W ten sposób przyjmowano by ustawy dotyczące choćby Trybunału Konstytucyjnego czy działania sądów i prokuratury, przeprowadzania referendum etc. Projekt obywatelski wychodził też naprzeciw postulatów wyborów większościowych – artykuł 59 zawierał bowiem propozycję, aby w takim trybie wybierać 2/3 posłów, z zastrzeżeniem, że w pierwszej turze do uzyskania mandatu potrzebna jest bezwzględna większość oddanych głosów. Projekt nie mówił jednak o tzw. JOW-ach, czyli jednomandatowych okręgach wyborczych. Dużo większe uprawnienia przyznawał Senatowi, który np. na wniosek prezydenta mógł odwołać prezesa Sądu Najwyższego, czy powołać – także na wniosek prezydenta – szefa NIK i rzecznika praw obywatelskich. Również inny był wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego – 9 powoływał prezes Sądu Najwyższego, a po 3 – prezydent, Sejm i Senat.

Niewątpliwie obywatelski projekt Konstytucji RP w dużo bardziej precyzyjny sposób określał, które przepisy stosuje się bezpośrednio, a które wymagają uszczegółowienia w ustawach. Dziś to jest problem interpretacyjny powodujący mnóstwo zamieszania. Niezależnie od wszystkiego warto, by członkowie naszego Związku uczestniczyli w debacie nad konstytucyjnymi zapisami, które w nowej Konstytucji RP powinny gwarantować praktyczną realizację dialogu społecznego, umocowanie Rady Dialogu, uprawnienia socjalne i pracownicze, przeprowadzanie referendów na wniosek obywateli. Tylko tak zbudujemy trwałe fundamenty systemu przyjaznego człowiekowi, niezależne od tego, kto aktualnie rządzi. Dzisiejsza konstytucja zawiera zapisy ogólne, które – jak przekonywaliśmy się przez osiem lat – mogą być wyrzucane do kosza. Bo tak naprawdę to dzisiejsza totalna opozycja lekceważyła konstytucję, mimo że teraz tak często nią macha.

Jacek Rybicki

Download PDF
Powrót Drukuj stronę