Nie będzie tak, jak było

Totalna opozycja próbuje totalnie zakrzyczeć pozytywne dane płynące z gospodarki i rynku pracy. Po względnie udanym zamknięciu roku ubiegłego (nieco niższy PKB, ale również niższy od planowanego deficyt budżetowy czy wyższe wpływy) pierwsze miesiące 2017 roku przyniosły bardzo pozytywne informacje. Dużo wyższe wpływy z VAT-u spowodowały, że pierwsze cztery miesiące zamknęliśmy niemal bez korzystania z zakładanego w budżecie na ten rok deficytu. Mało tego – wyraźnie przyspieszył wzrost PKB, osiągając 4 proc. rok do roku. Stało się to, co zapowiadali rządzący – rośnie popyt, rośnie produkcja, rośnie zatrudnienie, rosną płace. Ważnym efektem tego pozytywnego domina jest rekordowo niskie bezrobocie na poziomie 7,7 proc.,  a wg definicji Eurostatu – nawet 5,4 proc. (nie biorąc się pod uwagę osób, które nie poszukują pracy). Liczba bezrobotnych w ciągu roku spadła o niemal 40 proc.! W pierwszym kwartale 2016 było blisko 1,5 mln osób bez pracy, a w pierwszym kwartale roku bieżącego – 926 tysięcy. Nieźle wypada Gdańsk – 3,6 proc. bezrobocia, ale to dwa razy więcej niż w rekordowym Poznaniu, gdzie stopa bezrobocia spadła poniżej 2 proc. Taka sytuacja skutkuje również stałym wzrostem wynagrodzeń – średnia w sferze przedsiębiorstw w kwietniu wyniosła 4489 zł i była o 4,1 proc. wyższa niż rok temu. Program 500+ daje wymierne efekty – rodzi się więcej dzieci, a wydawane pieniądze napędzają tzw. popyt wewnętrzny.

I co? I nic! Totalna opozycja dalej jeździ po kraju i po zaprzyjaźnionych mediach i wieszczy, że gospodarka padnie, budżet się zawali, wiek emerytalny trzeba podnieść, a program 500+ wyrzucić do kosza. Tak, tak – te dwa ostatnie postulaty to niedawne propozycje dla społeczeństwa ze strony tonącej Nowoczesnej. Przypominam, że pierwsza propozycja ustawowa zgłoszona przez tę nowoczesną partię dotyczyła radykalnego ograniczenia uprawnień związków zawodowych. Dziś – jak sądzę u schyłku swego istnienia – partia Ryszarda Petru proponuje, żeby program 500+ zastąpić ulgami podatkowymi na dziecko – do 3 tysięcy. A więc – dodają światli działacze – rodzina z trójką dzieci mogłaby zyskać aż 9 tysięcy, odpisując je od podatku. Jednego jednak nie zauważają – żeby móc odpisać, trzeba być zobowiązanym do zapłaty takiego podatku. W praktyce ta propozycja jest więc propozycją dla rodzin co najmniej średnio uposażonych. A biedni – na mirabelki i szczaw, jak powiadał coraz rzadziej oglądany w telewizyjnych okienkach klasyk Stefan. Dziś słabo sytuowana rodzina z trójką dzieci w ramach 500+ dostaje rocznie 12 tysięcy zł i wreszcie ma możliwość godnie żyć. A potencjalna inwestycja w dzieci, ich wszechstronne wykształcenie, zwróci się w przyszłości. Przysłowiowym strzałem w stopę jest także propozycja wydłużenia wieku emerytalnego. Nie uwzględnia ona bowiem podstawowej zasady – dobrowolności wyboru. Mówili o tym na nadzwyczajnym posiedzeniu Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S” przedstawiciele rządu i prezydenta RP. W tym przypadku problem tkwi w czym innym – to pracodawcy najczęściej nie chcą, by osoby z nabytymi prawami do emerytury pozostawały na rynku pracy. Szczególnie dotyczy to zawodów wymagających większej sprawności manualnej. Dlatego organizacje pracodawców jedną ręką głosują za wydłużeniem wieku emerytalnego, a drugą – za jednoczesnym skróceniem okresu ochrony przed zwolnieniem. Zasadne więc było podnoszenie na wspomnianym spotkaniu w Gdańsku zarówno możliwości odejścia na emeryturę po określonym czasie pracy z przyczyn zdrowotnych, które jednak nie dają jeszcze prawa do renty, ale także opracowanie systemu zachęt dla pracodawców, którzy np. wyznaczą zawczasu tzw. ścieżki kariery pracowników niemogących z oczywistych względów w starszym wieku w pełni efektywnie wykonywać swoich pracowniczych obowiązków. Ale to temat na osobną dyskusję.

I na koniec jeszcze jedno – oto w maju spokojnie, właściwie bez rozgłosu, osunął się pod wodę jeszcze niedawno nagłaśniany wszem i wobec okręt flagowy totalnej opozycji pn. „Mateusz Kijowski”. Ot, a kilka miesięcy temu, zawłaszczając nie swoje emblematy, kodowcy mianowali się drugą „Solidarnością”. Tak się kończy wszystko, co zaczyna być budowane na siłę i od góry. Nie będzie tak, jak było, i już!

Jacek Rybicki

Download PDF
Powrót Drukuj stronę