Maria Ochman: Rząd nie radzi sobie z tym protestem

Jak Pani ocenia działania ministra zdrowia i rządu w związku z protestem rezydentów?

Rząd nie radzi sobie z tym protestem. Gdyby było odwrotnie, to obecna sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Myślę, że nie tylko potrzebne są konkrety, ale przede wszystkim zaufanie, które potrzebne jest, by usiąść do stołu. Bo większość z nas, w Solidarności nie ma zaufania do ministra zdrowia. Jest tak wiele żalów i niespełnionych obietnic, prób manipulowania środowiskiem, że w takich rozmowach obecność ministra, nie jest już żadną gwarancją.

Czy taką gwarancją byłaby obecność premier?

Pani premier była obecna podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego, gdzie był poruszany temat protestów medycznych. Proszę pamiętać, że protest rezydentów nie jest pierwszym protestem medycznym (wcześniej był m.in. protest pielęgniarek, ratowników medycznych, protest Solidarności w Ministerstwie, podczas których także żądaliśmy spotkania z panią premier). Niewielka część tych spraw, o których wtedy mówiliśmy została zrealizowana. Dlatego też trudno patrzeć ze zdziwieniem na rozwój wydarzeń, bo mimo zapewnień premier, że ma zaufanie do ministra Radziwiłła, nie przełożyło się to w żaden sposób na poprawę relacji ze środowiskiem. Trudno mi powiedzieć, jakie propozycje zostały przedstawione młodym kolegom lekarzom, bo oni prowadzą rozmowy odrębnie. Natomiast zobaczymy jak te informacje, które zostały przekazane partnerom społecznym, pracodawcom i pracobiorcom w Radzie Dialogu Społecznego, przełożą się na konkretne decyzje.

Protest trwa już bardzo długo i nie udało się osiągnąć porozumienia. Co dalej?

Postulaty rezydentów mają duży stopień ogólności, a niektóre są zaporowe. Trzeba zawsze pamiętać, by zaczynając protest, wiedzieć w jaki sposób się go zakończy, i formułować takie postulaty, które mogą być przedmiotem poważnych negocjacji. Tylko wtedy można coś uzyskać. Jeśli postulaty są zaporowe, takie, które wiadomo, że nie są do uzyskania w najbliższym czasie, wtedy jest kłopot. Myślę, że taką sytuację mamy w tej chwili. Jeśli nie pojawi się poważna rządowa propozycja negocjacji z czasowym zapisem zakończenia ich do 15 grudnia (a więc do kiedy musi być uchwalony budżet państwa),  protest na pewno będzie narastał. Nie wiemy czy propozycja, jaką premier położyła na stole jest poważna i konkretna, a przede wszystkim kto stanie na czele tego zespołu.

Minister Radziwiłł powołał w czasie swojego urzędowania ponad 20 zespołów i nie wiem, czy udałoby się wskazać te, których praca zakończyła się konkretnymi rezultatami. Solidarność jako partner w dialogu społecznym uczestniczyła w pracach Zespołu Trójstronnego w Ministerstwie. Niestety, dialog z ministrem Radziwiłłem zakończył się porażką i rezygnacją z prac. Postawiliśmy sprawę jasno, że póki minister Radziwiłł będzie ministrem, nie wrócimy do rozmów.

Czy zmiana ministra zdrowia byłaby rozwiązaniem?

To byłoby rozwiązanie, o ile osoba, która by zastąpiła ministra Radziwiłła, cieszyłaby się mandatem zaufania środowiska. A może to powinien być ktoś spoza służby zdrowia? Jedno jest pewne, że potrzebne jest szybkie działanie. I nie okopywanie się na swoich pozycjach tylko rzetelne propozycje rozwiązania kryzysu, który może zagrozić bezpieczeństwu zdrowia i życia pacjentów. W tej chwili piłka jest po stronie rządu.

Co zatem powinien zrobić rząd?

Myślę, że kluczowe będzie to, jak propozycja dialogu przedłożona młodym lekarzom będzie przekuta na realne rozwiązania.  Trochę byłam zdziwiona, że na środowe spotkania Rady Dialogu Społecznego koledzy lekarze nie przyszli, choć byli zaproszeni. RDS jest instytucją utworzoną ustawowo po to, by rozwiązywać ostre konflikty społeczne. Odrzucenie zaproszenia na nadzwyczajne posiedzenie poświęcone służbie zdrowia zostało źle odebrane. Podtrzymujemy jednak to zaproszenie, licząc na to, że to właśnie RDS będzie tym forum, gdzie będziemy próbowali rozwiązać ten spór. Dobrze że doszło do spotkania z panią premier, choć nie wiemy dlaczego zakończyło się fiaskiem. Ja niestety wciąż pamiętam te czasy, gdy ministrowie zdrowia w rządzie PO-PSL lekceważyli instytucję dialogu społecznego…

No właśnie, teraz Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz bronią rezydentów…

Oni wikłają sytuację lekarzy. Wszyscy pamiętamy, jak Platforma Obywatelska podzieliła środowisko, dając podwyżki tylko jednej grupie zawodowej. Wydaje mi się, że środowisko służby zdrowia powinno jednoczyć się nie wokół protestów tylko osoby, być może ministra, który będzie próbował odzyskać zaufanie medyków. Jeżeli dziś ktoś ubiera się w ornat i na mszę dzwoni, to jest to hipokryzja. Pamiętam gdy organizowaliśmy protesty – sami lub wspólnie z OPZZ – przedstawiciele Platformy i PSL nie mieli odwagi, by wyjść do protestujących. Dziś ich  stała obecność bardziej szkodzi protestującym niż im pomaga.

Czy gdyby doszło do strajku generalnego, Solidarność go poprze?

Tylko w sytuacji, kiedy rzeczywiście przekonamy się, że nie ma po stronie rządu woli, by problem służby zdrowia rozwiązać w sposób kompleksowy. To nie jest tylko protest o pieniądze dla jednej grupy zawodowej. Potrzebujemy rozwiązań kompleksowych dla wszystkich zatrudnionych w szpitalach i przychodniach – tych medycznych i niemedycznych. Takie postawienie sprawy wydaje mi się uczciwe. Jeżeli rząd tego nie zrobi, to na pewno nie tylko służba zdrowia, ale być może inne grupy zawodowe będą się przyłączały. Nie może być porozumień dzielących środowisko.

 

Źródło: medexpress.pl

Download PDF
Powrót Drukuj stronę