Komisja przyjęła rządowy projekt płac w służbie zdrowia, Związki pikietowały

 

Podczas pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia wykonujących zawody medyczne najpierw zdecydowano o oddzielnym procedowaniu inicjatywy rządowej i obywatelskiej, a potem rozpoczął się grad pytań. Cała dyskusja trwała 2,5 godziny, wyczerpując uczestników, ale nie tematy.

Obecnie w Sejmie są dwa projekty regulujące minimalne wynagrodzenia pracowników medycznych – projekt rządowy oraz obywatelski, pod którym zebrano prawie 240 tys. podpisów. Projekt obywatelski przygotowało Porozumienie Zawodów Medycznych (PZM) skupiające kilkanaście związków i organizacji zrzeszających pracowników służby zdrowia.

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia 7 czerwca br. przed Sejmem pikietowała grupa przedstawicieli PZM, którzy także domagali się łącznego rozpatrywania projektów oraz wyższych podwyżek płac niż przewidziane w projekcie rządowym.

Najpierw przewodniczący komisji zarządził głosowanie nad wnioskiem o przerwanie obrad w celu „poczekania na tożsamy projekt obywatelski i rozpatrywania tych dwóch projektów razem w terminie możliwie najbliższym”.

Gdy posłowie odrzucili wniosek, rozpoczęła się emocjonalna dyskusja, którą zdominowały liczne pytania dotyczące już tylko inicjatywy rządowej. Na wątpliwości starała się odpowiadać wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko.

 

Pracownicy niemedyczni i ratownicy… - Posłanka Elżbieta Gelert (PO) sugeruje, że jest kolizja między tytułem ustawy a artykułem piątym. W artykule nie ustalamy zasad wynagradzania dla pracowników niemedycznych. Tytuł o ustalaniu zasad wynagradzania pracowników medycznych jest więc jak najbardziej właściwy – rozpoczęła Szczurek-Żelazko.

Art. 5 projektu ustawy mówi, że „w porozumieniu albo zarządzeniu określa się również zasady podwyższania wynagrodzenia osoby zatrudnionej w ramach stosunku pracy w podmiocie leczniczym, niewykonującej zawodu medycznego”.

- Artykuł piąty mówi tylko o obowiązku przeprowadzenia rozmów przez dyrektora z organizacjami związkowymi w celu ustalenia porozumienia, ale nie ustala zasad – wyjaśniła wiceminister.

Według niej ustawa obejmuje w pełni ratowników medycznych. – Mieszczą się oni w tabeli w punkcie szóstym, gdzie są wymienieni przedstawiciele zawodów medycznych z wyższym wykształceniem, ewentualnie w pozycji dziesiątej jako przedstawiciele zawodów medycznych ze średnim wykształceniem – tłumaczyła.

- Jest rzeczą oczywistą, że regulacja dotyczy wynagrodzeń fizjoterapeutów, farmaceutów, techników laboratoryjnych – ustawa je zwiększy – przypomniała wiceminister zdrowia.

…oraz pielęgniarki Szczurek-Żelazko przypomniała, że w projekcie ustawy znajdują się trzy kategorie propozycji wzrostu wynagrodzeń dla pielęgniarek. – Pielęgniarka z wyższym wykształceniem i specjalizacją, ze średnim wykształceniem i specjalizacją oraz z samym wykształceniem średnim – wyliczała.

Podkreśliła, że głównym założeniem projektodawców było to, aby gratyfikacje otrzymywały te osoby, których kompetencje są niezbędne ze względu na pracę na konkretnych stanowiskach. – Dlatego chcielibyśmy docenić pielęgniarki, które posiadają specjalizację – podsumowała.

Dodała, że resort „nie ma żadnego zakusu na to, żeby likwidować i odbierać podwyżki 4×400”. – To jest respektowane, realizowane i nie odstąpimy od tego – zapewniła.

Posłanka PO Elżbieta Gelert zapytała, w którym miejscu projektu ustawy mieści się zwrot „magister pielęgniarstwa bez specjalizacji”. – W dziewiątym – usłyszała w odpowiedzi.

- Czyli tak samo jak pielęgniarka z licencjatem albo ze średnim wykształceniem? Przecież niszczycie w ten sposób magistrów! Po co jest szkoła wyższa i pięcioletni tryb nauczania? Mają być w najniższej grupie 0.64 (średniej krajowej, z pensją ok. 3,2 tys. zł – red.)? To totalne nieporozumienie. Myślę, że izby pielęgniarskie i związki zawodowe powinny coś z tym fantem zrobić. To jest nie do pomyślenia – protestowała b. dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu.

Kontrakty zostają, ale… – Czy zmusimy pracowników do powrotu na umowy o pracę? Absolutnie nie jest to celem tej ustawy. Istnieje dowolność w kształtowaniu form współpracy podmiotu leczniczego z pracownikami. Natomiast regulujemy sposób wynagradzania pracowników zatrudnionych na umowę o pracę bądź w oparciu o akt powołania – tak wiceminister zdrowia odniosła się do przedstawianych wątpliwości w kwestii form zatrudnienia.

Stanowczo podkreśliła, że „absolutnie nie ma tu związku przyczynowego z jakimkolwiek pomysłem likwidacji innych form współpracy pracowników z pracodawcą”.

Przewodniczący Komisji Zdrowia, poseł Bartosz Arłukowicz (PO), nie dawał jednak za wygraną. – Czy przewidują państwo jakikolwiek zapis mówiący o tym, że szpitale będące w sieci i pracownicy tych szpitali będą musieli pracować wyłącznie w formule umowy o pracę? Czyli mówiąc wprost – czy zakładają państwo likwidację możliwości pracowania na kontrakcie dla którejkolwiek grupy zawodowej w przypadku wprowadzenia sieci szpitali? – pytał Arłukowicz.

Szczurek- Żelazko odpowiedziała, że założenia do projektu ustawy o Narodowej Służbie Zdrowia nie poruszają tego problemu, natomiast projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym przewiduje, że pracownicy ratownictwa będą zatrudniani na umowę o pracę.

- Rozumiem, że ma pani na myśli wszystkie ustawy, które państwo „produkują” i według Ministerstwa Zdrowia nie będzie konieczności przechodzenia wszystkich na etaty, bo nie ma takich przepisów? – drążył Arłukowicz.

- Mówimy o projekcie założeń do ustawy, więc nie chciałabym informować o konkretnych rozwiązaniach – odpowiedziała wiceminister zdrowia.

Wypadkowa różnych oczekiwań Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” stwierdziła, że odniesienie w projekcie ustawy do płacy minimalnej jest „upokarzające i przeciwskuteczne”, szczególnie w kontekście możliwości podejmowania pracy w służbie zdrowia. Poinformowała, że „Solidarność” jest gotowa poprzeć ten projekt, ale pod pewnymi warunkami.

- Jednym z nich jest to, abyśmy nie obarczali dyrektorów i pracowników kolejnym konfliktem, czyli adresowali tę ustawę do osób zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Myślę, że dyrektorzy i zatrudniający mieli dosyć problemów w momencie, kiedy został przygotowany projekt rozporządzenia ministra Zembali. Konfliktowanie personelu doszło do zenitu – przypominała Ochman.

Stwierdziła: – Jeśli chcemy wchodzić w buty ministra Zembali, Platformy Obywatelskiej i dzielić pracowników dalej – to ten projekt nie będzie miał prospołecznego zastosowania.

Wiceminister zdrowia przyznała, że projekt jest „wypadkową różnego rodzaju oczekiwań” i resort zdrowia zdaje sobie sprawę, iż nie spełnia on w pełni postulatów strony społecznej i pracodawców.

- W ustawie wyraźnie wskazujemy, że kwotą bazową do końca 2019 r. jest 3900 zł, natomiast od 2020 i 2021 r. będzie już odniesienie do konkretnego wskaźnika średniego wynagrodzenia w gospodarce. Dlaczego kwota bazowa jest z 2015 r.? Ponieważ ta ustawa jest już procedowana od kilkunastu miesięcy – argumentowała Szczurek-Żelazko.

Odniosła się także do wynagrodzenia stażystów. – Obecnie jest ono na poziomie 2007 zł brutto. My proponujemy, aby lekarz stażysta w 2021 r. miał 3651 zł brutto. Jeżeli nie widzą państwo tej podwyżki, to jest już państwa problem – podsumowała i wyjaśniła, że kwoty w całym projekcie są „wyjściem naprzeciw do poszczególnych grup społecznych i taki ma charakter ta regulacja”

Ostatecznie w głosowaniu Sejmowa Komisja Zdrowia poparła rządowy projekt.

Tak mają zarabiać według rządowego projektu… Projekt rządowy przewiduje, że docelowa wysokość najniższego wynagrodzenia zasadniczego będzie osiągnięta po upływie okresu przejściowego – do końca 2021 r. Minimalne wynagrodzenie lekarzy specjalistów docelowo ma wynosić 1,27 średniej krajowej (wg prognoz ok. 6,4 tys. zł), lekarzy z pierwszym stopniem specjalizacji 1,17 (ok. 5,9 tys. zł), lekarzy bez specjalizacji 1,05 (ok. 5,3 tys. zł), a stażystów 0,73 (prawie 3,7 tys. zł).

Farmaceuci, fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni i inni pracownicy medyczni z wyższym wykształceniem mają zarabiać minimum 1,05 średniej krajowej (wg prognoz ok. 5,3 tys. zł), jeśli mają specjalizację. Jeśli jej nie mają, zarabialiby nie mniej niż 0,73 średniej krajowej (ok. 3,7 tys. zł).

Pielęgniarka z tytułem magistra i ze specjalizacją ma zarabiać co najmniej 1,05 średniej krajowej (wg prognoz ok. 5,3 tys. zł). Minimalne wynagrodzenie pielęgniarki bez tytułu magistra, ale ze specjalizacją określono na 0,73 średniej krajowej (ok. 3,7 tys. zł), a bez specjalizacji – 0,64 średniej krajowej (ok. 3,2 tys. zł). Fizjoterapeuci i inni pracownicy medyczni ze średnim wykształceniem mają zarabiać minimum 0,64 średniej krajowej (wg prognoz ok. 3,2 tys. zł).

… a tak według projektu obywatelskiego Z kolei projekt obywatelski przewiduje, że minimalne wynagrodzenia będą systematycznie wzrastać, tak by 1 lipca 2019 r. osiągnęły poziom właściwy docelowy.

Zdaniem związkowców, lekarze ze specjalizacją powinni zarabiać przynajmniej 3-krotność przeciętnego wynagrodzenia, a bez specjalizacji – 2-krotność. Pielęgniarki, położne, fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni zarabialiby minimum od 1,5 do 2 średnich krajowych.

Taka sama byłaby rozpiętość wynagrodzeń ratowników medycznych, elektroradiologów, dietetyków i logopedów. Z kolei minimalne wynagrodzenia farmaceutów i psychologów określono między 1,75 a 2 średnimi krajowymi. Związkowcy chcą także określenia minimalnych wynagrodzeń dla innych osób zatrudnionych w podmiotach leczniczych (od 0,75 do 1,25 średniej krajowej).

Źródło: SOZ NSZZ „Solidarność”

Download PDF
Powrót Drukuj stronę