Będzie wniosek o wotum nieufności wobec ministra zdrowia

Nie było żadnych nieprawidłowości przy procesach refundacyjnych – zapewniali na czwartkowym posiedzeniu Komisji Zdrowia przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia.

Posłów opozycji nie przekonali, bo na zakończenie posiedzenia Bartosz Arłukowicz (PO) zapowiedział złożenie wniosku o wotum nieufności w stosunku do ministra zdrowia.

Posiedzenie Komisji Zdrowia zostało zwołane na wniosek posłów opozycji, których zaniepokoiły informacje na temat domniemanych nieprawidłowości w negocjacjach z firmami, projektu ostatniej listy leków refundowanych oraz wyjazdu kierownictwa do hotelu, który należy do właścicieli Adamedu. Wiedzę na temat nieprawidłowości przekazała Komisji Zdrowia była naczelnik wydziału refundacyjno-analitycznego Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji, Edyta Matusik. Na podstawie tych informacji prezydium komisji złożyło zawiadomienia do CBA i ABW oraz prokuratury, jednak te instytucje nie stwierdziły, że do nieprawidłowości dochodziło.

Obecna na posiedzeniu komisji Edyta Matusik, podkreślała, że jako naczelnik zauważyła nieprawidłowości, których temat poruszała w rozmowach oraz w formie notatek do swoich przełożonych, także bezpośrednio do ministra zdrowia. Efektem tych działań miał być mobbing (posłowie PiS przypominali, że postępowanie go nie potwierdziło) oraz zwolnienie z pracy.

Wśród leków co do refundacji których miało dochodzić do nieprawidłowości była urzędniczka wymieniła m.in.: Xarelto, Pradaxa, Vimpat, Gilenya, Trastuzumab, Cosentyx.

W przypadku leków Pradaxa oraz Xarelto, na dwa miesiące przed wygaśnięciem wyłączności rynkowej ministerstwo podjęło decyzję o podwyższeniu ceny leku. W ten sposób firma uchroniła się przed obowiązkową obniżką ceny o 25 proc. (w kolejnym obwieszczeniu cena powróciła do poprzedniego poziomu).

Według Edyty Matusik proces refundacji biorównoważnika herceptyny przebiegał w sposób zakłócany przez szefową DPLiF. – Dochodziło do opóźniania wejścia wersji generycznej na listę leków refundowanych – oceniła.

Wiceminister Marcin Czech podkreślił, że już samo używanie w tytule posiedzenia komisji hasła o nieprawidłowościach jest bezzasadne i nieuprawnione. – W departamencie lekowym nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości – mówił. Jego zdaniem wszystkie decyzje zapadały zgodnie z kryteriami zawartymi w ustawie refundacyjnej.

Zwracał uwagę na stopień komplikacji procesu refundacyjnego. Podkreślał skuteczność resortu w zwiększaniu dostępu do leków refundowanych – choćby przez decyzję o wpisaniu na listę nusinersenu, leku na rdzeniowy zanik mięśni (SMA). Szczegółowo omawiał proces decyzji w sprawie leków, które przywoływała Edyta Matusik.

Czech przypomniał, że zgodnie z ustawą refundacyjną producent może złożyć wniosek o podwyższenie urzędowej ceny zbytu bez określenia terminu na złożenie tego wniosku. Wyjaśniał, że przy decyzjach brano pod uwagę nie tylko kwestie finansowe, ale również bezpieczeństwo i dostępność leków dla pacjentów oraz ryzyko wycofania się producentów z polskiego rynku, jeśli zostaną zmuszeni do obniżek cen. Chodziło bowiem o leki, które nie mają swoich refundowanych odpowiedników.

Odnosząc się do refundacji herceptyny Czech wyjaśnił, że w maju 2018 roku nastąpiła rejestracja biorównoważnej herceptyny, producent leku biorównoważnego złożył wniosek refundacyjny 25 maja, zaś decyzje refundacyjne wydano 28 czerwca i dotyczyły one zarówno leku oryginalnego, jak i biorównoważnego. – Wniosek refundacyjny był procedowany w najszybszym możliwym tempie, w rezultacie zamiennik trafił na pierwszą listę refundacją, na której mógł się znaleźć.

Dodał, że decyzje dotyczące refundacji stanowią niemały dylemat w sytuacji ograniczonego budżetu, a priorytetem jest sprawiedliwe społecznie gospodarowanie publicznymi środkami na refundację.

Posłowie opozycji dopytywali m.in. o stanowisko prezesa NFZ, w którym Andrzej Jacyna alarmował, że niektóre decyzje refundacyjne mogą szkodzić budżetowi płatnika oraz o przejrzystość decyzji refundacyjnych. Przywołano tu zarówno kwestię leku na SMA (decyzję o refundacji Łukasz Szumowski miał według posłanki Elżbiety Radziszewskiej ogłosić przed uzgodnieniem ostatecznej ceny leku) jak i leku na raka płuca – Ewa Kopacz przywołała list ambasador USA do ministra zdrowia, w którym znalazło się stwierdzenie, że wiceminister Marcin Czech „polecił umieszczenie” leku na liście. – Czy doszło do interwencji dotyczącej umieszczenia tego leku na liście refundacyjnej? – pytała. Grzegorz Furgo pytał z kolei o wybór miejsca wyjazdowego spotkania kierownictwa resortu i ewentualny wpływ na decyzje refundacyjne.

W tej ostatniej sprawie wiceminister Janusz Cieszyński wyjaśnił, że 12 grudnia został opublikowany projekt zawierający błędy wynikające z błędów systemu informatycznego, a poprawiony projekt opublikowany 14 grudnia zawierał wszystkie decyzje podjęte do tego momentu. Dlatego znalazły się na nim leki firmy Adamed – Nie ma tu związku, że wyjazd, w którym uczestniczyło kierownictwo ministerstwa miał jakikolwiek wpływ na listę refundacyjną – przekonywał. Jak dodał, decyzja o organizacji wyjazdu zapadła w pionie administracyjnym wiele dni wcześniej. Jednocześnie przyznał, że taka sytuacja nie powinna się zdarzyć. – Posypujemy głowy popiołem. Podjęliśmy decyzję, ze zmieniamy procedurę i będziemy analizować przy wyborze podmiotów, do których będą wysyłane zapytania, także potencjalne konflikty interesów – zapewnił.

To jednak nie uspokoiło posłów opozycji. – Fakt, że nie ma tu ministra świadczy o tym, że próbuje uciec od odpowiedzialności. Składamy wniosek o wotum nieufności dla ministra, bo nie podjął trudu wyjaśnienia nieprawidłowości. Teraz ten trud będzie musiał podjąć na sali plenarnej premier Mateusz Morawiecki – mówił Bartosz Arłukowicz.

 

Źródło: medexpress.pl medexpress logotyp

Download PDF
Powrót Drukuj stronę