Z małych chmur duże deszcze

W czerwcu w mediach było jak z pogodą: parę godzin błękitnego nieba, potem chmurka wcale nie duża , ale jak z niej lunęło, żegnaj kosiarko, trawnika już nie skosisz. W pewnym momencie wydawało się , że premier i prezydent doszli do porozumienia , ale zaraz potem przyszły obchody pierwszych plus minus wolnych wyborów, które premier wolał obchodzić na Wawelu, a nie w mieście, w którym się wszystko zaczęło (także kariera Tuska). Potem wybory do europarlamentu, gdzie już szło zupełnie  normalnie, czyli na ostro. Z tego można wnioskować , że świeżo upieczeni europosłowie też będą śpiewać  każdy na swoją nutę, tak jak ich szefowie.

 

Ustawa medialna to następny punkt sporu. Tusk już teraz rozgląda się za posiłkami, bo samo PO z PSL nie mają dość szabel, by odrzucić prezydenckie veto, które ani chybi nastąpi. Media, zwłaszcza elektroniczne, powinny na zdrowy rozum być przeciw ustawie, a za Lechem Kaczyńskim, bo nowa ustawa ma być przecież, wskutek zmienienia abonamentu, na państwowym garnuszku. A w tym garnuszku właśnie dno widać, więc skąd te 800 milionów dla telewizji? Premier był zaskoczony, gdy dowiedział się , ze to aż tyle. Od czego on ma doradców? Nikt nie umiał policzyć przedtem, ile ten prezent dla odbiorców będzie kosztował?
 
Odbiorcy, czyli wyborcy są tak zniesmaczeni polityką , że nie tylko olali eurowybory, ale nie zauważają, że zniesienie abonamentu to populistyczna miska soczewicy, w dodatku zarobaczona. Tymi robalami są potrzeby już teraz nie publicznej, ale państwowej telewizji – nie obejdzie się bez sięgania w kieszeń podatnika. No i cała zmiana okaże się dla odbiorców tak korzystna, jak dla stryjka jego słynna transakcja.
 
Rafał Ziemkiewicz nazwał nasze życie społeczne i gospodarcze „pływaniem w kisielu”. Wygląda na to, że ów kisiel gęstnieje i pleśnieje. Coraz więcej ludzi mówi: „No i jak tu żyć w tym kraju?” Ja tam już długo nie pożyje , ale co czeka dzisiejszych trzydziesto– i czterdziestolatków? W numerze z 21 czerwca „Rzeczpospolita” zainicjowała debatę o stanie państwa. Może to pierwsza jaskółka naprawy? Spóźniona, jak to jaskółka  w czerwcu. Ale chwała Panu, że w ogóle jest.
 
Janina Wieczerska
Download PDF
Powrót Drukuj stronę