Więcej światła!

Zaczynam podejrzewać, że rok przestępny to rok przestępczy. Tak by przynajmniej można myśleć o kończącym się roku 2004, jeśli mierzyć go liczbą wykrytych u nas afer. Ale by nie popadać w zabobony, wolę go nazwać rokiem niejasności. Wszystko w nim było: kurz, dym, swąd, chmury, ściemnianie. Tylko jasności w niczym. Afera Rywina skończyła się nijako, Orlengate z dnia na dzień staje się ciemniejsza, nad Ukrainą gęsta mgła – nie wiedzieć czy poranna, czy wieczorna, w Iraku czarna burza z piorunami. Kiedy to się skończy? I czym? Tego nawet z fusów się nie wywróży, warto tedy pamiętać, że skrajny pesymizm jest równie mało uzasadniony jak skrajny optymizm. Pesymista wyśmiewa się ze świątecznych i noworocznych życzeń, mówiąc, że gdyby się miały spełniać, cała ludzkość już od wieków byłaby zdrowa, bogata i szczęśliwa. Jednak są życzenia, które mają pewną moc sprawczą. Oczywiście nie w formie „hokus pokus i już jest”. Ale gdy życzenie nadawcy spotka się z życzeniem odbiorcy, z jego „chcę żeby”, coś z tego może wyniknąć. Przykładem najbliższym manifestanci z Kijowa: zażyczyli sobie powtórki wyborów i mają ją. Jeśli będą sobie życzyli zwycięstwa w wyborach 26 grudnia, to też będą je mieli – jeżeli nie zaśpią. Czy będą potem życzyli sobie Ukrainy demokratycznej i sprawiedliwej, to już takie pewne nie jest, bo różne i często rozbieżne są wyobrażenia o sprawiedliwej demokracji. Myśmy to przerabiali i nadal przerabiamy i jakoś nie toniemy w szczęściu. Raczej w łajdactwie. Ale o rozmiarach łajdactwa właśnie w tym ciemnym roku 2004 dowiedzieliśmy się więcej niż w poprzednich kilkunastu latach. I to jest dobry zadatek na przyszłość, bo powoli może się pole oczyszczać. Tak tedy na Nowy Rok życzę sobie i rodakom: więcej jawności i przejrzystości w rządach, prawach, urzędach, uczelniach. „Więcej światła” – jak rzekł stary Goethe. W działaniach polityków, ale i w głowach wyborców też! Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę