Szumnie, dumnie, durnie
Szumny był maj tego roku. Poczynając od 3 Maja, który przynajmniej w Warszawie przebiegał godnie, jak na narodowe święto przystało, co (o dziwo!) pokazała Jedynka. Może to był „rzut na taśmę” zagrożonego prezesa i zespołu, ale dziś i Wildstein nie mógłby o owym dniu w TVP złego słowa powiedzieć. Debiutujący zaś w „Faktach” TVN Durczok też się popisał – in minus; pół „Faktów” było o końcu weekendu i sytuacji na drogach, zdawkowo potraktowano wystąpienie prezydenta, pilnie wszakże eksponując jego niedopiętą marynarkę i niski wzrost (operatorzy potrafią czynić cuda optyczne: to dopiero teraz wychodzi na jaw, że Kwaśniewski jest ledwie o małe centymetry wyższy od Lecha Kaczyńskiego). W dodatku pokazano rozbawione lub znudzone otoczenie prezydenta tak, by się wydawało, że chichotano i ziewano podczas jego przemówienia. Powtórzono ten fragment „Faktów” i w poniedziałek. Powracający z weekendu członkowie Rady Etyki Mediów mogli to więc obejrzeć i naocznie przekonać się, że obraz był montowany, a przekaz nawet już nie manipulacją, ale fałszerstwem. Ale pewnie nie obejrzeli, bo siedzą cicho.
Poza tym było tyle wydarzeń, że nie wiadomo, którym się zająć – rozdział tek ministerialnych, nominacja Giertycha i łatwe do przewidzenia manifestacje i protesty profilaktyczne, bo Giertych jeszcze nic nie zrobił. Strajki lekarzy, przybierające już formę skrajną, oburzającą już nawet Owsiaka („Dziennik” z 23 maja). Rozróby kibolskich bandziorów i ostra reakcja na nie policji i ministra Ziobry: nareszcie zobaczyliśmy kiboli w kajdankach. W kajdankach też opuszczali gmach Ministerstwa Finansów jego wysocy urzędnicy – ta sprawa jest „rozwojowa”, jak pierwszy pomruk wulkanu.
Dwa ostatnie wydarzenia przeczą głównemu tenorowi konwencji Platformy Obywatelskiej, że „trzeba bronić Polski przed złymi rządami”. Tłumacząc to na prozę: obywatele, łączcie się, by dowalać PiS-owi. Dlaczego? Bo Kaczyńscy to Gomułka, Moczar i generał gazrurka (Witaszewski, jakby kto nie wiedział) razem wzięci. Kuriozalne, by rzec najłagodniej, wystąpienie Niesiołowskiego, pełne tych i podobnych inwektyw, spotkało się z wesołą aprobatą platformersów z pierwszych rzędów. Słuchaczom znającym historię pobrzmiewało też Gomułką – dawny opozycjonista („wysadzałem pomniki Lenina” – a ileż to, ile pan wysadził?) grzmiał na PiS tak jak Gomułka na kardynała Wyszyńskiego i studentów z Marca 68. Wściekłość i negacja nie są dobrymi doradcami.
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę