Sprawy wielkie i malutkie

We wrześniu bez wątpienia sprawą najważniejszą była rosyjska inwazja na Gruzję. Wzbudziła ona wielki niepokój w niepodległościowych państwach, które Moskwa nazywa „bliską zagranicą” i traktuje prawem kaduka jako swoją strefę wpływów. Bogu, „Solidarności” i Wałęsie dzięki, że my już do tej strefy nie należymy i możemy spać spokojnie. Zresztą nie śpimy – po raz pierwszy właściwie okazało się, że mamy jakiś pomysł na politykę wschodnią, wspólny dla prezydenta i premiera.
Rosja, jak się zdaje, chciała zastosować wobec swych zachodnich sąsiadów tzw. taktykę salami, tzn. odcinać po plasterku niepodległość. Ale – „masz więc byka za indyka” – nasze władze wpadły na to samo, tylko na odwrót; nie zabierać, ale chronić niepodległość sąsiadów, dla nas – wschodnich. Prezydent natychmiast zmobilizował prezydentów krajów nadbałtyckich do wizyty w Tbilisi i umiędzynarodowił sprawę Gruzji. Premier przyjął ostentacyjnie przewodniczącą Związku Polaków na Białorusi Angelikę Borys, dając tip Łukaszence, że coś za coś – jeśli jego plajtujące państwo chce pomocy zachodniej, niech się demokratyzuje. W kąt poszła zasada „nie drażnić Rosji”, bo Polska drażni Rosję samym swoim istnieniem już od wieków.
Ze spraw krajowych obok rosnącej drożyzny na pierwszy plan wybija się problem stoczni. Tutaj rząd zachowuje się niemrawo, ale i stoczniowcy nie wymyślili nic radykalnego, po staremu broniąc miejsc pracy, zamiast bronić rangi zakładu.
Po staremu także dwie największe partie kopią się po kostkach, ku uciesze mediów elektronicznych, szczególnie TVN. Ta stacja nie podnosi krzyku o ustawę medialną, która z mediów publicznych robi rządowe, ale bawi publiczkę – przepraszam – duperelami, jak licytowanie się Dorna z Gosiewskim, który z nich lepiej (lub gorzej) wywiązuje się z obowiązków alimentacyjnych. Wstyd panowie! Dajecie się wciągać w magiel, niepomni, że was – no właśnie – zmagluje.

Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę