Rząd: prognozy ostro w dół

Tak jak wyżej brzmiał tytuł na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej” pod koniec stycznia. No i dobrze – pomyślałam. Lepiej wiedzieć, że jest kiepsko, niż łudzić się, że jest fajnie. Rząd Tuska, pogodziwszy się z faktami, zapowiedział działania antykryzysowe. Pierwszym krokiem w tę stronę jest zapowiedź cięć budżetowych, bo po podliczeniu okazało się, że w budżecie jest dziura o powierzchni 17 miliardów. Czyim kosztem będzie ona łatana, na razie nie wiadomo. Za komuny rząd by zarządził przymusową „dobrowolną pożyczkę stabilizacyjną” od obywateli, ale teraz taki numer nie przejdzie.
Przechodzą natomiast błazeńskie numery Palikota: wszystkie stacje telewizyjne drą szaty, jak to poseł obraził kobietę i do znudzenia pokazują go w trakcie obrażania. Władze PO tylko symbolicznie ukarały swego nadwornego skandalistę, bo przecież jest niezastąpionym manewrowym opinii publicznej: swoimi wyskokami odwraca uwagę od spraw ważnych (w danym wypadku od faktu naprawdę skandalicznego niewykorzystywania pieniędzy unijnych na infrastrukturę).
Mogę się założyć, że w najbliższym czasie Palikot znów coś zbroi. Przecież trzeba podrzucić mediom jakąś sieczkę do mielenia, bo a nuż dadzą jako najważniejszy news Kongres Prawa i Sprawiedliwości, na którym ani chybi partia opozycyjna dobierze się do skóry partii rządzącej. Można sądzić, że nagłe dostrzeżenie kryzysu, demonstracyjna dymisja ministra sprawiedliwości (i to w momencie, kiedy nie miało się godnego następcy Ćwiąkalskiego), ba, nawet zaprzestanie zmiatania pod dywan afery sopockiej – to wszystko klasyczna ucieczka do przodu przed potencjalną kontrofensywą partii Kaczyńskich.
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę