Przebudzenie w prawdzie

Przeglądam zeszyt, w którym notuję fakty i opinie przydatne do tego tu przeglądu wydarzeń medialnych, i widzę, że wszystko sprzed 10 kwietnia straciło ważność. Śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego i tylu wartościowych, potrzebnych państwu ludzi zdominowała niemal bez reszty media, zwłaszcza telewizję. Przez ostatnie dwa tygodnie co dzień oglądaliśmy pogrzeby i słuchaliśmy przemówień nad otwartą mogiłą. Dopiero gdy minął pierwszy szok, przyszła pora na jakie takie porządkowanie własnych myśli i cudzych słów.

Cudze słowa… Przywołuję z pamięci przemówienia – wszystkie wyrażały ból i żal za tragicznie zmarłymi, ale szczególnie wyraziste były trzy: arcybiskupa Muszyńskiego, przewodniczącego Śniadka i marszałka Komorowskiego. Arcybiskup wydobył na światło dzienne wartości, którym Zmarły był wierny całe życie: Bóg, ojczyzna i honor. Ta triada, usilnie niszczona i wyśmiewana za komuny, i po jej upadku była niepoprawna politycznie, przemilczana. Śniadek w krótkim, dobitnym przemówieniu przedstawił zaangażowanie Kaczyńskiego w sprawę wolnych związków zawodowych od ich zalążków do Okrągłego Stołu. Myślę, że dla tych, którzy nie przeżyli Sierpnia, było to odkrycie – dotąd myśleli, że NSZZ „Solidarność” stworzył Wałęsa z Geremkiem i Mazowieckim.

Przemówienie marszałka Sejmu było zaś osobliwe: w trzech czwartych było skierowane do władz rosyjskich z wyrazami wdzięczności: dla Putina, że raczył przybyć do Katynia i uściskać Tuska, dla innych – że bez problemów dali wizy. No cóż, nie wysłuchał słów arcybiskupa Warszawy…

Wspaniałym podsumowaniem żałoby narodowej był zaś emitowany przez Jedynkę 26 kwietnia reportaż Ewy Stankiewicz „Solidarni”. Bez komentarza autorki, tylko rozmowy z ludźmi, którzy po kilkanaście godzin stali w kolejce przed pałacem, by schylić głowy przed trumnami pary prezydenckiej. A do mikrofonu wykrzykiwali swoje oburzenie na oczernianie i opluwanie prezydenta przez całą, tragicznie przerwaną kadencję. „Daliśmy się manipulować jak głupi. Ale tragedia nas obudziła!” – powiedziała niejedna osoba. I niełatwo damy się uśpić powtórnie.

Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę