Pozazdrościli…

Sierpień był oczywiście miesiącem „Solidarności”. Czy liczne publikacje, filmy, widowiska, debaty przeorały świadomość społeczną pod nowy zasiew? Nie wiem, to się okaże, ale mam nadzieję, że jednak tak, choć wiele z akcji masowych i medialnych raczej przekonywały przekonanych. Teraz mamy miesiąc wyborczy, a to najlepszy sprawdzian, jak głęboko i szeroko zakorzeniło się przekonanie, że Wielki Sierpień to było wydarzenie, z którego możemy być dumni i któremu nie wolno się sprzeniewierzać.
Przeniewierstwem będzie bowiem głosowanie na spadkobierców komuny i ówczesnej władzy, tj. na SLD i frakcje pochodne, tak samo kłamliwe i – właśnie – przeniewiercze, jak politbiuro i rząd najpierw jeszcze Gierka, potem Jaruzelskiego. Przecież Jagielski podpisując Porozumienia Gdańskie, już myślał o tym, jaki nie dotrzymać umowy. Następne miesiące były jednym pasmem wykrętów, kontrpropagandy, prowokacji – grzania silników czołgów, które w grudniu 81 wyjechały na ulice miast.
W ciemnej erze pogrudniowej zapytano Rakowskiego, od kiedy był przygotowywany stan wojenny. Palnął bez namysłu, a szczerze: „ od 1945 roku!” Szkoda, że te jego skrzydlate słowa nie są powszechnie znane, zwłaszcza wśród młodzieży. Niechby wiedziała, z kim na do czynienia, jeśli nie wystarczają jej wyczyny Millera i jego grup trzymających władzę lub do niej się pchających. Teraz odmłodzony jakoby Sojusz Lewicy Demokratycznej od starych komunałów i niedotrzymywanych obietnic dołącza nowe, bezczelne kłamstwo: że to właściwie oni, ci młodzi, są spadkobiercami „Solidarności” i gwarantem realizacji 21 postulatów! Oczywiście, pozazdrościli partiom nurtu posierpniowego pięknej tradycji, więc co robią? Próbują ją ukraść. Za takie coś nie powinni dostać ani jednego głosu w wyborach. Ale pewnie coś tam dostaną, bo bezczelność to coś, co pasuje do „makiawelizmu motłochu”, a motłoch nie zniknął z tej ziemi po rocznicowych fanfarach.

Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę