Powtórka z „lewego czerwcowego”

Wszelkie wrześniowe szumy i poszumy medialne zagłuszył orkan wywołany „taśmami prawdy”, zmajstrowanymi przez duet Sekielski – Morozowski z TVN. Nazywam te taśmy zmajstrowanymi, bo cała pułapka zastawiona na ministra Lipińskiego była dobrze przedyskutowana, Renata Beger poinformowana, jak włączać podsłuchowe kamery, a co poseł Samoobrony Maksymiuk doradzał ludowej Wenus, by grała rolę Joanny d’Arc, tego żadne taśmy nie utrwaliły. Lipiński wlazł w sidła jak ślepawy, wygłodniały lis, nie wiedząc, że wszelkie jego chytrości i pozorne obietnice obrócą się przeciw niemu jako realne zobowiązania.


Prominenci Platformy Obywatelskiej czekali w Sejmie do ostatnich godzin i hop – głęboką nocą już mieli gotową ocenę spektaklu: skandal, dno, korupcja, afera, przy której sprawa Rywina to małe piwo. Media podchwyciły ten ton. Przez solidarność z kolegami z TVN? Przez miłość do PO? Przez właściwą im tendencję do baraniego pędu? Przez organiczną już niemal awersję do Kaczyńskich?


Po paru dniach, kiedy kurz zaczął opadać, sprawa zmalała do rozmiarów efektownej prowokacji, ale rozbełtana Kaduceuszami dwóch mini-Stańczyków opinia publiczna nadal chlupie udanym oburzeniem, no bo miło dowalać rządowi, zwłaszcza gdy tanim kosztem można wyjść na moralistę, nonkonformistę i inteligenta całą gębą.


Głosy rozwagi i umiaru pozostają odosobnione, w TVN i w TVP nadal górują wygadane fircyki. Jedyny poważny program publicystyczny „Puls wieczoru” Sobali i Lichockiej nie dociera do fanów lalki Barbie i arbitrów elegancji. Więc na próżno Semka dowodzi, że skecz z Beger i Lipińskim to nie powtórka z afery Rywina, ale „lewego czerwcowego” z „nocnej zmiany”, kiedy przerażeni listą Macierewicza ludzie ze szczytów władzy obalili rząd Olszewskiego. Na tej „nocnej zmianie” był obecny także Donald Tusk, ale tylko Waldemar Pawlak zauważył: „Panowie, ale czy to nie jest trochę po gangstersku?”. „Obalacze” nie mieli pomysłu, co dalej (tak jak dziś PO), z trudem sklecony rząd Suchockiej padł po roku, w nowych wyborach zwyciężyła komuna. Skumbrie w tomacie!
Janina Wieczerska

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę