Piątek – zły początek

Styczeń 2010 zaczął się w piątek, do czego nie przywiązałabym żadnej wagi, gdyby przynajmniej dwa fakty nie przypomniały mi starego porzekadła przytoczonego w tytule. Pierwszy fakt: rozlazła komisja hazardowa, drugi: bezczynność władz wobec dokuczliwości zimy.

Komisja hazardowa, jak na razie udowodniła jedno: że platformersi nie do końca wiedzą, na czym w demokracji polega przyzwoitość. Więc przypominam: między innymi na tym, że nie można być sędzią we własnej sprawie. Przy ustawie o grach hazardowych majstrowali dwaj prominentni członkowie PO, więc przyzwoitość by wymagała, by w rozpatrywaniu ich hopsztosów opozycja miała jeśli już nie większość, to przynajmniej równą liczbę głosów. Tymczasem cóż my widzim? Próbę wylania i tej resztki opozycji z komisji pod pozorem wymyślonym przez jakiegoś kauzuperdę. Ten rzeczownik oznacza adwokata przegrywającego sprawy, więc pasuje tu jak ulał – skutkiem tego kruczka był drastyczny spadek poparcia dla PO. A pisowców i tak trzeba było do komisji znowu wpuścić.

Teraz co do zimy: media podały, że do tej pory zmarło z wychłodzenia ponad 200 osób, a ponad dziesięć tysięcy ludzi jest bez prądu, co skutkuje jak na razie wzrostem zachorowań, ale jak dłużej potrwa (a synoptycy mówią, że potrwa), może być gorzej. W telewizji pokazuje się ludzi, którzy narzekają na zimno, ale rozmiarów szkód przez grzeczność się nie pokazuje. Nie siedzę godzinami przed ekranem, więc mogę się mylić, ale wydaje mi się, że z władz nikt z wysokiego szczebla głosu nie zabrał. Premiera widziałam ostatnio, tylko w mini-reportażyku z jego wizyty w trójmiejskim gimnazjum. Miłe to, ale wolałabym go widzieć, jak dociska wojewodę śląskiego o powody wstrzymywania się z ogłoszeniem stanu klęski żywiołowej.

Wojsko wezwano do pomocy dopiero po 10 dniach. Ciekawam, po ilu dniach ocknie się z zimowego snu Sztab Kryzysowy, gdy po mrozach nastąpi odwilż i powodzie na wielką skalę. Bo na małą już są. Zmarznięci ludzie przy świeczkach przenoszą co się da na wyższe piętra i klną. I będą kląć do wiosny i lata, a kandydatów do władz będą pytać na spotkaniach: Gdzieście byli, jak nas się waliło jedno nieszczęście po drugim?

Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę