Niezłota jesień

W październiku najpierw była burza o Polski Związek Piłki Nożnej. Minister sportu ustanowił kuratora PZPN, na co prezes PZPN poleciał ze skargą do Fifa, Uefa, i czegoś tam, a poleciałby i do Pana Boga, tylko że Pan Bóg wie wszystko, więc to co się naprawdę dzieje w piłce nożnej. Zresztą kumple z tych Fifów wystarczyli – pogrozili, że wyłączą Polskę z mistrzostw i min. Drzewiecki skapitulował. Piłkarze, działacze, kibice o kibole odetchnęli – pozostanie po staremu. I zostało: pierwszy po awanturze mecz, ten z Czechami, nasi wygrali, ale potem strach i powietrze z nich uszło i znowu liczą na to, że inni w innej grupie wygrają dla nich jakiś awansik. Premier Tusk wprawdzie na początku całej afery powiedział, że no to co, niech nasi nie grają, mniej się najemy wstydu, ale strachy na lachy podziałały.


Sam premier zresztą narobił sobie obciachu z kolejnym incydentem antyprezydenckim, usiłując uniemożliwić Lechowi Kaczyńskiemu udział w szczycie brukselskim. Ale miał potem dość honoru, by za sztucznie wywołany „deficyt samolotowy” przeprosić. No i bardzo dobrze, bo publiczność, mimo że wciąż hecowana przez TVN, ma już dość małostkowych sporów na szczytach władzy.


Z przyczyn ode mnie niezależnych piszę ten felieton w połowie października. Licho wie, co może się jeszcze wydarzyć do końca miesiąca. Kryzys finansowy w świecie tak się rozszerza, że traci ważność sentencja Dziennikarza z „Wesela” Wyspiańskiego: „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna”. W dodatku wieś akurat spokojna nie jest, bo dotknęła ją klęska urodzaju i nie ma co począć z tysiącami ton zboża. Rolnicy domagają się zakazu importu taniego zboża ukraińskiego, no ale przecież chcemy mieć z Ukrainą dobre stosunki, więc jakże tak? Rosja zdaje się też ma też zboża pod dostatkiem. Masz babo placek – a baba nie chce. Okrutny ten wolny rynek. Odzywają się głosy „Balcerowicz musi wrócić!” Ale chyba nie wróci – na co mu ten kłopot? 


Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę