Mgliście i błotniście

Wredny był ten luty, taki ni to-ni-owy: raz chlapa, raz mróz, mało słońca, dużo mgły, zupełnie jak w polityce. Więc i media pobredziły mgliście i błotniście. TVN, który już zdecydowanie przejął funkcję „Gazety Wyborczej” i stara się oczarować umysły tzw. wszystkich inteligentnych ludzi, zajmuje się łapaniem za słówka członków rządu i polityków PiS. Z kolei rząd, głównie w osobie premiera, stara się tak cedzić słowa, żeby nie było wiadomo o co poszło (np. z dymisją Radka Sikorskiego i Dorna). Wydawałoby się, że po aferze łapówkowej w szpitalu MSW dojdzie wreszcie do poważnych reform i sanacji w służbie zdrowia, ale figa – zamiast poważnej dyskusji mieliśmy jak zwykle krzyki na ministra sprawiedliwości i gromkie chóry obrońców inkryminowanego kardiologa, ujmujących się oczywiście za szkalowaną jakoby uczciwą większością lekarzy. Pytanie: skoro uczciwość jest w ogromnej większości, to dlaczego w sondażach na temat korupcji środowisko lekarskie zajmuje pierwsze miejsce? Uczciwa większość (a już tym bardziej znikoma mniejszość nieuczciwa) odpowie, że to skutek szkalowania i nagonki medialnej.

Ujawnienie raportu o WSI rozczarowało media, bo nie znaleziono na listach agentów głośnych nazwisk. Więc ogłoszono raport skandalem, bo „odwraca uwagę od istotnych problemów”. Nie kijem go to pałką.

Istotnym problemem stało się ostatnio 500 metrów obwodnicy augustowskiej przez Doliną Rospudy. Przeciw mieszkańcom Augustowi stanęli ekolodzy, wspierani – a jakże – przez „wszystkich inteligentnych ludzi” z całego kraju. Ci o istnieniu Rospudy w ogóle nie wiedzieli, ale już wiedzą, że to skandal i że minister Szyszko to „straszna morda” wyciągnięta przez Kaczory.

Jedyna pozytywna sprawa wiąże się z książką księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego „Księża wobec bezpieki”. Otóż wszelkie strachy i zastrzeżenia, obawy, że książka „rzuci cień na Kościół”, okazały się na wyrost. Tak jak ostro autor zapewniał przedtem, nieliczni, którzy ulegli są, owszem, cieniem, ale takim, przy którym jaśnieje chwała nieugiętej, wręcz niekiedy heroicznej do granic męczeństwa postawy ludzi Kościoła. Oby tak się prezentowały wszystkie „uczciwe większości”!
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę