Żegnaj, stary

Niesympatyczny był ten odchodzący rok. Pełen żenujących sojuszy i kontrsojuszy, głupawych „faktów prasowych”. Tu wyjaśniam, że właściwe znaczenie terminu „fakt prasowy” to nie „fakt zmyślony przez prasę”, ale fakt przez media rozdmuchany do rozmiarów wydarzenia na skalę państwową. Przykładem takiego „faktu” SA taśmy Begerowej, zmajstrowane przez Mrozowskiego i Sekielskiego i początkowo lansowane jako „taśmy prawdy”, chociaż pokazywały targi polityczne, jakie toczą się stale, i to między partnerami poważniejszymi niż posłanka Beger. Więc dość szybko zostały odesłane do archiwum osobliwości, potępione zresztą przez autorytety środowiskowe jako wyjątkowo nierzetelna prowokacja. Aż dziw, że inne dziennikarskie autorytety odznaczyły tych dwóch wesołków mianem dziennikarzy roku!
Niesympatyczny, a nawet wręcz obrzydliwy był grudzień, zdominowany przez seksaferę w Samoobronie. Znany weredyk, prof. Wolniewicz, powiedział o tym zniesmaczony: „Wstyd, żeby tyle krzyku robić z powodu wyznań jakiejś lafiryndy!” Jej rewelacje zresztą odniosły skutek odwrotny od zamierzonego: nagle wzrosły notowania PiS, choć liczono na ich spadek. Fenomen ten tłumaczy się jednak dość prosto: elektorat Samoobrony zbrzydził się swoimi wybrańcami i przeniósł sympatię z zaufaniem na Kaczorów. Lepper już się nie pozbiera i w najbliższych wyborach zniknie wraz z LPR pod progiem wyborczym. I to by był jedyny skutek pozytywny tego całego jazgotu.
Gorzej, że jazgot zagłuszył sprawy istotniejsze, które by mogły polepszyć nam nam samopoczucie i samoocenę. Np. że wpływy do budżetu były o 8 mld zł większe niż zakładano, PKB też przekroczył oczekiwania, bezrobocie spadło, inwestycje i płace rosną, a od pracujących za granicą jeszcze w październiku wpłynęło na konta prywatne 6 mld euro. Więc gadanie „jest źle, a będzie jeszcze gorzej” jest bez sensu. Może w nowym roku sprawdzi się, że oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa. Albo i nie – dla mediów dobra wiadomość to żadna wiadomość…
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę