Lud bezpartyjny

Na początku XX w. w Anglii torysi nie zapewniali już stabilizacji, a liberałowie – sprawiedliwości, więc wyrosła trzecia siła – Labour Party, która zajęła miejsce liberałów i znowu była równowaga. U nas na takie odświeżenie układu nie ma szans: każda z partii publicznie jest populistyczna, w praktyce – dla ludu nieczytelna. Wyborcy, którzy w Anglii głosowaliby na Partię Pracy, u nas nie mają na kogo głosować. Fiasko AWS odebrało ludziom wiarę w liderów z chęci szczerej o związkowym rodowodzie. Ileż to oni głupot narobili albo z niewiedzy, albo z pazerności? To, że SLD jest jeszcze bardziej pazerny i kolesiowaty, to żadne usprawiedliwienie. Tylko wyborcy powinni się stuknąć w czoło i na przyszły raz głupio nie głosować. I znowu wraca pytanie: na kogo? Związki zawodowe nie mogą powołać swojej partii, bo to się nie sprawdziło. Ale mogą sobie partię wyhodować z już istniejących. Znaleźć taką, która potrafiłaby wymusić ustawy uniemożliwiające wyprowadzenie pieniędzy z firmy. Która nie dopuszczałyby do bezczynności i nieodpowiedzialności rad nadzorczych. Wprowadziłyby, na wzór tłumacza przysięgłego, instytucję lekarza przysięgłego (by złodzieje nie mogli zasłaniać się świadectwem lekarskim). Pozwalały zajmować konta i zarobki prezesów zarządów firm, które nie płacą pensji i ZUS. Itp., itd. Nieszczęście ostrowskiego Wagonu ma początek w tym, że słowackich złodziei „pilotował” człowiek „Solidarności”. W Górny Śląsk wpompowano już bezskutecznie 64 mld, bo 300 ludzi z zarządów spółek da każde (nieswoje) pieniądze na manifestacje, byle zachować swoje milionowe dochody. I nie dopuścić do głosu ludzi, którzy mają pomysły na Śląsk, ale całkiem inne od węglowych hrabiów i baronów. Związkom zawodowym jest potrzebna partia , ale nie własna, tylko zaprzyjaźniona, która miałaby dość ludzi światłych, uczciwych uczciwych biegłych w prawie, by zrozumieć załogi, a także je podkształcić i podpowiedzieć drogi wyjścia. Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę