Jak łany żyta

Mniej więcej do połowy sierpnia media szumiały pogodnie, jako te pola „malowane zbożem rozmaitem, wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem”. Jedyną pociechą dla łowców newsów były trafiające się od czasu do czasu burze, te zwykłe, meteo. Aliści po święcie Matki Boskiej Zielnej i rocznicy bitwy warszawskiej (przez media potraktowanej półgębkowo) zaczęło się coś dziać. Odżyła sprawa uprowadzenia i zabicia biznesmena Olewnika i prawie równocześnie – zabójstwa generała Papały. To nie były sensacje na sezon ogórkowy, tylko przypomnienie serii „przypadkowych” zdarzeń, wskazujących, że śledztwa toczyły się na modłę porzekadła „szuka, a prosi Pana Boga, żeby nie znalazł”. Sprawcy zaniechań czy ich tajemniczy mocodawcy beztrosko pozwalali ginąć dokumentom i – ludziom (przedziwne samobójstwa świadków i oskarżonych). Media mówiły o czubku góry lodowej i że sprawy są „rozwojowe”. Kto wie, czy „rozwój” nie będzie podobny do jakiejś horror-story.

 

Story sprzedaży stoczni szczecińskiej i gdyńskiej facetowi z Kataru, który pięć minut przed dwunastą oznajmił, że sorry, ale ne zaplati, byłaby warta komedii z wyższych sfer politycznych, gdyby nie chodziło o losy tysięcy ludzi i majątek, na który swego czasu wszyscy się składaliśmy. Premier i minister Grad traktują całą tę żałosną sprawę jak zwykły katar, co w końcu sam przejdzie. Pewnie, że przejdzie, bo wszystko przechodzi, ale tym razem przez powiększającą się dziurę w budżecie. Tę premier i minister gospodarki chcieli załatać sprzedażą polskiej miedzi, ale dzięki błogosławionym przeciekom rzecz stała się głośna, podniósł się huragan protestów i wyprzedaż została wstrzymana. Na jak długo?
 
Rząd długo twierdził, że Polski kryzys nie ogarnie, potem zmienił zdanie, że jednak, niestety, się zbliża, a teraz posługuje się kryzysem, jako straszakiem i wymówką. Ostatnie badania opinii wykazały, że Polacy mieszczą się w czołówce UE, jeśli chodzi o zadowolenie z życia. I również w czołówce, jeśli chodzi o niezadowolenie ze stanu państwa. Co z tego wyniknie, może się okazać w następnych wyborach…
 
Janina Wieczerska
Download PDF
Powrót Drukuj stronę