Dzwony i terkotki

Co za szczęście, że Wielkanoc przypadła latoś w połowie kwietnia! Mieliśmy chociaż parę dni na zastanawianie się nad sprawami ważniejszymi niż strategia PiS, manewry Leppera, filipiki posła Niesiołowskiego i bon–moty Rokity. Chociaż „Wyborcza” dała nam na świąteczny stół „Ewangelię Judasza”, hit medialny, mający jakoby wstrząsnąć fundamentami chrześcijaństwa, jakoś nimi nie wstrząsnął, bo tak naprawdę to żadna sensacja. Takich ewangelii to ja mam na półce około tuzina, wśród z nich i Judaszową (różną od opublikowanego apokryfu), wydanych przez Katolicki Uniwersytet Lubelski (w nakładzie 10 tys.). Szum wokół kolejnego apokryfu to zwykły chwyt marketingowy, obliczony na ignorancję i łatwowierność wyznawców laickiej poprawności politycznej.
A w ogóle święta przeszły nad wyraz spokojnie, także lany poniedziałek – przechodniom nie zagrażały już watahy młodych głupków, którzy, owszem, lali się, ile wlezie, ale między sobą. Minister Dorn zadziałał! Oczywiście, nikt go za to nie pochwalił, w TVN jakaś paniusia nawet ubolewała, że szkoda tradycji…
Bo według mediów, rząd, co zrobi, to źle, po drugie – w ogóle nic nie robi, po trzecie – zawłaszcza Polskę i morduje demokrację. Rozumowanie to takie, jak linia obrony przyjęta przez młodego adwokata w procesie o rozbity garnek:10 – mój klient oddał garnek cały, 20 – garnek był już pęknięty, gdy go pożyczał, 30 – mój klient żadnego garnka nie pożyczał.
Gdy umilkły wielkanocne dzwony, znowu odezwały się terkotki. Terkotali ci, co zawsze – Kalisz, Rokita, Lepper, głównie zaś Pawlak i Giertych. Ci ostatni, ostatni także w rankingach, widząc, że Kaczyńskiemu brak kilkunastu głosów do uzyskania stabilnej większości w Sejmie (choć o stabilności Leppera powątpiewam, pamiętając przysłowie „przysięgał jak sięgał, jak dostał, to przestał”), droczą się i targują. Zwłaszcza Giertych robi miny jakby był co najmniej de Gaulle’em, nie czując zupełnie, jak go to ośmiesza i obrzydza.
Żeby było śmieszniej, i w nieugięcie opozycyjnej Platformie nie ma jedności. Zbiesili się przeciw Tuskowi wcale nie ci z „uczciwej większości”, tylko „piskorczycy”. Co prawda Tusk wylał Piskorskiego po dyktatorsku, bez demokratycznych procedur, ale Tuskowi wolno, bo jest obrońcą demokracji praw i wolności. Nie to, co Ziobro albo Dorn…
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę