Dwie koalicje

Skończyły się gry i podchody wyborcze i powyborcze, powstał rząd Marcinkiewicza, któremu nie udało się stworzyć koalicji z PO, ku wielkiemu zaskoczeniu i rozgoryczeniu wyborców, także tych z Platformy. Liberałowie twierdzą, że PiS od początku nie chciał tej koalicji, czego wykluczyć wsie tak całkiem nie da, bo PiS mógł mieć w pamięci koalicję AWS-UD. W której „ogon kręcił psem”. PO miała o wiele więcej mandatów niż UD, więc Kaczyńskich mogła straszyć wizja ogona, który psa zadusi. Platformersi teraz na złość lansują wizerunek „moherowej koalicji”, która ma więcej twarzy niż Światowid, bo aż pięć: dwóch Kaczyńskich, Leppera, Giertycha i ojca Rydzyka na dokładkę. Same potwory.
Przy sporze o becikowe i parady równości wyszło wszakże inne szydło z worka. PO też ma wiele twarzy, i to niekoniecznie najsympatyczniejszych: w parlamencie tworzy koalicję z SLD, kompletnie na pozór egzotyczną, bo niby co mają liberałowie do lewaków? Okazuje się, że jednak mają. obie partie są za kontynuacją stylu rządzenia z ostatnich czterech lat – kiedy różne „grupy trzymające władzę” tworzą układ typu „rozumicie-wicie”. Ten układ jest dla państwa groźniejszy niż sojusz z Lepperem (LPR i tak się sypie), bo postkomuna należy do establishmentu, a Samoobrona nie. Dlaczego? Bo do establishmentu, wg zwięzłej formuły angielskiej, należy ten, który wie, do kogo w jakiej sprawie zadzwonić.
No i jeszcze ma PO wsparcie gejów i otumanionych przez lewicę ich sympatyków, którym wydaje się, że broniąc prowokacyjnych pochodów, bronią demokracji.
Rządowi Marcinkiewicza będą potrzebne wielka determinacja i wielka cierpliwość.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę