Do śmiechu i do płaczu

Dziennik Bałtycki” (20.03) zamieścił całą kolumnę dowcipów na temat kryzysu. Dodałabym do nich francuski (z epoki, kiedy arystokracja powtarzała wesoło „Apres nous le deluge” – „po nas  choćby i potop”): „Śmiejmy się, nie wiadomo, czy świat potrwa jeszcze dwa tygodnie”. Zgryźliwcy dodawali: „Nie radzę na to liczyć”. Jak rzadko, obie strony miały rację: świat wesołych markizów zalał niebawem potop rewolucji, ale świat trwał nadal, tylko dla nich był bardzo nieprzyjemny.
Dowcipów politycznych „Dziennik Bałtycki” nie publikuje, za to obrodziły one bujnie w internecie i krążą wśród ludu. Od zaprzyjaźnionego taksówkarza usłyszałam dwa. Jeden: „Czym różnią się politycy od bocianów? Bociany przylatują do kraju, a politycy odlatują do Brukseli”. Drugi to parafraza epigramu z czasów PRL („Przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i sowiecki”): „Przeżyliśmy  Ruska, przeżyjem i Tuska”. Cytuję go jako wyraz nastrojów, choć dla premiera jest niesprawiedliwy. W przeciwieństwie bowiem do Ruska, Tusk chce dobrze, tylko nie bardzo mu wychodzi (Rusek chciał dla nas źle i to wyszło mu świetnie).
Pani minister Hall ogłosiła wreszcie projekt reformy oświaty, którego punktem najbardziej znanym jest posłanie sześciolatków do szkoły. Plan jest rozłożony w czasie, na szczęście, bo można się z niego wycofać. To bowiem, co jest jego głównym celem (minister tego nie kryje), to wcześniejsze zakończenie edukacji, by absolwenci prędzej poszli do pracy i zaczęli płacić składkę emerytalną, bo grozi katastrofa z emeryturami. Ale przeoczyła fakt dość oczywisty: że na studia i do pracy pójdą ludzie jeszcze niedojrzali i gorzej wykształceni. Umysł sześciolatka jest mniej pojemny niż siedmiolatka, pierwsza klasa będzie miała dużo z przedszkola i to się będzie przenosić z rocznika na rocznik, aż do matury i dalej.
W służbie zdrowia pełza dzika prywatyzacja, która w ogóle nie jest lekiem na wszystko, czego dowodzi skandaliczna prywatyzacja stoczni i sprawa Misiaka. Pan senator pokazał naocznie, że można „kręcić lody” i na plajcie (cudzej). Tusk wywalił z PO i stanowisk, ale znajdą się nowe misiaczki-cwaniaczki. Bezradność rządu sprzyja „zaradnym”.
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę