Święto dla przyszłości

Wrzesień był pełen spraw wielkich (rzeź w Biesłanie i w rezultacie marsz Putina ku dyktaturze), średnich (profilaktyczne niszczenie Lech Kaczyńskiego wyrokami sądowymi) i małych („odpryskowa” z okazji prac komisji sejmowej nad Orlen – Gate, demitologizacja dobroczynności Jolanty Kwaśniewskiej). W tym wszystkim może pójść w zapomnienie pomysł ustanowienia w dniu 31 sierpnia Święta Wolności i Solidarności, zwłaszcza że wg sondaży „Rzeczpospolitej” większość obywateli jest przeciwna, by było to święto państwowe, dzień wolny od pracy („bo już za dużo tych świąt”). Byłaby to niepowetowana szkoda dla wychowania obywatelskiego i odnowienia solidarności społecznej. Wielki Sierpień był bowiem jednym z niewielu zwycięskich powstań (w dodatku bezkrwawym!), eksplozją nie żołnierskiego bohaterstwa, ale odwagi cywilnej, wyłomem w porządku jałtańskim o znaczeniu historycznym, a także – last but not least – chwilą dumy, odpowiedzialności i siły robotników, może już ostatnią w dziejach proletariatu. Tego nie można zmarnotrawić, zagadać wydymaniem nad miarę znaczenia innych, późniejszych wydarzeń, których bez Sierpnia by nie było, a już co najgorsze – utopić w bagienku kłótni i ambicyjek. Byłaby to też okazja dla gorzkiej zadumy nad zdradą, która w postaci stanu wojennego obrabowała nas z ośmiu lat aktywnego życia, zepchnęła w tchórzliwy konformizm, pozbawiła w dużej części rozeznania moralnego. Ale cóż, po Konstytucji Trzeciego Maja też nastąpiła targowica, a jednak „majowa jutrzenka” krzepiła nas przez 150 lat niewoli. Wielki Sierpień nie tylko może, ale powinien nas krzepić w nadchodzących „latach europejskich”. Tylko że do organizacji, tworzenia założeń programowych, powołania Rady Obchodów, trzeba się zabrać już, teraz, bo czasu niewiele. Bierzmy przykład z prezydenta Warszawy, który obchodami 60. Rocznicy Powstania Warszawskiego otworzył oczy młodemu pokoleniu i swym europejskim ignorantom na jego tragedię i znaczenie. Czego przez poprzednie 15 lat nikt zrobić nie potrafił. Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę