Burza we własnym sosie

Jeszcze w marcu, ale już pod koniec, bo 27, w „Dzienniku” ukazał się „List otwarty do Donalda Tuska” sygnowany przez najświetniejsze nazwiska naszej kultury (Wajda, Penderecki, Olbrychski – by wymienić tylko te, które znają nawet czytelniczki prasy kobiecej) i prezesów chyba wszystkich związków twórczych, protestujących przeciwko nowej ustawie medialnej. Radio i telewizja według tej ustawy mają być finansowane z budżetu i podlegać Ministerstwu Skarbu. Co oznacza w praktyce zawłaszczenie mediów publicznych przez rządzącą akurat partię. Przez pół wieku radio i telewizja były sługą PZPR. W 1989 skończył się system monopartyjny, ale widać dla polityków PO telewizja rządowa jest lepszym narzędziem autopromocji i panowania nad opinią społeczną niż bodaj trochę pluralistyczna. Teraz rząd ma trzymać kasę, a kto trzyma kasę, może i trzymać za mordę. Ciekawe, czy platformersom zaświtało w głowie, że choć media według ustawy mają być znowu monopartyjne, to monopol może w którychś kolejnych wyborach przejąć np. jakaś partia pobłogosławiona przez ojca Rydzyka? To by była ale heca!
Dziś wszakże uderzyło mnie co innego. Otóż list ludzi kultury zignorował nie tylko premier – widać może na t0 sobie pozwolić. Dziwniejsze jest to, że przez media został przemilczany, a przedtem – odrzucony. Tekst listu wydrukowano bowiem w ramkach, z dyskretna etykietką w lewym górnym rogu: REKLAMA. Tak, jakby pierwsza gildia twórców musiała się reklamować za pieniądze, bo jej „towar” inaczej się nie przebije. Może to i prawda, ale dla wolnej i pluralistycznej prasy jest to paskudna antyreklama.
To było na początku tego tu „okresu sprawozdawczego”. Na koniec – afera w PZPN – wyszło na jaw to, o czym od dawna wszystkie wróble ćwierkały: że nasza piłka nożna jest przeżarta korupcją niczym stary sweter leżący latami w szufladzie na strychu przez mole. Prezes Listkiewicz w obronie własnej twierdził, że doświadczonych działaczy nie będzie można zastąpić. Może to i racja – przez dziesięciolecia handlu meczami nie tylko nasz futbol zszedł na psy. Co ma i dobrą stronę: nadal będzie na kim psy wieszać.
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę