Bitwy o kasę

Wybory samorządowe przeszły nadspodziewanie spokojnie, największą niespodzianką była wysoka frekwencja, w porywach przekraczająca nawet 50 procent. Lud się obudził? Raczej nie – to elektorat PO, bystrzejszy w pewnych sprawach, pojął, że trzeba zadbać, by lawiną unijnych pieniędzy kierowały ręce sprawdzonych liberałów. Ukoronowaniem zwycięstwa Platformy był triumf Hanny Gronkiewicz-Waltz. „Warszawka” może odetchnąć, wszystko wróci do normy, „piskorczycy” i postkomuna nie muszą się już bać. Kasa wzięta!
Mniej jasna jest sytuacja eksporterów mięsa, tracących miliony wskutek rosyjskiego embarga na polską żywność. Nasze weto w sprawie traktatu handlowego UE z Rosją sprawiło, że Putin zmiękł, ale tylko w słowach (przyznał, że polskie mięso jest „wkusnyje”), ale embarga jednak nie cofnął. Naszym zyskiem jest nagłośnienie sprawy na forum międzynarodowym i jednomyślność polityków krajowych. A także – oklapnięcie Leppera, który w całej sprawie nie odegrał żadnej roli, co zaraz odbiło się fatalnie na wynikach Samoobrony w wyborach samorządowych.
„Kasa” odegrała też rolę w tragedii kopalni Halemba. Teraz, gdy kurz opada, widać coraz wyraźniej, że Kompania Węglowa ryzykowała życie górników, by odzyskać sprzęt wartości 70 milionów zł, że nadzór kopalni fałszował wskaźniki zagrożenia metanowego, przy milczącym przyzwoleniu załogi, zatroskanej o zarobki i miejsca pracy. Firma zatrudniająca ekipę demontującą maszyny ubezpieczyła pracowników haniebnie nisko, te 10 tysięcy odszkodowania wygląda teraz na kpiny.
Cała Polska współczuje rodzinom ofiar, rząd ogłosił żałobę narodową, głupawi internauci pomstują, że to faryzeizm, bo rząd zamiast kupować F-16 powinien zadbać o bezpieczeństwo w kopalniach. Na Śląsku mówi się, że za Gierka to było inaczej, nikt się o robotę nie bał. A właśnie, że się bał – wylatywało się z pracy za „panikarstwo”. W tym samym roku, kiedy Pierwszy Górnik Rzeczypospolitej ronił przed kamerami łzy wzruszenia z powodu wózka ze 100-milionową toną urobku, w kopalniach naliczono 260 ofiar śmiertelnych. Powtarzam: słownie dwieście sześćdziesiąt.
Coś dziwnego musi tkwić w tych „twardych chłopach” śląskich, że nie boją się ryzykować życia, a boją się protestować przeciw fałszerstwom na wskaźnikach zagrożenia. I na to najlepszy rząd nic nie poradzi.
Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę