„Więc stanęła kwestia na tem”…

Maj miał w mediach w zasadzie dwa tematy: czy Kwaśniewski powinien jechać do Moskwy oklaskiwać triumf oręża sowieckiego, tym bardziej że Putin osobiście zaprosił Jaruzelskiego – to do 9 maja. A potem – po popisach Jaruzelskiego w Moskwie: czy go za to zdegradować. Dla porządku dodaję, że pierwsza z projektem degradacji wystąpiła gdańszczanka, red. Barbara Szczepuła.


Co do tematu pierwszego. Teraz, gdy kurz opadł, rezultat jest widoczny, uważam, że dobrze, iż prezydent udał się z pielgrzymką do Putina. Dokładnie: dobrze mu tak. Przekonał się, że żadne pojednawcze gesty nie powstrzymają Putina przed kontrgestami, mającymi upokorzyć Polaków. No – upokorzył tylko jednego Polaka – Kwaśniewskiego. Reszta się obraziła, a to wielka różnica.


Potępienie Jaruzelskiego wywołało oczywiście namiętną reakcję jego wielbicieli. Zaraz rozkrzyczeli się o „bezprzykładnej fali nienawiści” itp. Ale tuba wzywająca zwykle do „odpieprzenia się od generała” tym razem śpiewa dosyć cienko. „Gazeta Wyborcza” z 20 maja (kiedy pisałam ten tekst) zamieściła artykulik profesora polonistyki pt. „ A ja bronię generała” dopiero na str. 23. Artykulik zresztą kuriozalny, z tezą: „Winą Wojciecha Jaruzelskiego jest to, że żyje – w Polsce to rzeczywiście nie do wybaczenia”. Co za haniebna bzdura! Równie obraźliwa, jak kłamstwa Jaruzela, który w Polsce mówi, że w Polsce musiał wprowadzić stan wojenny, bo inaczej weszliby Rosjanie, a Rosjanom wciska kit, że Polsce groziła wojna domowa.


Dla obrony Jaruzelskiego, stanu wojennego, grubej kreski, nadużywa się też imienia Jana Pawła II: że przebaczenie, że ogólnonarodowe pojednanie, że wartości… Przypominam, że prawda i sprawiedliwość to też wartości. I że przebaczenie uzyskuje ten, kto uznał swe winy (o pokucie już nie mówię). Słodkim śpiewom niepoprawnych ulegli niestety związkowcy z Wujka, którzy z wyciągniętą ręką pojechali do generała – po słowa prawdy! A przecież prawdę o stanie wojennym można podsumować epigramem Sienkiewicza (z okazji manifestu cara Mikołaja II w 1905 roku): „Więc stanęła kwestia na tem, jak pogodzić d…ę z batem”. I tyle.


Janina Wieczerska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę