4 sierpnia 1944. Wola i Ochora – zbrodnia nieukarana

60 tys. mieszkańców warszawskiej Woli i Ochoty zginęło od 4 do 7 sierpnia 1944 r. w masowych egzekucjach dokonywanych przez oddziały niemieckie, po tym jak żołnierze AK i NSZ stanęli przeciwko oddziałom Wehrmachtu i SS, wspieranych przez kryminalistów  z zaciągu do sił pomocniczych.

W pierwszych dniach powstania kamienice w gęsto zamieszkałych przez cywilów dzielnicach – Wola i Ochota, stały się areną wojennych zbrodni. Ludobójstwa na cywilach na masową skalę dokonali siepacze z 3. pułku kozaków Jakuba Bondarenki, brygada SS Oskara Dirlewangera oraz SS-RONA pod dowództwem Bronisława Kamińskiego. Żołdacy wypędzali z domów ludność cywilną. Domy podpalali, ludzi zapędzali na miejsca masowych mordów. Masakra nie ominęła szpitali, kościołów i sierocińców. Najwięcej osób zginęło w fabrykach Ursus oraz przy ul. Górczewskiej i ul. Wolskiej oraz na „Zieleniaku” (róg Grójeckiej i Opaczewskiej). Symbolem tragedii jest los pani Wandy Lurie, polskiej Niobe, która straciła trójkę małych dzieci, a w 1944 r. była w zaawansowanej ciąży. Stosy ciał rozciągały się wzdłuż ulic. Dokładna liczba zamordowanych nie jest znana. Niemieccy sprawcy cynicznie przeprowadzonej akcji eksterminacyjnej Heinz Reinefarth i Erich von dem Bach-Żelewski nie odpowiedzieli za zbrodnie w stolicy (Bach-Żelewski odpowiedział za czyny sprzed 1939 r.). Kamiński za niesubordynację został skazany na śmierć przez sąd polowy jesienią 1944 r. Heinz Reinefarth (w raportach donosił, iż nie ma już amunicji do dalszych rozstrzeliwań) po wojnie był burmistrzem na wyspie Sylt, wybrano go do landtagu Szlezwiku-Holsztyna oraz rozpoczął pracę jako… adwokat. Za zbrodnie popełnione w Powstaniu nikt nie odpowiadał.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę