Zdzisław Kobyliński

Bohater wydarzeń sierpniowych – 31 sierpnia 2006 roku miał otrzymać z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Nie było go na tej uroczystości. W tym czasie walczył w gdyńskim szpitalu z chorobą. Nie wygrał tej walki.

Urodził się 13 grudnia 1924 r. w Ostrołęce. Do Gdańska przyjechał w 1960 r. W 1980 r. pracował w PKS jako kierownik magazynu technicznego. Koledzy go lubili, bo był pracowity i uczciwy. Budził zaufanie. Nic zatem dziwnego, że wybrano go w sierpniu 1980 r. do MKS. Miał zajmować się m.in. sprawami związanymi z budownictwem.
Potem przyszedł stan wojenny i Zdzisław Kobyliński, podobnie jak wielu jego kolegów, znalazł się w więzieniu. Przebywał tam bardzo długo. W tym czasie jego żona, mama malutkich bliźniaczek, musiała zmagać się z ogromnymi problemami. Dniami i nocami przychodzili do jej domu funkcjonariusze służb bezpieczeństwa. Dziewczynki pamiętają zapewne i dzisiaj, kiedy esbecy wywlekali ich rzeczy na podłogę, a one tylko cichutko płakały. Kiedy Kobyliński wyszedł na wolność rodzina była naprawdę znękana życiem. Nic zatem dziwnego, że zaczął myśleć o wyjeździe z Polski. Wybrał wkrótce Kanadę.
Jego kolega Stanisław Węgrzyniak, który razem z nim pracował w PKS wspomina go w ten sposób: – Był dobrym fachowcem, ale nie lubił pokory. Naznaczeni przez partię szefowie mieli z nim nie lada kłopot, bo nie wahał się mówić tego co myślał.
Węgrzyniak ostatni raz widział go na obchodach 20-lecia powstania „Solidarności”. – Mówił, że ma ochotę wrócić do Polski, ale rodzina dobrze się czuła na obczyźnie. Kobyliński wrócił jednak do Polski i zamieszkał w Gdyni. Nie udzielał się już jako członek związku.
Zdzisław Kobyliński otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Gdańska, który nadano mu 24 sierpnia 2000 r.
(ozi)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę