Wiesława Kwiatkowska

„Grudzień’70 był największym wydarzeniem w powojennej historii Gdyni. (…) A największym wydarzeniem był dlatego, że urodziła się wtedy nowa świadomość społeczna” – tak pisała Wiesława Kwiatkowska w książce „Są wśród nas”.

Niestety, zmarła nagle nie dokończywszy kolejnej książki upamiętniającej tragedię na Wybrzeżu w 1970 r.
W 1970 r. Wiesława Kwiatkowska miała 34 lata. Była absolwentką Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego. Wydarzenia w Gdańsku i Gdyni bardzo nią wstrząsnęły. Sama, będąc mieszkanką Gdyni od urodzenia, bardzo przeżyła pacyfikację robotników, spieszących rankiem 17 grudnia 1970 r. do pracy. Jeszcze w tym samym miesiącu zaczęła zbierać relacje świadków, aby ocalić od zapomnienia ofiary bratobójczych strzałów. Pomimo, iż ferment wśród Polaków narastał przez lata 70., nikt chyba nie przypuszczał, że latem 1980 r. reżim komunistyczny w Polsce załamie się. „Nasz publikacja jest próbą ukazania, jak fakty te przechowywane były w pamięci zbiorowej, a po wybuchu Solidarności z taką siłą wydobywać się zaczęły na światło dzienne, że nawet stan wojenny procesu tego nie był wstanie zahamować, choć go oczywiście ogromnie utrudnił” – pisała Wiesława Kwiatkowska w książce „Są wśród nas”. Zaczęła wtedy działać w komisji historycznej NSZZ „Solidarność”. W stanie wojennym została osadzona w areszcie przez komunistyczny reżim, skazana na 5 lat więzienia. W zakładzie karnym spędziła ponad rok.
W 1986 r. w drugim obiegu czytelniczym opublikowała książkę „Grudzień 1970 w Gdyni”. Po 1989 r. pracowała jako dziennikarka, m.in. w „Dzienniku Bałtyckim”. Dalej zajmowała się tematem wydarzeń grudniowych w Gdyni i wydawała książki oraz publikacje na ten temat.

Dlaczego Gdynia
Wiesława Kwiatkowska, jako rodowita gdynianka, wiele swoich publikacji poświęciła temu, dlaczego do masakry bezbronnej ludności doszło w Gdyni. „Gdynia ma specyficzny charakter i klimat. Mieszka w niej ćwierć miliona ludzi, a jest kameralna, wyciszona; ma dostęp do tak zwanego wielkiego świata, a panuje tu atmosfera dużej wsi, w której plotki roznoszą się lotem błyskawicy. Ludzie znają się wzajemnie, są jakoś pokoligaceni, wrośnięci w miasto” – pisała w „Grudniowej apokalipsie”.
Była niewątpliwie dumna z tego miasta. Często opisywała historię Gdyni, która powstała przecież dopiero przed II wojną światową. „Gdy rozmawiam ze starymi gdynianami o klęsce występującego przed wojną bezrobocia, opowiadają, że bezrobotni rozkładali się na placu lub plaży, a na podeszwach butów mieli wypisane: „poniżej 5 zł nie budzić” – takie wypowiedzi przytaczała w „Grudniowej apokalipsie”.
W swych rozważaniach zwracała uwagę, że decydenci partyjni nie lubili Gdyni i ograniczali np. dotacje państwowe dla miasta.

Piętno tragedii
Nie potrafiła, nie chciała zapomnieć tragedii robotników 1970 r. Tamte krwawe dni wpłynęły na jej dalsze życie. Zbieranie materiałów, pisanie książek na ten temat stały się celem jej życia. W swoich książkach autorka przedstawiała wiele relacji bezpośrednich świadków dramatu. Dociekliwie szukała dokumentów i dowodów na potwierdzenie, że robotnicy w Gdyni byli ofiarami bezprecedensowej zbrodni na ludności cywilnej. Nie mogła zrozumieć, dlaczego wciąż trwał latami proces oskarżonych o tę zbrodnie dygnitarzy partyjnych. Ona miała wręcz setki relacji ludzi, które nie wzbudzały przecież żadnych wątpliwości.

Przeszłość dla przeszłości
Wiesława Kwiatkowska obchodziła w tym roku 70 urodziny. Zmarła nagle i niespodzianie, do końca pracując na kolejnym świadectwem historii tamtych krwawych dni. Była przekonana, że jej praca nie pójdzie na marne. „Można więc wierzyć, że wiedza o najważniejszym wydarzeniu w powojennej historii Gdyni nie zginie wraz z pokoleniem tych, którzy brali w nim udział. A także, że będzie się komu upominać o sprawiedliwe osądzanie sprawców zbrodni sprzed trzydziestu lat. Właśnie osądzenie. Nie można bowiem budować zgody narodowej na winie nie potępionej i krzywdzie nie odkupionej” – tak pisała w książce „Są wśród nas”.
Odeszła osoba, która całe życie poświęciła historii Grudnia’70. Kiedy podczas apelu poległych, który odbywa się rankiem każdego roku 17 grudnia, wymienia się nazwiska poległych, nie powinno zabraknąć nazwiska: Wiesława Kwiatkowska…jest wśród nas. W 2002 roku otrzymała Medal im. Eugeniusz Kwiatkowskiego „Za wybitne zasługi dla Gdyni”.
Wiesławie Kwiatkowskiej już pośmiertnie prezydent RP nadal Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.
– Była drobną kobietą, ale wielkim człowiekiem – powiedział o niej Janusz Śniadek, przewodniczący „Solidarności”. – Nigdy spraw, którymi się zajmowała nie traktowała lekko. Oddawała wtedy całą siebie. Swoją energią i zapałem zarażała całe otoczenie. Zawsze, kiedy będziemy dokonywali trudnych wyborów, będzie stawała nam w pamięci.
Olga Zielińska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę