W Świętej Brygidzie Polska zawsze była wolna! Sylwetka ks. prałata Henryka Jankowskiego

– Byłeś jak „Solidarność” – dumny i niepokorny, ale kochający Polskę i pochylający się nad człowiekiem – mówił ówczesny przewodniczący „Solidarności” Janusz Śniadek, żegnając zmarłego ks. prałata Henryka Jankowskiego w kościele św. Brygidy w lipcu 2010 r.

W czasach totalitarnego systemu parafia św. Brygidy była sanktuarium wolności. Jej proboszcz ksiądz prałat Henryk Jankowski nie zawiódł, gdy „Solidarność” była w potrzebie.

– W czasach bezprawia, podczas nocy stanu wojennego, uczyniłeś z tej świątyni sanktuarium wolności. Tutaj, w Świętej Brygidzie, Polska zawsze była wolna! – mówił Janusz Śniadek.

ks-jankowski 2

Zawsze z „Solidarnością”

Pierwszy sztandar Związku został wykonany na zlecenie ks. Jankowskiego zanim jeszcze „Solidarność” zaczęła posługiwać się swoim charakterystycznym logo zapisanym solidarycą. Widnieje na nim napis „Międzyzakładowy Komitet Strajkowy”.

Działalność kapłanów w czasie strajków 1980 roku była dla strajkujących niebywałym wsparciem. Ksiądz Henryk Jankowski i ksiądz Hilary Jastak spowiadający (w Gdyni była spowiedź powszechna) i udzielający komunii ubranym w drelichy robotnikom – to symbole proletariackiego buntu prowadzonego także w imię takich wartości, jak godność i szacunek dla rodzimej tradycji.

Prałat Jankowski przekroczył bramę Stoczni Gdańskiej już 17 sierpnia 1980 roku. Światowe media obiegły zdjęcia z nabożeństwa odprawianego dla klasy robotniczej w państwie programowo wyznającym ateizm.

– Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam? – zdawał się przypominać strajkującym słowa św. Pawła z Tarsu kapłan od św. Brygidy.

– Był to dzień szczególny i punkt zwrotny strajku w stoczni. Jeszcze nie było wiadomo, w którą stronę wydarzenia się potoczą. Nie było jeszcze rozmów z delegacją rządową. Była atmosfera solidarności i sytuacja wyczuwalnego napięcia, wyczekiwania i niepewności. Przed stoczniowcami i pracownikami innych zakładów pracy była  dwutygodniowa droga do zawarcia porozumień – uważa Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” i zarazem przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika ks. Henryka Jankowskiego.

1410-1980

Ksiądz prałat Henryk Jankowski  proboszczem parafii pw. Świętej Brygidy został w 1970 r. Dzięki jego staraniom kościół został odbudowany z wojennych zniszczeń, a  jego progi w roku 1973 przekroczył Prymas Tysiąclecia. Jest w tym też pewna symbolika. Pod koniec lat 90. ks. prałat wspominał w rozmowie, jak to spod cegieł wyłoniła się wówczas belka stropu z datą…1410. Ta świątynia musiała być odbudowana.

Społecznik

Dzięki kontaktom ks. Henryka Jankowskiego z Polonią do Gdańska trafiały transporty leków o wartości milionów dolarów, które przekazywano do pomorskich szpitali. Prałat wspomagał także finansowo wiele osób. Schronienie ofiarował m.in. Adamowi Michnikowi, Bronisławowi Geremkowi i Jackowi Kuroniowi. W latach stanu wojennego przyparafialna komisja docierała do aresztowanych, udzielała porad prawnych, pomagała w opłaceniu grzywien, kolportowana była prasa podziemna. Objęto pomocą setki rodzin tych, którzy odważyli się nazywać zniewolenie złem i poszukiwać dróg wolności. Ksiądz Jankowski organizował kolonie dla dzieci. Wspierał Dom Małego Dziecka im. Janusza Korczaka w Gdańsku.  Dzięki pośrednictwu i zabiegom prałata wiele dzieci z domów dziecka znalazło nowe rodziny.

Centrum

W latach 80. parafia św. Brygidy była nieoficjalnym miejscem spotkań asów politycznych. Na gdańskiej plebanii gościli m.in.: Ronald Reagan, Margaret Thatcher, senator Edward Kennedy, Helmut Kohl i Zbigniew Brzeziński. Na schodach domu parafialnego pierwsze konferencje prasowe dla zagranicznych dziennikarzy urządzał Lech Wałęsa. W czasie strajków w 1988 r. spotykali się tu przywódcy walczącej o prawa pracownicze „Solidarności”.

Ksiądz Jankowski cieszył się dużym zaufaniem. To on właśnie składał w 1990 roku na zjeździe NSZZ „Solidarność” sprawozdanie finansowe za lata stanu wojennego.

Niepokorny

Samodzielnie myślący kapłan, dla którego nie istniał zatykający innym usta termin „poprawność polityczna”, stał się z czasem człowiekiem niewygodnym także po zmianach ustrojowych. Swoje zdanie artykułował głośno i w sposób bezkompromisowy. Szedł pod prąd. Ksiądz prałat nie grzał się w blichtrze władzy. Lech Wałęsa nie zabrał go ze sobą do Pałacu Prezydenckiego. – Tylko śnięte ryby płyną z prądem – mawiał ksiądz prałat.

Na celowniku

Prałat był obiektem rozpracowywanym przez Samodzielną Grupę „D” (dezinformacja) Departamentu IV MSW. Jego osoba stanowiła nawet jeden z tematów plenum KC PZPR. W czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski m.in. na Wybrzeże w 1987 roku w akcji „Zorza II” o działaniach „figuranta” Jankowskiego informacje do SB przekazywało 37 tajnych współpracowników, w tym kilku duchownych. Kulminacja ataku przyszła jednak pod koniec lat 90. ze strony tzw. „salonu” i „Gazety Wyborczej”. Pojawiły się szkalujące go publikacje, zawierające oskarżenia, przed którymi trudno się było bronić. Wskazywano nawet na postać księdza jako na kontakt operacyjny – domniemanego „Delegata” – „Libella”. Te bolesne oskarżenia nie znalazły potwierdzenia. Prałat sam wielokrotnie powtarzał, że nie odmawiał nikomu rozmowy, a kontakty miał szerokie. Teczki księdza Jankowskiego to cztery bardzo grube tomy akt gromadzonych przez służby PRL.

Blichtr?

W 1992 roku wojewoda gdański Maciej Płażyński przekazał archidiecezji gdańskiej w użytkowanie zdewastowany dwór przy ulicy Polanki po koszarach Marynarki Wojennej. Z inicjatywy księdza Jankowskiego obiekt objął Zakon Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy z misją zbudowania klasztoru i centrum ekumenicznego. Otwarto je w 1997 roku.

Prałat spotykał się z zarzutem nieprzychylnych mu osób, że zbyt ostentacyjnie się nosi, że ma zamiłowanie do orderów. Cóż, odchodząc z parafii św. Brygidy prałat sprzedał swoje (a miał aż dwa) garnitury, a pieniądze przeznaczył na cel charytatywny. Po pożegnalnej mszy świętej wyjechał z plebanii zabierając… jedną teczkę z rzeczami osobistymi. Kilka dni później uczestniczył ze stoczniowcami w manifestacji w obronie Stoczni Gdańskiej. Samochód prałata – mercedes – był przekazany mu w użytkowanie przez jednego z dilerów motoryzacyjnych. Swojego M220 D, dar od przyjaciół z berlińskiego Caritasu, prałat sprzedał. Kiedy pytaliśmy go w rozmowie o zdolności w pozyskiwaniu środków finansowych na rzecz parafii i nietuzinkowe talenty menedżerskie podkreślał, że urodził się na Pomorzu w kupieckiej, polskiej rodzinie. Nie wszystkiego jednak schorowany prałat mógł dopilnować. Stąd i kres (w 2009 roku) działalności Fundacji im. Prałata Henryka Jankowskiego

Niezależny

Ksiądz Jankowski był jak na kapłana być może nazbyt niezależny. Należał m.in. do przeciwników wejścia Polski do Unii Europejskiej, obawiając się utraty niezależności, zalewu libertynizmu i biurokracji europejskiej. Gwałtownie protestował przeciwko próbom tworzenia „nowego Europejczyka”, bez świadomości religijnej, narodowej, wykorzenionego, bez historii i tradycji – tym łatwiej poddającego się manipulacji. Gwałtownie protestował przeciwko usunięciu krzyży ze żwirowiska na terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

– Silna Polska, naród. Wychowanie zrobiło swoje. Dmowskiego bardzo cenię. Jego pomnik w Warszawie święciłem. Jest w moim sercu. Na ścianie w salonie trzymam Józefa Piłsudskiego. Za charakter. I za to, że wszystko za mordę potrafił trzymać – mówił przed kilku laty w jednym z wywiadów. Prałat z parafii św. Brygidy został w 2004 r. odsunięty od głoszenia kazań i sprawowania funkcji proboszcza przez ówczesnego metropolitę gdańskiego ks. abp. Tadeusza Gocłowskiego. Kara kościelna została nałożona po gwałtownej krytyce kazań w… „Gazecie Wyborczej” i części mediów powtarzających treści dyktowane w „GW”. Abp Sławoj Leszek Głódź zezwolił na powrót prałata na plebanię przy bazylice św. Brygidy.

Ksiądz prałat Henryk Jankowski pozostał do końca przyjacielem „Solidarności”. Jeszcze na miesiąc przed śmiercią spotkał się w czerwcu 2010 r. ze związkowcami na Walnym Zebraniu Delegatów NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego. Pod koniec życia prałat był mocno schorowany i cierpiał – amputowano mu palce lewej nogi. Zmarł 12 lipca 2010 r.  w pokoju na plebanii św. Brygidy w otoczeniu kapłanów ze swej dawnej parafii i kilku przyjaciół. – Ksiądz Henryk Jankowski był i jest ikoną „Solidarności”. Rycerzem był i  rycerzem zostanie. Żegnaj, rycerzu Rzeczpospolitej – mówił abp Sławoj Leszek Głódź w czasie pogrzebu 16 lipca 2010 roku.

Artur S. Górski

„Magazyn Solidarność” nr 9/2012

Download PDF
Powrót Drukuj stronę