Henryk Lenarciak

Stanowił legendę walki o sprawiedliwą, demokratyczną Polskę – zmarł tragicznie 3 sierpnia 2006 roku. W Stoczni Gdańskiej pracował od 1952 r. Swoją odwagę i determinację pokazał już w Grudniu 1970 r.

Należał wtedy do komitetu strajkowego. Potem był w grupie delegatów, którzy w styczniu 1971 r. zostali wysłani do Warszawy, do Edwarda Gierka. Był bardzo religijny i otwarcie wtedy zapytał, co na tamte czasy było wielką odwagą, o budowę kościoła na Przymorzu. To dzięki niemu udało się zbudować tam świątynię. Już wtedy dopominał się o upamiętnienie zamordowanych stoczniowców. Dzięki jego inicjatywie na miejscu tragedii najpierw stanął drewniany krzyż, a potem pomnik.
W Sierpniu 1980 r. wszedł do komitetu strajkowego. Jako pierwszy wysunął postulat budowy pomnika, poparli go wówczas wszyscy strajkujący. Został przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców, który został powołany w październiku 1980 r. Datę uroczystego jego odsłonięcia wyznaczono na 16 grudnia 1980 r. Od projektu architektonicznego i technicznego do jego powstania upłynęło niecałe 100 dni. Najpierw trzeba było zorganizować narodową zbiórkę pieniędzy, potem zająć się zdobyciem potrzebnych do budowy materiałów. Pod fundament pomnika zużyto 600 ton betonu, blachy trzeba było załatwiać na południu Polski. Tym wszystkim kierował skromny, uczciwy człowiek.
W 1982 r. za udział w strajku, który wybuchł na wiadomość o delegalizacji „Solidarności”, został zatrzymany przez milicję. Przebywał najpierw w areszcie na Kurkowej, potem w więzieniu w Potulicach.
Nawet, kiedy odszedł ze Stoczni Gdańskiej na emeryturę, był nadal emocjonalnie związany ze swoim zakładem. Jego koleżanki i koledzy wspominają, co jeszcze niedawno powiedział: – Europa jest zadowolona, mur berliński upadł, kraje uciśnione przez komunizm są wolne, nie ma żelaznej kurtyny, ale ci, którzy byli inicjatorami tych zmian, w podzięce dostali taką oto nagrodę, że w pierwszej kolejności została zlikwidowana Stocznia Gdańska. Pomnik nadal pozostaje pomnikiem niespełnionych nadziei.
Henryk Lenarciak został w maju 1981 r. odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Już pośmiertnie prezydent RP nadał mu tytuł Kawalera Restituta Polonia, który oficjalnie został przekazany rodzinie 31 sierpnia.
Olga Zielińska

O Henryku Lenarciaku powiedzieli
Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „S”
– To był skromny bohater, którego odwagę i wytrwałą pracę podziwiało wielu z nas. Pomnik Poległych Stoczniowców stanowi trwały tego wyraz – powiedział o nim.

ksiądz prałat Henryk Jankowski
– Myślę, że nie trzeba wielu słów na dowód jego zaangażowania w sprawy Stoczni Gdańskiej, bo on swoją patriotyczną postawą mówił o miłości do swojego zakładu – powiedział podczas mszy świętej. – Dziś krzyże, które stoją u stóp Stoczni Gdańskiej, są własnością całej Polski, wszystkich katolików. I wołają też za Henrykiem.

Lech Wałęsa
– W tych trudnych czasach, latach 70., potem 80., szliśmy jedną drogą.  To bardzo poczciwy człowiek. Był bardzo związany ze swoim zakładem pracy, z wydziałem i nie chciał dalej awansować. Wiele lat zabiegał o pomnik, przypominający walkę i tragedię stoczniowców, a w końcu był przewodniczącym komitetu jego budowy. Same dobre rzeczy tylko mogę o nim powiedzieć. Nie byłem na jego pogrzebie, bo nikt mnie o tym nie powiadomił. Mam nadzieję, że mi to wybaczy.

Alojzy Szablewski
– Bardzo jestem przygnębiony tą tragedią. Nie mam słów uznania za to, co zrobił w swoim życiu dla ocalenia pamięci tych, którzy zginęli pod Stocznią Gdańską. Dlatego my też na zawsze zachowamy Go w swej pamięci.

Alicja Kowalczyk
– To był człowiek bezkonfliktowy, ale nigdy nikomu nie czapkował. Wszyscy ludzie go szanowali, bo był sprawny, pracowity i uczciwy. Kiedy widział, że jest robota, to po prostu zakasywał rękawy. Nie pytał, czy to do niego należy, czy też nie. Henio należał do ludzi, którzy nigdy nie odmawiają pomocy w potrzebie. Będzie nam Go bardzo brakowało.

Henryk Jagielski
– Mogę o Nim powiedzieć tylko same superlatywy. To był skromny patriota. Choć tyle dokonał, nigdy sobie żadnych zasług nie przypisywał. Był bardzo religijny i dawał tego dowody w swoim życiu. Wszyscy koledzy bardzo go lubili.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę