Związkowe powołanie

Od ponad roku „Solidarność” w Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku rozwija się w imponującym tempie. To efekt dobrze zrealizowanego programu szkoleń w tej organizacji, ale również indywidualnego zaangażowania każdego z członków Komisji Zakładowej. – Figuranci nie mają czego w Związku szukać. Tu się pracuje – mówią związkowcy z PCT.

Od 40 lat pomagam ludziom jako pielęgniarka. Działalność związkowa to inna forma realizacji tego samego powołania, pomocy innym – mówi przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „S” w Pomorskim Centrum Traumatologii Stanisława Hirsz-Lemke. Do „S” należy od samego początku, od 1980 r. Pracowała wówczas w Szpitalu Zakaźnym w Gdańsku. –  Solidarność to wspaniała idea. A ja byłam młodą dziewczyną, ochotną do działania – mówi. Dziś jest doświadczoną pielęgniarką oddziałową na Oddziale Neurologiczno-Udarowym. Funkcję szefowej KZ pełni od marca 2010 r. To przełomowa data w historii komisji. Stery organizacji przejęli wówczas doświadczeni związkowcy, którzy z czasem zaangażowali w prace komisji wyróżniających się pracowników.

 

Komisja jest od pracy

Zastępcą przewodniczącego KZ NSZZ „S” w PCT od dwóch lat  jest Andrzej Wojewoda,  który w PCT pracuje jako starszy inspektor. – Zakładałem „S” w kolejowej energetyce w Gdańsku i Sopocie. W 1981 r. przeszedłem do pracy w Szpitalu Kolejowym i tam również uczestniczyłem w budowaniu struktur związkowych. Mentorem tych działań była śp. Alina Pienkowska – mówi Andrzej Wojewoda. Do PCT trafił po połączeniu w 2004 roku sąsiadujących ze sobą gdańskich szpitali (Kolejowego i Wojewódzkiego).

W 2010 r. pracę w „S” w PCT rozpoczęły także Alina Machalińska i Jolanta Jakubowska. Machalińska pracuje  w poradni ortopedycznej, do „S” zapisała się już w 1980 r. Po kilkuletniej przerwie wróciła do Związku w sierpniu 2010 r. – Dużo rozmawiałyśmy z koleżanką z poradni, to ona mnie zachęciła. Nie żałuję, warto należeć do organizacji – podkreśla.

Jolantę Jakubowską, rejestratorkę medyczną przyjmującą pacjentów w Punkcie Przyjęć Planowych, również zachęcił przykład kolegów. – To była dojrzała i świadoma decyzja – mówi i dodaje, że w Związku można się realizować, pomagać innym, ale również samemu liczyć na pomoc. – Działamy dla dobra związkowców, ale też dla osób, które nie są członkami Związku – mówi Jakubowska.

Członkiem KZ NSZZ „S” w PCT jest również Ewa Klimkiewicz, starsza rejestratorka medyczna, należąca do „S” od 1980 r., z małą przerwą, gdy nie miała pracy. – Pracowałam w dziale kadr szpitala, widziałam, jak dyrekcja traktuje pracowników, jak wygląda tzw. restrukturyzacja, która ograniczała się do redukcji etatów, zwolnień ludzi – opowiada o przyczynach swojego zaangażowania Klimkiewicz. W jej przypadku zdecydowała również rodzinna historia. – Mój ojciec pracował w Stoczni Północnej, w latach 80. widziałam z bliska strajki, doświadczyłam tej pamiętnej atmosfery. Chcemy działać, pomagać pracownikom i ich bronić – wymienia dzisiejsze cele „S” Ewa Klimkiewicz, podkreślając jednak wagę historii i tożsamości Związku.

Trochę inna jest historia Justyny Lewandowskiej, sekretarki medycznej na Oddziale Neurologiczno-Udarowym i członka KZ. To indywidualistka, która nie przywiązuje dużej wagi do struktur formalnych. Na szczęście nie oznacza to braku instynktu społecznikowskiego. – Ze mną jest ciężko – mówi nieco żartobliwie Lewandowska. – Lubię pomagać, ale nieformalnie. I dodaje, że od kilku lat pomagała zakładowej „S” „po znajomości”, jako koleżanka Stanisławy Hirsz-Lemke z tego samego oddziału. – W końcu przewodnicząca powiedziała do mnie: Pracujesz dla Związku, a jesteś poza nim. Czas to zmienić – wspomina Justyna Lewandowska. –  Okazało się, że plusów jest dużo więcej niż minusów. Ważne było też zaufanie do przewodniczącej – przypomina sobie początki swojego romansu, jak sama to określa, z „S” Justyna Lewandowska. Skład komisji zakładowej w PCT uzupełniają  Ewa Ciombor, Halina Stromska i Weronika Ślepowrońska (skarbnik).

 

Razem można więcej!

Jesienią 2010 r. KZ NSZZ „S” w PCT znalazła się w grupie pilotażowej objętej związkowym programem szkoleń. Wszyscy członkowie komisji podkreślają, że udział w szkoleniach dał im bardzo dużo. Jak mówią, nawet pozornie proste sprawy, jak znalezienie odpowiedniego przepisu w kodeksie pracy, można łatwiej i szybciej rozwiązać, gdy się wie czego i gdzie szukać. Szkolenia dotyczyły m.in. prawa pracy, zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, ale najbardziej owocne okazały się te z rozwoju Związku.

W efekcie licząca w 2010 r. 32 członków organizacja w styczniu 2013 r. zrzeszała już 111 pracowników! Tak dynamiczny rozwój to efekt zaangażowania wszystkich członków Komisji Zakładowej. – Czasy są trudne, każdy chce walczyć o siebie, ale jednostka nie ma dużej siły przebicia. Razem możemy więcej. Pracownicy PCT przekonują się do „Solidarności” obserwując nasze działania. Widzą, że coś się dzieje, że pewne rzeczy się udają. Ale tylko wtedy, jeśli jesteśmy razem – mówią członkowie komisji.

 

„S” daje możliwości

Stanisława Hirsz-Lemke i Andrzej Wojewoda problemy służby zdrowia znają także z szerszej perspektywy. Wojewoda jest członkiem Komisji Rewizyjnej Regionu Gdańskiego, delegatem na regionalne WZD i skarbnikiem Sekcji Służby Zdrowia NSZZ „S” Regionu Gdańskiego. Hirsz-Lemke wchodzi w skład Rady Sekcji. Oboje podkreślają, że to cenne źródło wymiany doświadczeń, bo sytuacja w służbie zdrowia jest skomplikowana, każda komisja jest trochę inna.

Ich zdaniem, „S” jest najdynamiczniej rozwijającym się związkiem zawodowym.  (w PCT działają cztery). – To są związki jednej grupy zawodowej, np. pielęgniarek lub lekarzy. „S” zrzesza pracowników ze wszystkich grup zawodowych, od sprzątaczki do ordynatora – podkreśla Hirsz-Lemke i dodaje, że stawia to przed organizacją zakładową dodatkowe trudności – do każdego pracownika trzeba dotrzeć, inaczej rozmawiać. Jednak współpraca z innymi organizacjami związkowymi układa się dobrze. – Czasami różnimy się co do szczegółów, ale cel mamy ten sam – mówią członkowie „S”.

 

Dialog zamiast siekiery

Mimo  przypadków dezinformacji ze strony przedstawicieli pracodawcy, dotyczącej praw pracowniczych i związkowych, stan dialogu społecznego w szpitalu można uznać za dobry. – Nie nosimy siekiery w ręku, stawiamy na dialog. Kłótnia nie prowadzi do niczego, często w negocjacjach konflikty obracamy w żart, wycofujemy się o jeden krok, by zyskać w innym miejscu – przedstawia „kuchnię” technik negocjacyjnych Andrzej Wojewoda.

Od połowy listopada związki zawodowe intensywnie negocjują z dyrekcją układ zbiorowy. – Bardzo pomagają nam tu konsultacje ze strony dr. Waldemara Uziaka, kierownika regionalnego Działu Prawnego – mówi Stanisława Hirsz-Lemke i dodaje, że to najlepszy dowód na siłę „S”. Takiej oferty szkoleniowej i pomocy prawnej jak „S” nie ma nikt – uzasadnia.

Wielką niewiadomą pozostaje najbliższa przyszłość szpitala. Odchodzi dotychczasowa dyrektor PCT Małgorzata Bartoszewska-Dogan. Nie wiadomo, jakie podejście do związkowców będzie miała nowa dyrekcja, która rozpocznie pracę w lutym. Jedno jest pewne. Jeśli pracodawca będzie chciał rozmawiać, w „S” znajdzie silnego i merytorycznego partnera.

Adam Chmielecki

 

Irena Jenda, kierownik Działu Szkoleń Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”

– Współpracę z Komisją Zakładową w Pomorskim Centrum Traumatologii rozpoczęliśmy jesienią 2011 r. Od tego czasu komisja idzie jak burza. Przewodnicząca Stanisława Hirsz-Lemke, jej zastępca Andrzej Wojewoda i skarbnik Weronika Ślepowrońska stworzyli z tej komisji swoisty zespół ds. rozwoju Związku. Wyróżnia ich to, że każdy z członków komisji poczuwa się do odpowiedzialności za rozwój i funkcjonowanie organizacji zakładowej.

 

Marzena Olszewska-Fryc, naczelna pielęgniarka, z-ca dyrektora PCT ds. pielęgniarstwa

– Działalność „Solidarności” w naszym szpitalu oceniam bardzo dobrze. Cały zespół dyrekcji centrum stara się sprostać wymaganiom związków zawodowych. Dobrze nam się współpracuje, oczywiście pojawiają się problemy, ale informujemy się o nich na bieżąco i rozwiązujemy je wspólnie. Mamy wypracowany sposób współpracy, grupy robocze, spotykamy się w wyznaczonych terminach.

Zdjęcia: Adam Chmielecki

Download PDF
Powrót Drukuj stronę