Zdrowa ryba zawsze płynie pod prąd

– Nad zaufaniem do związku działającego w zakładzie trzeba pracować codziennie i uczciwie. Nie da się robić tego akcyjnie. Ja w swojej pracy kieruję się zapisami statutu naszego Związku, ale mam też fundament, który daje siłę i nie pozwala zagubić się w dzisiejszych czasach. To pamięć o korzeniach „Solidarności” – mówi Mirosław Piórek, przewodniczący KM NSZZ „S” Gdańskiej Stoczni „Remontowa” im. J. Piłsudskiego SA, numer 3 w rejestrze organizacji w Zarządzie Regionu Gdańskiego.

W siedzibie „Solidarności” w Remontówce jest zawsze gwar. W ciągu miesiąca przychodzi do komisji nawet kilkaset osób. Pracownicy wiedzą, że mogą tam liczyć na pomoc. W sprawach zawodowych, ale też i prywatnych.

– Naszym zadaniem jest pomaganie pracownikom. Uważamy, że jeśli obdarzeni zostaliśmy mandatem zaufania, to nikogo nie możemy zawieść – mówi pracownica biura KM NSZZ „Solidarność”. – To cel nadrzędny wszystkich pracowników stoczniowej „Solidarności”.

Mirosław Piórek dodaje, że każde przyjście pracownika do „Solidarności” w stoczni to okazja do porozmawiania, poznania jego problemów, ale też i opinii na różne tematy. Dlatego każdy może napić się tu herbaty, kawy czy wody, ale przede wszystkim ma czuć się, że jest u siebie.

Do ludzi trzeba też wychodzić. Nie można okopać się w siedzibie. Dlatego liderzy stoczniowej „Solidarności” często idą na różne wydziały.

– Wiem, co dzieje się w stoczni, bo mam też stały kontakt z przewodniczącymi wydziałów. Wchodzą oni w skład Prezydium i Komisji Międzyzakładowej, która liczy dlatego aż 60 osób – mówi Piórek. – Zawsze też proszę moje koleżanki i kolegów o to, że trzeba reagować od razu, na bieżąco, a nie czekać na kolejne zebranie komisji, bo za miesiąc może już być za późno i trudno będzie rozwiązać dany problem. Stały kontakt z członkami Związku to podstawa skuteczności. Zresztą struktura naszej komisji jest tak zorganizowana, że partnerem dla kierownika danej komórki organizacyjnej jest komisja wydziałowa, która ma możliwość bezpośredniej reakcji i załatwienia spraw na miejscu. I tu należą się duże podziękowania dla tych osób.

 

Skuteczność i profesjonalizm

Piórek uważa, że skuteczny lider musi dobrze znać środowisko, w którym działa. On sam pracował kiedyś na wydziale kotlarskim. Dlatego wie, jak wygląda praca w stoczni, rozumie, o czym ludzie mówią i wie, jakich argumentów używać w rozmowach z pracodawcą.

Zdaniem Piórka, lider musi mieć wizję związku, cele, ale też pomysł na ich realizację. – Zdrowa ryba zawsze płynie pod prąd. Taki musi być właśnie lider. Mieć swoje zdanie, swoją wizję. Ale i odwagę, by wprowadzać pomysły w czyn. Z tego jest potem rozliczany. Człowiek, który nie ma pomysłów i siły na ich realizację, nigdy nie będzie liderem – dodaje Piórek.

Tylko przewodniczący silnej, licznej organizacji związkowej będzie naprawdę skuteczny. Na najważniejszych stoczniowych wydziałach do „Solidarności” należy nawet 90 proc. pracowników. Mirosław Piórek wie dokładnie, jak wygląda uzwiązkowienie w jego zakładzie. Na bieżąco prowadzi ewidencję, analizuje, kogo można jeszcze zachęcić do wstąpienia do „Solidarności”. Wielu członków odchodzi przecież na emerytury i stale trzeba pracować nad pozyskiwaniem nowych.

– Posiedzenia naszego prezydium odbywają się raz w tygodniu. Postawiliśmy sobie za cel, aby na każdym spotkaniu była przedstawiana przynajmniej jedna deklaracja nowego członka „Solidarności”. I udaje się nam – mówi Stefan Zakrzewski, wiceprzewodniczący „Solidarności” w Gdańskiej Stoczni „Remontowa”.

W ubiegłym roku do „Solidarności” w Remontówce wstąpiło 99 członków, w 2009 r. – 98,  2008 r. – 101, a w 2007 r. – 220. W tym roku deklaracje złożyło już 11 pracowników. O skuteczności działań związku w ciągu minionej dekady świadczy fakt, iż w 1999 r. do „Solidarności” należało 44 proc. pracujących w stoczni, a dziś 81 proc. Warto podkreślić, że obecnie w „Solidarności” jest więcej pracowników niż 12 lat temu, mimo że w tym czasie zatrudnienie spadło z 2600 do 1560 osób.

– Mamy swoją strategię działania. Do ludzi trzeba wyjść, przedstawić ofertę Związku. Powiedzieć: masz to i to, ale musisz wstąpić do „Solidarności”. W naszym modelu działania pomagamy tylko swoim członkom – wyjaśnia Piórek.

Trzeba też ustawicznie pracować nad świadomością pracowników, że warto działać wspólnie. – Bo tylko reprezentatywna organizacja związkowa może usiąść do stołu z zarządem firmy – mówi Piórek. Przewodniczący jest zadowolony, bo do jego organizacji wstępuje sporo młodych ludzi. Dziś stanowią oni około 70 proc. wszystkich członków.

 

Dbałość o interesy pracowników i ciekawa oferta

– Każdy musi znaleźć u nas coś dla siebie – wyjaśnia Stefan Zakrzewski. – Jeden lubi ryby, inny grzyby. Ale jest też możliwość pogrania w piłkę, wyjazdu na wycieczki, przede wszystkim w góry, a także na pielgrzymki.

Stoczniowa „Solidarność” zadbała też o korzystniejsze dla pracowników ubezpieczenia grupowe. Podpisała umowy z towarzystwami ubezpieczeniowymi: najpierw z Ergo Hestią SA, a obecnie InterRisk SA, co umożliwiło podniesienie standardu świadczeń. Już zajmuje się tematem dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.

Ale dla przewodniczącego podstawowy temat to zabezpieczenie praw pracowniczych. „Solidarność” chce dbać o wszystkie grupy zawodowe.

– Dlatego 99 proc. pracowników naszej stoczni ma umowy na czas nieokreślony. Pozostali na czas określony. Nie akceptuję innych pseudoform zatrudnienia, jak choćby samozatrudnienie – mówi Piórek.

Jednak w spółkach działających na terenie stoczni pracownicy są zatrudniani w różnych formach.  Dlatego „Solidarność” zamierza również ich zainteresować wstąpieniem do Związku, choćby po to, by móc udzielać im pomocy prawnej i pomagać w egzekwowaniu niewypłaconych świadczeń wynikających z umów. Dla stoczniowej „Solidarności” ważne jest, aby ludzie pracujący w tak trudnych warunkach zapewnione mieli dobre zaplecze socjalne. Dlatego w stoczni są nowoczesne i czyste szatnie, prysznice, pomieszczenia socjalne.

 – Dzisiaj bycie liderem Związku to profesjonalna praca zawodowa. I tak to też traktuję. Ludzie rozliczają mnie za skuteczność. To na liderze spoczywa największa odpowiedzialność. To on odpowiada za przyszłość Związku, za wytyczane cele i ich realizację.

Uczciwość zawsze popłaca

Na pytanie, jak należy skutecznie prowadzić negocjacje z zarządem firmy, Piórek odpowiada, że trzeba zharmonizować interesy pracowników i pracodawcy.

– Nam też zależy na tym, żeby firma dobrze działała, rozwijała się, osiągała zyski, bo tylko silna firma daje stabilne miejsca pracy. Dbamy również o to, aby pracownik mógł tutaj pracować nawet wtedy, kiedy będzie już starszy. Dlatego ma możliwość przejścia wtedy na inne stanowisko pracy. Czasem wymaga to dodatkowego szkolenia – mówi Piórek. – Tak naprawdę sens naszej pracy jest taki, by pracownik czuł się bezpiecznie, aby było mu w naszej stoczni jak najlepiej. Ale czasem potrzeba na to czasu, należy znaleźć drogę do osiągnięcia celu.

Jednym z ważniejszych działań „Solidarności” jest negocjowanie lepszych stawek zaszeregowania, czyli wyższych płac pracowników. Jak podkreśla Mirosław Piórek, trzeba to robić bez szkody dla rozwoju firmy, pamiętając, że niewłaściwa polityka może doprowadzić do likwidacji miejsc pracy.

– Jak dogonić drożyznę i realny spadek dochodu w tej sytuacji, w jakiej znalazła się stocznia, aby przynajmniej utrzymać dotychczasowy poziom życia pracowników? – zastanawia się Piórek. – Wartością samą w sobie jest dziś miejsce pracy i tu nasza polityka jest prosta: jak najwięcej miejsc pracy. Jedynym kryterium negocjacji płacowych był i jest wynik finansowy stoczni. Ta polityka może nie spełnia naszych marzeń, ale daje stabilność i przetrwanie nawet w najtrudniejszych czasach dla przemysłu stoczniowego nie tylko w Polsce.

Przewodniczący podkreśla, że trzeba być uczciwym wobec ludzi. – To się zawsze opłaca. Warto mówić, co jest grane, co jest złe i dobre, a co jest po prostu utopią. Nieszczerość zawsze przegrywa – tłumaczy Piórek. – A przede wszystkim trzeba lubić ludzi.

Nie byłoby jednak prawdziwej „Solidarności” bez pamięci o jej historii, o ludziach, którzy za wolność poświęcali swoje zdrowie, a nawet życie. Wszak to logo Gdańskiej Stoczni Remontowej widnieje na sztandarze MKS, który dziś jest sztandarem całej „Solidarności”. Dlatego w stoczniowej siedzibie Związku jest sala, w której zgromadzono pamiątki i zdjęcia dokumentujące wydarzenia z historii Polski, tej troszkę już odległej i dzisiejszej.

Olga Zielińska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę