Wszyscy są współodpowiedzialni za Związek

Komisja Podzakładowa NSZZ „Solidarność” w Polskiej Spółce Gazownictwa przy Oddziale w Gdańsku

 – Kocham to, co robię. Bo człowiek musi kochać to, co robi, także w pracy. W przeciwnym razie nie przekona nikogo do siebie. I zawsze mówię naszym ludziom: Ja nie mogę być sam. Ja was reprezentuję, ale musicie stać za moimi plecami. Bo kiedy będę rozmawiał z pracodawcą sam, nie będę skuteczny. Ale kiedy będzie on widział, że wy stoicie za mną, że jest nas wielu, stajemy się siłą, która może odnieść sukces – mówi Zbigniew Matuszewski, przewodniczący KP NSZZ „Solidarność” w Polskiej Spółce Gazownictwa przy Oddziale w Gdańsku.

psg_gdanskHanna Kujawińska i Zbigniew Matuszewski.  Fot. Olga Zielińska

 

Do „Solidarności” w gdańskim oddziale spółki należy ponad 350 członków. Pracuje tam około 650 osób.

– Konsolidacja spółki okazała się dla nas bardzo niekorzystna – ocenia Zbigniew Matuszewski. – Miała przynieść zyski, a tak nie jest. Walczyliśmy, aby do konsolidacji nie doszło. Spotykaliśmy się z załogą, z ministrem skarbu Mikołajem Budzanowskim, politykami, wojewodami, a w lipcu organizowaliśmy manifestację, do której niestety nie doszło z powodu odwołania ówczesnej prezes Grażyny Piotrowskiej-Oliwy.

Hanna Kujawińska, wiceprzewodnicząca KP, dodaje, że ówczesna prezes straszyła sądem przewodniczącego Związku.

– Byliśmy zdeterminowani. Chcieliśmy zrobić wszystko, co tylko możliwe dla dobra załogi. Niestety, konsolidacja doszła do skutku.

 

Nie przeszkadzajmy sobie

Związkowcy oceniają, że dzisiaj jest niezwykle trudno dogadać się z pracodawcą, ale ich zdaniem to trudne zadanie staje się jeszcze cięższe do wykonania z powodu zapisów
w Statucie „Solidarności”.

– Menedżerowie w naszej firmie doskonale znają zapisy ustawy o związkach zawodowych, kodeksu pracy. Wiedzą, gdzie są słabe punkty i doskonale to wykorzystują. Znają także świetnie Statut Związku i niekorzystne dla nas zapisy, jak na przykład paragraf 19, uniemożliwiający nam tworzenie w oddziałach podstawowych organizacji związkowych – mówi Zbigniew Matuszewski. – Powinniśmy mieć możliwość w ramach „Solidarności” utworzenia innej organizacji, np. zajmującej się tylko związkowcami z dystrybucji. Te ograniczenia w naszym Statucie są dla nas niekorzystne. Tracimy ludzi, zamiast ich pozyskiwać. W ten sposób niszczymy Związek.

Hanna Kujawińska opowiada o dzisiejszym funkcjonowaniu firmy i Związku. Przypomina, że wcześniej związkowcy mogli się często spotykać z prezesem, a teraz muszą jeździć na rozmowy do Warszawy. To duże utrudnienie i dużo cięższe negocjacje.

– Czujemy, że mamy związane ręce. Nie możemy nic zrobić na naszym podwórku. Kiedy jedziemy do Warszawy, są tam przedstawiciele z całej Polski. A wszędzie są różne problemy i często zupełnie odmienne od naszych – tłumaczy wiceprzewodnicząca „S”. Związkowcy dodają, że „S” w ich gdańskiej firmie wynegocjowała wcześniej np. korzystniejsze płace dla pracowników niż Związek w innych oddziałach.

– W innych oddziałach celem jest dojście z płacami do naszego poziomu, który już osiągnęliśmy. Uzyskać u nas podwyżki będzie teraz wręcz niemożliwe. Musimy walczyć o nasze wynagrodzenia, ale obawiamy się ich zamrożenia – mówi Hanna Kujawińska.

Przewodniczący tłumaczy, że świat się zmienia, więc i Polska, i gospodarka, zatem i Związek powinien się do tego dopasować.

– Powinniśmy zawsze o krok wyprzedzać rząd, mieć strategię na najbliższy termin, ale też na później, na kilka lat naprzód – mówi Zbigniew Matuszewski. – A nie tak, jak teraz. Rząd robi wszystko, żeby nas niszczyć, a my nie mamy pomysłu, jak temu przeciwdziałać, a nawet sami się niszczymy nawzajem.

 

Musimy być skuteczni

Przewodniczący i wiceprzewodnicząca „S” podkreślają, że bardzo przydatne są w ich pracy związkowej szkolenia organizowane przez Region Gdański.

– Szkolenia są na bardzo dobrym poziomie – mówi Kujawińska. – Chętnie z nich korzystamy, zależało nam także, aby brali w nich udział nie tylko działacze funkcyjni, ale i inni związkowcy. Dziś jednak pracodawca nam to uniemożliwia.

Zbigniew Matuszewski dodaje, że docenić trzeba także pomoc Działu Prawnego, a szczególnie dr. Waldemara Uziaka.

– Doktor Waldemar Uziak bardzo nam pomógł – wyjaśnia przewodniczący „S”. – Pracodawca działał na pograniczu prawa, znał zapisy Statutu Związku oraz kodeksu pracy i ustawy o związkach zawodowych. Pomoc prawna, jaką uzyskaliśmy, pozwoliła nam skutecznie negocjować zapisy dotyczące układu zbiorowego pracy, funduszu socjalnego, regulaminu pracy czy zasad oddelegowywania pracowników.

Przewodniczący „S” opowiada o problemach związanych z podpisaniem w maju tego roku układu zbiorowego pracy. Będzie on obowiązywał od 1 lipca

– Pomimo odwołania prezesa Adama Kielaka, negocjacje prowadzono wówczas z p.o. prezesem Andrzejem Dębogórskim. Już miało dojść do jego podpisania, ale powołano nowego prezesa. Wtedy Dębogórski, z którym wszystko uzgadnialiśmy, odmówił podpisania ZUZP – tłumaczy Matuszewski. – To było tak: w poniedziałek się dogadaliśmy, we wtorek zarząd wprowadził przerwę, po czym oznajmił, że nie podpisze z nami układu, bo odwołano prezesa Polskiego Gazownictwa. Było nas wtedy w Warszawie 14 osób. Oznajmiliśmy, że zostajemy i będziemy okupować spółkę. Byliśmy zdeterminowani. Wtedy, po długich rozmowach, prezes PGNiG nakazał podpisanie z nami układu.

Szefowie „Solidarności” relacjonują, że byli wytrwali w rozmowach z pracodawcą. – Spotykaliśmy się np. po południu, a rozmowy trwały do wieczora, kiedyś nawet do pierwszej w nocy. Mówiliśmy, że mamy czas. Możemy spotykać się wieczorami, w niedziele, soboty i święta. Ale on widocznie nie miał czasu albo chęci, bo zmiękł – mówi Matuszewski.

 

Jesteśmy dla ludzi

Matuszewski mówi, że pracownicy mają różne bonusy, jak np. program emerytalny, zgodnie z którym pracodawca odprowadza 7 procent wynagrodzenia na fundusz, oprócz wypłaty Barbórki są jubilatki, urlopy okolicznościowe, polegające na tym, że pracownik w ciągu roku dostaje dodatkowy dzień płatnego urlopu okolicznościowego, np. na ślub dziecka, jeśli nie ma już urlopu wypoczynkowego.

Nawet specyfika działalności spółki nie jest przeszkodą związkowców z „Solidarności” w utrzymaniu dobrej komunikacji.

– Z ludźmi trzeba rozmawiać. Dlatego dojeżdżamy do punktów dystrybucji gazu, organizujemy tam spotkania z naszymi członkami, ale również często ze wszystkimi, którzy chcą nas wysłuchać. Pokazujemy w ten sposób, iż to my jesteśmy dla ludzi i że warto do nas należeć. Umawiamy się najczęściej za pośrednictwem e-maili, również tych prywatnych – relacjonuje Kujawińska.

Matuszewski dodaje, że członkowie „S” są mobilizowani do współpracy i odpowiedzialności za zakład i Związek.

– Wysyłamy do naszych członków mailowo wszystkie informacje, projekty. Jednocześnie prosimy o uwagi, podpowiedzi, co im się podoba, a co nie. Tym sposobem ludzie wiedzą, co robimy, czują się potrzebni i współodpowiedzialni za zakład i Związek – tłumaczy przewodniczący „S”.

Dodaje, że wspólnie wyznają zasadę, że trzeba się liczyć ze zdaniem innych, słuchać ich, nie być przekonanym, iż tylko samemu ma się rację i najlepsze pomysły. Przykładem na dobrze funkcjonującą komunikację i partnerstwo są spotkania prezydium.

– Wszyscy się dobrze znamy, lubimy się – opowiada Kujawińska. – Ale też podstawą jest wzajemny szacunek. Uważamy, że każdy może mieć gorszy dzień. Chcemy, by wszyscy mogli wyrażać swoje poglądy, nawet wtedy, jeśli inni się z nimi nie zgadzają czy też odbywa się to w dynamiczny sposób. Ale potem po dyskusji nie chowamy urazy. Jesteśmy nadal przyjaciółmi. Wspieramy się nawzajem.

 

Ludzie „Solidarności”

– Mnie się wydaje, że zawsze byłem przewodniczącym – żartuje Zbigniew Matuszewski. – Mając 14 lat, zostałem przewodniczącym w internacie w Gdańsku dla dwóch zakładów: stoczni i gazownictwa. Dzisiaj jestem przewodniczącym „Solidarności”. To już trzecia kadencja. Cieszę się z tego bardzo. To dla mnie ogromna satysfakcja. Powtarzam sobie, że stale muszę się uczyć, słuchać ludzi, zastanawiać się, czy na pewno wszystko robię dobrze, czy może powinienem coś zmienić.

Hanna Kujawińska należy do „Solidarności” od 1989 roku. Mówi, że w tamtych czasach Związek dawał poczucie wolności.

– Dziś Związek daje poczucie bezpieczeństwa. Ale także bycia z innymi, porozmawiania. Bardzo sobie cenię, że mogę pomagać innym. Mamy mądrych i bardzo fajnych ludzi w Związku i to dodatkowa satysfakcja.

Olga Zielińska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę