Po pierwsze bezpieczeństwo

Organizacja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” w Skanska SA

Interesy szefów firmy Skanska i pracowników często nie są tożsame. Bywało, iż zawarcie porozumienia było trudne, ale najważniejsze, że dialog między dwoma stronami nigdy nie został przerwany. A w takiej atmosferze możliwe jest jednoczenie sił we wspólnej sprawie.


Zbigniew Kowalczyk, przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w Skanska SA, jednocześnie członek Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego „S”.

 

Skanska zatrudnia na świecie 57 tysięcy, a w Polsce 7,4 tysiąca pracowników. To lider branży budowlanej w naszym kraju. W rodzimej spółce działają trzy związki zawodowe. Dwa z nich są reprezentatywne. Do największego – „Solidarności” – należy ok. 700 pracowników. Związki mają swoich przedstawicieli w Europejskiej Radzie Zakładowej – trzech z nich należy do „Solidarności”, dwóch do Związku Zawodowego „Budowlani”.

Działalność związku zawodowego w spółce branży budowlanej nie jest łatwa. Kontakt z członkami jest utrudniony, pracują przecież w różnych specjalnościach na budowach rozrzuconych po całym kraju, najczęściej nie dojeżdżając nawet do siedziby firmy.

– Nie mają dostępu do Internetu, a informowanie ich poprzez kierownictwa budów też najczęściej ze zrozumiałych względów jest niemożliwe – mówi Zbigniew Kowalczyk, przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „S” w Skanska SA. – Nie ma też możliwości, jak to się dzieje w większości zakładów, spotkania się podczas przerwy śniadaniowej. Dlatego praca działaczy związkowych w takiej firmie jest specyficzna i wymaga dużego zaangażowania.

Do NSZZ „Solidarność” w Skanska należy dziewięć organizacji oddziałowych, które zarejestrowane są w różnych regionach. W skład Organizacji Międzyzakładowej wchodzi 30 członków, ale wiele decyzji podejmowanych jest przez prezydium liczące 10 osób.

Kultura dialogu
Do głównych sukcesów związkowych Zbigniew Kowalczyk zalicza wynegocjowanie z pracodawcą zakładowego układu zbiorowego. Dokument ten, do którego wprowadzane są w miarę pojawiania się problemów nowe zapisy, rozwiązał wiele spraw. Wynikających choćby z tego, że Skanska w Polsce powstała na bazie kilkudziesięciu spółek, które prowadziły różną politykę zatrudnienia i wynagradzania.

– Zależało nam na ujednoliceniu stawek wynagrodzenia, ale nie tylko tej kwestii. Były duże dysproporcje – wyjaśnia przewodniczący.

Stawki dla pracowników w jednym zawodzie w zależności od województwa różniły się kilku, a nawet kilkunastoma złotymi. Dysproporcje i różne traktowanie pracowników miało miejsce także w przypadku rozliczania delegacji, zakwaterowania czy też dowozu na budowy.

W tej chwili w Skanska obowiązuje czytelny system wynagradzania pracowników. W ZUZP zdefiniowano miejsce pracy jako miejscowość będącą siedzibą stałego oddziału bądź jego filii. Ustalone zostały też zasady delegowania i rozliczania dojazdów na budowy. Kiedy dojazd z miejsca zatrudnienia na budowę przekracza 30 km, firma zobowiązana jest zorganizować transport lub zapewnić bezpłatne zakwaterowanie pracownikom. Pracującym w odległości powyżej 30 km od miejsca zatrudnienia przysługuje dieta delegacyjna.

Dialog bywa trudny nie tylko na linii związek – pracodawca. W Skanska są trzy związki zawodowe. Zdarza się, że dwa należące do OPZZ: ZZ „Budowlani” oraz ZZ Pracowników Skanska są odmiennego zdania niż „Solidarność”.

– Nawet jeśli występują między nami różnice, umiemy znaleźć drogę porozumienia, choć nie jest to zadanie łatwe. Szanujemy się nawzajem i po prostu rozmawiamy – mówi Zbigniew Kowalczyk.

Polityka podwyższonych standardów
W 2010 r. największe spółki budowlane: Warbud, Bilfinger Infrastructure, Hochtief, Polimex Mostostal, Skanska i Budimex zawarły porozumienie w sprawie bezpieczeństwa pracy. Porozumienie to zawarto przy udziale związków zawodowych.

– To bardzo ważny dokument. Skanska prowadzi politykę stosowania wysokich standardów w tej kwestii. Stara się, aby także podwykonawcy i dostawcy stosowali podwyższone standardy BHP – wyjaśnia Kowalczyk. – W ramach tej polityki przyjęto strategię pięciu zer, czyli: zero wypadków, zero stratnych projektów, zero naruszeń środowiskowych, zero naruszeń etyki, zero usterek. Strategia bezpieczeństwa obowiązuje w całej firmie Skanska na całym świecie.

To dowód na to, że zarówno związki zawodowe, jak i zarząd firmy ogromną wagę przywiązują do bezpieczeństwa pracy.

– Firma stosuje podwyższone standardy pracy na wysokościach i „w pracach pod ruchem”. To przynosi efekty. Stosowane są np. siatki podczas prac na wysokościach, zawsze tam, gdzie jest to technicznie możliwe. Zmniejsza to znacznie ryzyko wypadków ciężkich i śmiertelnych. Również na drogach udaje się zminimalizować zagrożenie – wyjaśnia Kowalczyk. – Według Stuarta Grahama, jednego z byłych szefów Skanska, nie wolno myśleć w taki sposób, że w jakiś zawód czy branżę są wpisane wypadki. Zawsze można ich uniknąć. To zależy tylko od nas. Trzeba w tym kierunku zmienić myślenie. Jeśli człowiek wychodzi do pracy, on i jego rodzina mają prawo oczekiwać, że z niej wróci.

Kowalczyk zaznacza, że cały czas trzeba działać na świadomość pracowników. W ich interesie jest niezatajanie jakichkolwiek, nawet błahych wypadków. Bo jeszcze kilka lat temu była tendencja ich niezgłaszania. Tak jest do dziś w wielu firmach budowlanych i nie tylko w nich.

– Staramy się, aby wszystkie wypadki były ujawniane. Każdy najmniejszy wypadek czy też zdarzenie potencjalnie wypadkowe, które zostają zarejestrowane, to z punktu widzenia bezpieczeństwa pracy ważna informacja. Ich analiza i przeciwdziałanie może wyeliminować poważniejsze wypadki – wyjaśnia Kowalczyk.

Dla szefa „Solidarności” w Skanska ważne jest nie tylko bezpieczeństwo warunków pracy, ale też i zatrudnienia. Większość pracowników firmy, ponad 90 procent, ma umowy na czas nieokreślony, to jest w branży budowlanej wyjątkiem.

Etyka w biznesie
Polityka podwyższonych standardów nie dotyczy wyłącznie kwestii warunków pracy i zatrudnienia. To także uczciwość i przejrzystość w prowadzeniu biznesu. „Solidarność” od lat stawia dwa postulaty.

– Chcemy, aby w przetargach publicznych mogły brać udział jedynie firmy, które są w stanie wykonać zadanie przynajmniej w 60 proc. siłami własnymi, tj. wykorzystując swoich pracowników i sprzęt. Domagamy się, aby w kryteriach przetargu były także zapisy o przestrzeganiu prawa pracy, o stosowaniu podwyższonych standardów bezpieczeństwa – tłumaczy Kowalczyk. – W kwestii przestrzegania standardów BHP współdziałamy z zarządem firmy i sygnatariuszami porozumienia dla bezpieczeństwa.

Szef „S” dodaje, że obecna polityka państwa prowadzi do eliminowania z rynku etycznych firm, zatrudniających ludzi na uczciwych warunkach pracy.

– Komu ma służyć przyjęty przez Sejm równoważny czas pracy z 12-miesięcznym okresem rozliczeniowym, tzw. elastyczny czas pracy, samozatrudnienie? Takie rozwiązania spowodują spadek wynagrodzeń oraz znacznie obniżą bezpieczeństwo pracy – uważa Kowalczyk. – W przetargach powinno się uwzględniać zdolność firmy do wykonania zadania przy wysokim standardzie jakości. Często jednak wygrywają firmy, które nie mają doświadczenia w pracach określonego typu. Powszechnie wiadomo, że przetargi wygrywają niejednokrotnie firmy, które w zamyśle nie chcą dokończyć zadania. Ich przyszły zysk opiera się na kosztorysach, w których najdrożej wyceniane są pierwsze etapy prac. I tylko te zamierzają wykonać. Potem firma plajtuje i rozpoczyna działalność w innym regionie Polski.

– Polityka państwa powinna zmierzać w kierunku eliminacji nieuczciwych firm, a tym samym zabezpieczania interesów podatników. Powinny być wspierane firmy rzetelne, przestrzegające prawa, w tym prawa pracy. Gwarantujące bezpieczeństwo pracy. Niestety, obecna polityka państwa prowadzi do eliminacji uczciwych firm, pozostawiając na rynku kombinatorów pozbawionych jakichkolwiek zasad etycznych – ocenia Kowalczyk.

Polityka szkoleń
– Zależy nam na bezpieczeństwie zatrudnienia naszych pracowników – mówi Kowalczyk. – Wiele osób, aby utrzymać swoje miejsca pracy, musiało się przekwalifikować. Znacznie zmniejszono zaplecze warsztatowe, a dawniej pracowało tam dużo osób. Szef „S” dodaje, że również w tej kwestii udaje się dogadać z pracodawcą. Dwa lata temu zorganizowano wspólnymi siłami szkolenia na operatorów sprzętu. Skorzystało z nich ponad 100 osób.

Olga Zielińska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę