To oczywiste, że należymy do „Solidarności”

„Solidarność” w PKP Intercity SA Zakład Północny w Gdyni

– Kolejarze to specyficzna grupa zawodowa. Możemy się nie widywać codziennie, przecież rozjeżdżamy się po regionie i Polsce, ale ci, co należą do „Solidarności”, wiedzą, że jesteśmy razem, działamy wspólnie, żeby było nam wszystkim lepiej i sprawiedliwiej. Jednak najtrudniej jest podczas strajków – mówi Ryszard Pipczyński, przewodniczący Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PKP Intercity SA Zakład Północny w Gdyni.

Od lewej: Iwona Krużycka, Waldemar Seweryn, Ryszard Pipczyński i Piotr Kreft. Fot. Olga Zielińska

 

Ostatni styczniowy strajk kolejarzy, jak podkreśla Pipczyński, pokazał solidarność kolejarską i to nie tylko tych pracujących w pociągach, ale wszystkich związkowców oraz wsparcie całego Związku. Dzięki temu negocjacje zakończyły się sukcesem.

– Było trudno, ale strajk się udał. Wtedy nie wyruszył nawet pociąg międzynarodowy. Kierownik pociągu z drużyn gdyńskich zastrajkował w Gdańsku. Kolejarze w Gdańsku mieli wsparcie innych kolegów, ale ci np. w Działdowie czy Lęborku byli sami – mówi Pipczyński.

Dodaje także, że na największe stresy w takich sytuacjach narażeni są maszyniści i kierownicy pociągu, bo na swoim stanowisku pracy są sami: – Bez nich pociąg nie pojedzie. Podczas strajku tak naprawdę są sami. To ich się pytają, czy pociąg odjedzie. To oni narażeni są na największą presję otoczenia. Muszą mieć odwagę, by wytrwać i jeszcze grzecznie odpowiadać pasażerom na pytania czy zaczepki. W takich sytuacjach pomaga świadomość, że jesteśmy razem w „Solidarności”, nie jesteśmy sami.

„Solidarność” na kolei

Prowadzenie działalności związkowej na kolei nie jest łatwe. Spółka PKP Intercity SA obsługuje rozległy teren: od Szczecina przez Słupsk aż po Olsztyn i Bydgoszcz. Organizacja związkowa powstała w 2009 r. z połączenia trzech komisji: w Intercity, Przewozach Regionalnych oraz Cargo. Spółka zatrudniała wówczas 2500 pracowników, a do „Solidarności” należało 420 osób.

– Dziś w naszej spółce pracuje blisko tysiąc ludzi mniej, już tylko 1540. Zwolnienia grupowe były też w ubiegłym roku – mówi Piotr Kreft, przewodniczący komisji wydziałowej od 2006 r., a w Intercity jako zastępca szefa „S” od 2010 r.

– W „Solidarności” jest 320 członków. Procentowo nasza organizacja nie zmniejszyła się, wręcz przeciwnie. Wraz z tysiącem pracowników, których ubyło z naszej firmy, straciliśmy stu związkowców. Większość udało się zatrzymać.

Dla nas ważna jest idea „Solidarności”

Przewodniczący kolejarskiej „Solidarności” należy do Związku od 1989 r., czyli od jego ponownej rejestracji. Od 2000 r. był wiceprzewodniczącym, obecnie pierwszą kadencję jest jej szefem.

– Dla mnie „Solidarność” to nie tylko związek zawodowy, czyli dbanie o prawa i interesy pracowników, to także idea, której jestem zawsze wierny. Ogromną wartość ma dla mnie historia Związku, która miała tak ogromny wpływ na przeobrażenia w Polsce.

Przewodniczący dodaje, że ich organizacja związkowa bierze udział we wszystkich rocznicach solidarnościowych i innych ważnych uroczystościach upamiętniających działaczy.

– Pamiętamy o naszych kolegach, którzy potrafili przeciwstawić się dyktaturze komunistycznej. U nas mamy trzy sztandary, czwarty jest w Słupsku. Staramy się, aby nie wisiały w gablotach, tylko czynnie uczestniczyły w uroczystościach – przekonuje Pipczyński.

Podobnie myśli Iwona Krużycka, sekretarz Organizacji Zakładowej. – Dla mnie to oczywiste, że należę do „Solidarności”. Wstąpiłam do Związku jeszcze w 1980 r. i nigdy nie żałowałam tej decyzji.

Dobry przewodniczący i współpraca z innymi

To, jaka jest organizacja związkowa, w największym stopniu – zdaniem Krużyckiej – zależy od przewodniczącego, ale też i od reszty związkowców. Bo nie powinni być bierni.

– Nasz przewodniczący ma duże zasługi. Jest osobą kompetentną, ma wiedzę i doświadczenie, ale jest przede wszystkim wspaniałym człowiekiem. Umie dogadywać się z innymi i myśli o innych. To taki przewodniczący dla ludzi.

Sam szef kolejarskiej „Solidarności” natomiast mówi, że przewodniczący powinien znać problemy innych pracowników i mieć wrażliwą naturę.
– Być po prostu człowiekiem. Ale też czasami trzeba uodpornić się na usłyszane zarzuty, które są najczęściej nieprawdziwe albo wymyślone w danej chwili. Takie działania mają służyć opozycji solidarnościowej, aby zdyskredytować Związek poprzez zdyskredytowanie jego członków.

Pomimo trudności wynikających ze specyfiki zawodu, komisja organizuje co miesiąc prezydia. Jeśli jednak zachodzi taka potrzeba, spotykają się częściej.

– Kolejarze to taka specyficzna grupa pracowników. Nie zawsze jest możliwość zorganizowania szybkiego spotkania. Korzystamy więc z internetu – mówi wiceprzewodniczący.

– Mamy zespoły problemowe, rozsyłamy materiały mailami. Prosimy naszych członków o uwagi. W ten sposób ludzie zaczynają rozumieć, że aby decydować o swoich sprawach, trzeba też się najpierw tym zainteresować, mieć jakieś przemyślenia. A potem podczas spotkań naszej komisji jest baza, żeby dyskutować, razem zastanowić się nad najlepszymi rozwiązaniami.

Przewodniczący podkreśla, że umieją się dzielić pracą.

– Piotr Kreft, mój zastępca, zajmuje się komisjami socjalnymi, pionem handlowym oraz drużynami konduktorskimi i kasjerami, a drugi zastępca – Marek Kwidziński – jest odpowiedzialny za BHP, sprawy techniczne, ale także za ludzi pracujących w pionie technicznym, tj. przy naprawach wagonów i lokomotyw oraz maszynistów.

Sukcesy i plany

Do swoich ostatnich sukcesów, oprócz udanego strajku, związkowcy z PKP Intercity zaliczają podpisanie w ubiegłym roku Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Ale również uchronienie większości związkowców przed zwolnieniami grupowymi.

Kolejarze podkreślają też, że nie zabrakło ich na żadnych manifestacjach „Solidarności”. W ten sposób pokazują, że Związek stanowi jedność, a udział w nich uważają wręcz za swój obowiązek.

Największy obecnie problem to zrównanie taryfikatorów płac. Kolejarze przeszli z różnych spółek, a tam obowiązywały różne stawki. Utrudnieniem w rozmowach z pracodawcą jest fakt, że w spółce działa około 20 związków zawodowych. Zdarza się, że zarząd odmawiał negocjacji w różnych kwestiach, twierdząc, że nie ma jednomyślności wśród pracowników.

– Najważniejsze to robić swoje, a na sukcesy czasem trzeba i poczekać – kończy rozmowę Pipczyński.

Olga Zielińska

 

Piotr Kreft

– Bycie w „Solidarności” daje poczucie zjednoczenia, a należę do niej od 1996 r. Lubię być z ludźmi, pomagać innym. A bycie w Związku daje poczucie jedności. W ten sposób, zjednoczeni w „Solidarności”, możemy walczyć o swoje prawa. Pracuję tak jak inni, mam te same problemy. Realnie patrzę na działania obecnej władzy. Mnie nikt kitu nie wciśnie. Dlatego wiem, że trzeba protestować i namawiać do tego innych.

Ryszard Pipczyński

– Przewodniczący nie powinien zapominać, z jakiego środowiska pochodzi. Podstawowa dewiza to mówić ludziom prawdę. Nawet wtedy, jeśli się to innym nie podoba albo też jest to niepopularne. Trzeba mieć odwagę cywilną. Tylko wtedy będzie się wiarygodnym. A bez tego przewodniczący nie będzie mieć poparcia innych członków Związku.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę