Ludzie chcą czuć, że są w grupie

Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Wejherowie

Poczucie sprawiedliwości, pracowitość i umiejętność dochodzenia do kompromisu – to recepta na sukces w działalności związkowej. Takie cechy, zdaniem pracowników Miejskiego Zakładu Komunikacji w Wejherowie, posiada Henryk Polaszek, przewodniczący tamtejszej organizacji związkowej. Organizacji, która ma bardzo duże uzwiązkowienie – na 94 pracowników 70 należy do „Solidarności”.

mzk_wejherowo

Henryk Polaszek i Barbara Brzoskowska. Fot. Olga Zielińska

 

Henryk Polaszek pracuje w MZK w Wejherowie już 35 lat, przewodniczącym „Solidarności” jest od 1992 r. W lutym wybrano go ponownie na szefa organizacji związkowej. Większość członków „S” – 55 osób – to kierowcy autobusów, pracujący na zmiany, 13 – to pracownicy zaplecza, jak mechanicy, a pozostali to pracownicy biurowi. Niemożliwe było zebrać wszystkich związkowców w tym samym czasie, więc wybory trzeba było przeprowadzić z urną.

– Jestem przewodniczącym „Solidarności” od wielu lat, a to, że wybrano mnie ponownie, traktuję jako dowód zaufania i potwierdzenie, iż dobrze wykonuję swoją pracę jako działacz związkowy – mówi Polaszek. – Kiedy jest się przewodniczącym, ludzie widzą człowieka na co dzień, wiedzą, jaki on jest: czy można na niego liczyć, czy też dba przede wszystkim o swój interes. Ja staram się dbać o sprawy innych pracowników.

Prawą ręką przewodniczącego jest Barbara Brzoskowska, od czterech kadencji pełniąca funkcję skarbnika w „Solidarności”. Mówi, że kiedyś w pracy, kiedy potrzebowała pomocy, uzyskała ją od kolegów: Henryka Polaszka i Ryszarda Janiuka. A dziś ona chce pomagać innym. Jej zdaniem, dobrze, jeśli w firmie pracownicy mają przekonanie, że jest ktoś, kto im pomoże, że jest związek zawodowy.

Brzoskowska pracuje na stanowisku samodzielnego referenta ds. technicznych, w praktyce zajmuje się przede wszystkim układaniem grafików dla kierowców. To nie jest łatwe zadanie. Trzeba pogodzić wszystkich kierowców, umieć z nimi rozmawiać. Troszkę być psychologiem.

– W pracy kieruję się poczuciem sprawiedliwości, żeby nikogo nie skrzywdzić – mówi Brzoskowska. – Staram się tak układać grafik, aby nikt nie był poszkodowany. Nie jest to łatwe, bo wszyscy kierowcy chcieliby zarobić troszkę więcej, a 100-procentowe dodatki są płatne tylko w niedziele i święta. W dni świąteczne, kiedy wszyscy chcą być razem z rodziną, też trzeba to jakoś pogodzić. Kierowcy widzą mój sposób myślenia i doceniają to, co robię. Tą samą dewizą, poczuciem sprawiedliwości, kieruję się także jako działacz związkowy.

Henryk Polaszek i Barbara Brzoskowska mają cały czas kontakt z pracownikami. Umożliwia im to ich specyfika pracy. Dodają, że nie wykorzystują swoich funkcji związkowych do tego, aby im samym było lepiej.

– My nawet nie wykorzystujemy przysługujących nam godzin związkowych – tłumaczy Brzoskowska. – Staramy się pogodzić pracę w firmie i działalność związkową w taki sposób, żeby jedno z drugim nie kolidowało.

W ilości siła

– Na dobry dialog z pracodawcą pracowaliśmy wiele lat. Ważny aspekt to także fakt, że pracodawca widzi, iż nie jesteśmy jakąś enigmatyczną organizacją, tylko reprezentacją większości pracowników – ocenia Henryk Polaszek.

Członkowie „Solidarności” w MZK mają świadomość, że dzięki wynegocjowanym przez nich porozumieniom z pracodawcą korzystają na tym wszyscy pracownicy. Dlatego zabiegają, aby większość z nich należała do związku.

– Kiedy w firmie pojawia się nowy pracownik, koledzy namawiają go do wstąpienia do „Solidarności” – opowiada Barbara Brzoskowska. – Mówią do niego: „Co, nie zapiszesz się? My bronimy wszystkich, ciebie też. Dlaczego więc i ty nie miałbyś płacić składek, kiedy my wszyscy płacimy. I tworzymy jedną grupę, trzymamy razem sztamę”. I ten argument przemawia. Bo ludzie chcą mieć poczucie, że są w grupie.

Henryk Polaszek przyznaje, że w ciągu wielu lat pracy na stanowisku przewodniczącego dużo się nauczył. Związek ceni sobie współpracę z pracodawcą, możliwość dogadania się.

– Doświadczenie nauczyło mnie, że uzyskanie kompromisu to jest także umiejętność cofnięcia się o krok, kiedy zajdzie taka potrzeba, znalezienie takiego punktu porozumienia, w którym i związkowcy, i pracodawca mogą powiedzieć: „Dobrze, zgadzamy się”. Bo podstawą jest wzajemne przekonanie, że trzeba się jakoś dogadać – mówi Polaszek. – My nie oczekujemy od pracodawcy rzeczy nieosiągalnych, wiemy dobrze, jakie możliwości ma nasza firma i w jakiej sytuacji ekonomicznej się znajduje.

Co roku firma kupuje dwa nowe autobusy, ale powiększać taboru nie ma już jak, bo ogranicza to wielkość bazy. Związkowcy podkreślają, że cieszą się, że ich pracę doceniają także włodarze miasta.

– Mamy 99 procent wykonalności kursów. Ten wynik to dowód na dobre funkcjonowanie firmy i dobrze wykonywaną przez nas pracę – mówi Polaszek.

Związkowa praca

Pracownicy MZK Wejherowo mówią, że ich pensje nie są wysokie, ale pewne. Co miesiąc do dziesiątego pieniądze wpływają na ich konto.

– Dlatego ważne są dla nas podwyżki i premie – mówi Polaszek. – Staramy się, aby regulacje płacowe były co roku, choćby w mniejszej wysokości. Wychodzimy z założenia, że jedna większa podwyżka wynegocjowana po latach nie będzie odpowiadać sumie corocznych podwyżek.

Nie tylko podwyżki, również premie ustalane są ze związkiem. Dla „Solidarności” ważne też są odprawy emerytalne.

– Zależy nam, aby ludzie po latach pracy byli godnie pożegnani – mówi Polaszek.

Przewodniczący „Solidarności” podkreśla, że jest także w komisji przetargowej. Bo związek powinien interesować się funkcjonowaniem firmy. Polaszek dodaje, że pracowników jednoczą nie tylko tematy dotyczące płac i spraw socjalnych, ale także wspólne wycieczki, wyjazdy integracyjne.

– Jeśli związkowcy czują, że stanowią grupę, także związek jest silny. To proste – ocenia przewodniczący „Solidarności”.

Olga Zielińska

 

Henryk Polaszek

– Nie wyobrażam sobie, aby w zakładzie nie było związku zawodowego. Musi być przecież jakaś przeciwwaga wobec pracodawcy. A tylko związek może stanąć w obronie zwykłego pracownika, zadbać o jego interesy. I tylko wtedy może być zachowana równowaga w firmie, która w konsekwencji przekłada się na jej dobro i spokój pracowników.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę