Nie ma miejsca na ściemę

Nie ma miejsca na ściemę 

Czy jest możliwe efektywne ekonomicznie prowadzenie spółki i jednocześnie bycie pracodawcą, który prowadzi rzetelny dialog ze związkami zawodowymi? Jak najbardziej tak. „Nie ma miejsca na ściemę. Zarówno jeśli chodzi o mnie, jak i o innych pracowników” – mówi dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Lęborku, które jest laureatem wyróżnienia przyznanego przez Komisję Krajową NSZZ „Solidarność” „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”. Dodajmy, że to nagroda, o którą wnioskuje organizacja związkowa danej firmy.

MPWiK na str

 fot. O. Zielińska

– Pracuję w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Lęborku od ponad dwudziestu lat. Kiedy prawie cztery lata temu obejmowałem stanowisko dyrektora firmy, byłem gotów na współpracę ze związkami zawodowymi, ale załodze postawiłem też pewne warunki brzegowe – mówi Piotr Boniaszczuk, dyrektor MPWiK. – Zostały one przyjęte i wspólnie wypracowaliśmy platformę współpracy. Dziś mogę powiedzieć, że układa się ona dobrze. Znamy się w firmie wszyscy bardo dobrze i ma to wpływ na atmosferę tu panującą.

Piotr Boniaszczuk podkreśla ogromną rolę związków zawodowych w budowaniu wzajemnych relacji.

– Doceniam starania obecnej Komisji Zakładowej. Wiele nam się wspólnie udało zdziałać. Jak choćby ciepłe posiłki regeneracyjne dla pracowników. Wcześniej otrzymywali puszki z jedzeniem i nie mieli możliwości ich podgrzania. Nie podobało mi się to. Pracownik powinien być doceniony za swoją pracę i godnie traktowany – mówi dyrektor.

Związkowcy tłumaczą, że dyrektor ma zawsze dla nich otwarte drzwi, chce i umie rozmawiać z pracownikami i, co najważniejsze, szanuje ich.

Dyrektor Boniaszczuk dodaje, że nigdy nie był związkowcem, ale też nigdy nie kwestionował zasadności funkcjonowania związku zawodowego, nie uważał, iż jest niepotrzebny, czy też przeszkadza w działalności zakładu. A nawet, wręcz przeciwnie, upatruje w nim możliwość lepszego porozumienia się z załogą.

– Szacunek do pracy oraz do wszystkich pracowników, niezależnie od stanowiska, jakie zajmują, wyniosłem już z domu. Brałem przykład z mojego ojca i matki – mówi Piotr Boniaszczuk. – Dziś cieszę się, że udało się w zakładzie zmienić wiele rzeczy na lepsze oraz że doceniona została moja praca jako dyrektora przedsiębiorstwa. Szczególnie cenię sobie współpracę z nową Komisją Zakładową.

 

Silny Związek tworzą silni ludzie

„Solidarność” w MPWiK jest silną organizacją. Na 76 pracowników aż 59 należy do Związku. W ostatnich wyborach związkowych w marcu 2014 r. powołano do Komisji Zakładowej NSZZ „S” nowych członków, nowy został również jej przewodniczący. Na to stanowisko wybrano Dariusza Kosiora.

– Darka po prostu wszyscy bardzo lubią. Bo on lubi ludzi. Wszyscy chcieli, aby to on był przewodniczącym „Solidarności” – tłumaczy jego wybór na szefa „S” Anna Sawa, skarbnik KZ.

Dariusz Kosior wstąpił do „S” w 1993 r. Wtedy za namową kolegi, ale dziś mówi, że czuje się w Związku potrzebny.

– Czuję, że mam zaufanie załogi, a jest to dla mnie najważniejsze – mówi Dariusz Kosior. –Kiedy były wybory przewodniczącego, pomyślałem, że przyszedł czas na dobre zmiany, a ja jestem w stanie poprowadzić naszą komisję do ich realizacji.

O sile tej organizacji związkowej świadczą także inni jej członkowie. Krzysztof Borkowski, sekretarz KZ, należy do „S” od 1980 r., w MPWiK jest od 24 lat.

– Dlaczego w Związku działam nadal? – zastanawia się Borkowski. – Bo chcę pracować na rzecz ludzi, aby polepszyć ich warunki pracy. Zależy mi, aby był przepływ informacji między pracownikami a pracodawcą. Mamy różne problemy, ale najważniejsze, że idziemy naprzód.

O Mirosławie Zaborowskim, zastępcy przewodniczącego KZ, mówią, że jest bardzo spokojny i merytoryczny. Potrzebna była taka osoba. Zaborowski pracuje w firmie od ośmiu lat, w „S” działa już pięć lat.

– Wówczas koledzy namawiali mnie, żebym się zapisał i po chwili zastanowienia to zrobiłem. Dziś wiem, że była to słuszna decyzja – stwierdza Mirosław Zaborowski. – Jestem pracownikiem obsługi sieci wodno-kanalizacyjnej. Chcieliśmy, aby w Komisji Zakładowej były reprezentowane wszystkie grupy zawodowe naszej firmy, więc podjąłem się tej działalności.

Adam Ptasiński należy do „S” od 1980 r. Mówi, że wtedy zapisał się do Związku, ponieważ był pełen energii i oczekiwał zmian.

– Dziś jestem nadal w „S”, bo chcę dbać o załogę. Zależy mi na tym, aby nikt nie był krzywdzony, aby ludzie mogli korzystać z tego, co się im należy.

Anna Sawa podkreśla, że od dziecka była wychowywana w duchu „Solidarności”. Kiedy miała 12 lat, podczas stanu wojennego wiozła na sankach opozycyjną bibułę.

– Wtedy akcja się udała, a duch „S” pozostał we mnie do dzisiaj. Wstąpiłam do Związku na początku lat 90. Jestem człowiekiem niepokornym, dlatego staram się brać udział we wszystkich protestach „S”. Dla mnie podstawową życiową zasadą jest sprawiedliwość i równe traktowanie ludzi. Zawsze będę o to zabiegać i dlatego działam w „Solidarności”.

 

Są sukcesy, ale nie osiadamy na laurach

„Solidarność” w MPWiK otrzymała w ubiegłym roku główną nagrodę w konkursie na organizację związkową zrzeszającą procentowo największą liczbę członków w stosunku do liczby zatrudnionych w 2014 roku. Ale związkowcy mówią też o sukcesach wewnątrz firmy.

– Najważniejsze, że unormowaliśmy zasady dotyczące wypłacania zapomóg statutowych. Wcześniej były one wypłacane w różnej wysokości, teraz są one jednakowe, podnieśliśmy je do kwoty 150 złotych. Wypracowany został również pełen regulamin dotyczący wypłaty zapomóg bezzwrotnych – mówi Mirosław Zaborowski.

Głosy pracowników zostały wzięte pod uwagę także w rozdysponowywaniu funduszu socjalnego.

– Pracownikom zależało na dopłatach na wczasy pod gruszą. Negocjowaliśmy z dyrektorem takie rozwiązanie i udało się – mówi Anna Sawa.

Najtrudniejsze są jak zawsze negocjacje dotyczące podwyżki wynagrodzeń. Udało się je wynegocjować w 2014 roku.

– W 2015 zgodziliśmy się na okres przeczekania. Po prostu nie było pieniędzy. Ale uzgodniliśmy wtedy z dyrektorem podwyżkę wynagrodzeń od stycznia 2016 roku. Uznaliśmy, że to uczciwe wobec pracowników – mówi Dariusz Kosior.

Związkowcy podkreślają rolę szkoleń organizowanych przez Region Gdański NSZZ „Solidarność”.

– Wiele z nich skorzystaliśmy. Dobrze, że nie dotyczyły one tylko praw związkowych, ale również narzędzi, które są potrzebne do pracy związkowcom. Bardzo nam się podobały szkolenia negocjacyjne – mówią członkowie KZ.

Olga Zielińska

 

Piotr Boniaszczuk, dyrektor MPWiK w Lęborku

– Przyznanie wyróżnienia „Pracodawca Przyjazny Pracownikom” traktuję jako nagrodę nie tylko dla mnie samego i zarządu, ale całego zakładu. Jest ona potwierdzeniem, że przyjęty przeze mnie trzy i pół roku temu kurs współpracy z załogą jest prawidłowy. Nagroda obliguje mnie również do tego, aby kontynuować naszą współpracę.

To nie jest też tak, że nie podejmuję trudnych, nieprzyjemnych dla niektórych pracowników decyzji. Niedawno zwolniłem cztery osoby. Praca oznacza dla mnie etos, godność, konsekwencję w działaniu. I nie ma miejsca na ściemę. To odnosi się i do mnie, i do innych.

 

Dariusz Kosior, przewodniczący OZ NSZZ „S” przy MPWiK w Lęborku

– O istnieniu tego szczególnego wyróżnienia, jakim jest nagroda „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”, dowiedzieliśmy się z informacji zamieszczonych w „Magazynie Solidarność” i „IBIS-ie”. Uznaliśmy, że dyrektor Piotr Boniaszczuk zasługuje na nią. Sprawił nie tylko, że nasza spółka zaczęła lepiej funkcjonować, być lepiej postrzegana na zewnątrz, ale również jego ogromną zasługą jest dobrze układająca się współpraca na niwie pracodawca – związki zawodowe. Dyrektor umożliwia nam prowadzenie dialogu, a w negocjacjach brane pod uwagę są merytoryczne argumenty. Chcieliśmy nie tylko wyróżnić w ten sposób pracodawcę, ale także pokazać władzom miasta, że załoga MPWiK stoi za swoim dyrektorem, popiera jego działania.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę