„Solidarność” to ty, to my

„Solidarność” to ty, to my

W ilości siła – tam, gdzie ta maksyma realizowana jest jako jeden z głównych celów działań związkowych, widać pozytywne efekty. Jeszcze na początku ubiegłego roku do „Solidarności” w Saur Neptun Gdańsk należało 78 pracowników. Dziś jest ich już 100.

Saur Neptun1 na str

fot. O.Zielińska 

– Staram się tłumaczyć naszym członkom, ale też i innym pracownikom: „Solidarność” to ty, to my. Kiedy jest nas więcej, więcej uda nam się zdziałać, jesteśmy silniejszą organizacją. Bo tylko w ten sposób strona pracownicza może stać się partnerem, a nie petentem w rozmowach z pracodawcą – mówi Mieczysław Wojtaś, wiceprzewodniczący „Solidarności” w Saur Neptun Gdańsk, odpowiedzialny za organizowanie Związku.

Działacze związkowi postawili sobie kolejny cel: chcą, aby w połowie roku do zakładowej „Solidarności” należało 150 osób.

– Pozyskanie jak największej liczby członków to jedne z naszych najważniejszych zadań. Cieszymy się, że widać pozytywne efekty naszej pracy. Mamy jeszcze sporo do zrobienia, bo firma zatrudnia około 550 pracowników – mówi Janusz Baranowski, przewodniczący „Solidarności” w Saur Neptun Gdańsk.

Organizować się, pomimo odejść pracowników

Średnia wiekowa pracowników w firmie to 47 lat. Wielu zatrudnionych ma staż pracy od 20 do 30 lat, są nawet osoby, które przepracowały w firmie 45 lat.

– Do 2010 roku Saur Neptun Gdańsk reorganizował się, zmniejszając zatrudnienie – wyjaśnia Janusz Baranowski. – Udało się nam porozumieć z pracodawcą i nie było zwolnień grupowych. Redukcja zatrudnienia polegała na tym, że w miejsce odchodzących na emerytury nie przyjmowano nowych pracowników. Reorganizowano natomiast pracę w danym dziale.

Jako swój sukces działacze „Solidarności” postrzegają fakt, że na przestrzeni lat, kiedy przeprowadzano reorganizację w firmie, udało się utrzymać poziom liczby członków Związku.

– Nadal jest wymiana kadry. W ostatnich latach był rok, kiedy z pracy odeszło dwadzieścia osób, były lata, że kilkanaście – tłumaczy Andrzej Andryszewski, członek Komisji Zakładowej, również odpowiedzialny za organizowanie członków „S”. – Naszym sukcesem jest to, że potrafimy przekonać do nas młodych, nowo zatrudnianych pracowników. A to niełatwe zadanie.

Receptą na dotarcie i skuteczne przekonanie do bycia w Związku jest cierpliwość i bezpośrednia rozmowa. Dlatego związkowcy odwiedzają poszczególne wydziały, aby dotrzeć do jak największej grupy pracowników. Firma ma swoją specyfikę, zatrudnione w niej osoby pracują na różnych wydziałach, jak laboratoria, sieci wodociągowe, kanalizacyjne czy biuro projektowe. A zadaniem działacza związkowego jest dotarcie do wszystkich grup. W „Solidarności” są przedstawiciele wszystkich, oprócz kadry kierowniczej, grup zawodowych.

– Zazwyczaj nie wystarczy jedna rozmowa. Najczęściej trzeba przyjść kilka razy, porozmawiać, rozwiać wątpliwości, przekonać do swoich racji – mówi Mieczysław Wojtaś. – Często mam wrażenie, że duża część pracowników żyje jakby w klatkach niewiedzy. Dlatego moim zadaniem jest, aby z niej wyszli i chcieli uczestniczyć w walce o wyższe płace i polepszenie warunków pracy.

Związkowcy mówią, że zauważyli zmianę w postawie pracodawcy. Są przez niego inaczej postrzegani.

– Co kwartał składamy zawiadomienie do pracodawcy o liczbie członków. Myślę, że zaczęło to robić na nim wrażenie. Odkąd jest nas więcej, otrzymujemy sygnał od pracodawcy, że bardziej się z nami liczy. Dziś jesteśmy autentycznym partnerem w rozmowach – mówią działacze związkowi.

Skuteczny działacz jest dobrze wyszkolony

Związkowcy podkreślają, że w pracy nad pozyskiwaniem nowych członków bardzo pomogły szkolenia organizowane przez Region Gdański NSZZ „S”. Starają się korzystać z pełnej oferty programowej.

– Uważamy, że szkolenia są na bardzo dobrym poziomie, a przede wszystkim pomagają w naszej codziennej pracy – mówi Tomasz Korzeniowski, sekretarz „Solidarności” w Saur Neptun Gdańsk. – Staramy się, aby jak największa liczba naszych członków z nich skorzystała. Niektórzy z nas byli na różnych szkoleniach, nie tylko tych dotyczących spraw stricte związkowych, ale na przykład z umiejętności radzenia sobie ze stresem czy negocjacji.

Janusz Baranowski dodaje, że na szkolenia wysyłani są także młodzi członkowie „Solidarności”.

– Jestem przewodniczącym już trzecią kadencję. Kiedyś trzeba będzie odejść. Mam nadzieję, że kiedyś starą kadrę związkową zastąpią młodzi, dobrze wyszkoleni działacze. A mnie zastąpi skuteczny, dobrze wyszkolony lider – mówi przewodniczący „S”.

Na zaufanie trzeba zapracować

– Myślę, że wielu pracowników widzi nasze starania i to, że negocjacje z pracodawcą odnoszą jakiś skutek. Pracownicy pomału nabierają do nas zaufania – mówi Mieczysław Wojtaś.

Związkowcy podkreślają, że ich dużym osiągnięciem jest to, iż od czterech kadencji pracuje w Saur Neptun Gdańsk grupa świetnie działających zakładowych społecznych inspektorów pracy.

– Społeczni inspektorzy pracy mają ogromny wpływ na bezpieczeństwo w firmie. Pracodawca bardzo poważnie podchodzi do tego tematu. Udało nam się wspólnie stworzyć odpowiednią atmosferę wokół tego tematu – mówią związkowcy.

Ich sukcesem jest także dość dobry, jak twierdzą, zakładowy układ zbiorowy pracy.

– Są nagrody jubileuszowe, odprawy emerytalne, które są pewnym zabezpieczeniem dla odchodzących na emeryturę – mówi Andrzej Andryszewski. – Jest też fundusz socjalny, który jest dość pokaźną kwotą dofinansowywany z zysków firmy.

Co dwa lata przeprowadzana jest wśród pracowników, a przygotowywana przez pracodawcę w porozumieniu ze związkiem zawodowym, ankieta dotycząca spraw socjalnych. Jej wyniki bierze pod uwagę pracodawca, ustalając preliminarz wydatków.

– Jesteśmy zadowoleni z tej współpracy – mówi Mieczysław Wojtaś. – Postawiliśmy na integrację poszczególnych grup. Zaobserwowaliśmy, że tak wolą sami pracownicy. Dlatego w preliminarzu wydatków są ujęte takie wydarzenia, jak na przykład mecze piłki nożnej, koszykówki, siatkówki czy żużel. Te wspólne wypady powodują, że nasi członkowie lepiej się znają, a potem lepiej dogadują w ważnych kwestiach.

„Solidarność” negocjuje co roku podwyżki płac.

– Przyjęliśmy zasadę, że minimum, które musimy wynegocjować, to wyrównanie inflacji. To już drugi rok z rzędu, kiedy udało nam się uzyskać więcej niż zakładane minimum – wyjaśnia Tomasz Korzeniowski

Związkowcy już pracują nad sprawą podwyżek w przyszłym roku.

– Na najbliższych spotkaniach zarządu ze związkami zawodowymi ma być ustalony harmonogram naszych negocjacji. Chcemy w połowie roku zacząć rozmawiać o podwyżkach, a na koniec roku przedstawić nasze propozycje – mówi Mieczysław Wojtaś.

„Solidarności” zależy także na wypracowaniu z pracodawcą regulaminu dotyczącego stanowisk pracy oraz wynagradzania i premiowania pracowników. Bo różnice wynagrodzeń na tych samych stanowiskach pracy w Saur Neptun Gdańsk bywają bardzo duże.

Nowy problem, który się pojawił w firmie, to zatrudnianie pracowników na kontrakty.

– To niekorzystna z punktu widzenia pracownika forma zatrudnienia. Chcemy tych pracowników bronić. Zależy nam, by byli wynagradzani na takich samych zasadach jak pracownicy z umowami na czas nieokreślony oraz by mogli korzystać z innych profitów – mówi Janusz Baranowski.

Ważnym zadaniem jest zdaniem związkowców integracja emerytów. Udało się stworzyć takie koło byłych pracowników.

– Chcemy, by czuli, że o nich nie zapomnieliśmy. Przepracowali przecież tyle lat w firmie – mówi Tomasz Korzeniowski. – Na grzybobranie, które organizujemy, jedzie z nami na przykład pani, która porusza się o kulach, bo nie grzyby są najważniejsze, ale możliwość przebywania w grupie ludzi, którzy mają podobne poglądy, lubią się.

Związkowcy mówią, że „Solidarność” to wierność ideałom Sierpnia ’80, pamięć o historii, ale przede wszystkim to tworzenie silnej grupy, której głos w sprawach pracowniczych i społecznych jest słyszalny.

Olga Zielińska

 

Janusz Baranowski

– Siła Związku nie zależy od samego przewodniczącego, ale od wszystkich jego członków. U nas aktywnie pracują wszyscy członkowie Komisji Zakładowej, każdy ma swoje zadanie. Mimo ścierających się poglądów, gorących dyskusji, zawsze udaje nam się podjąć jednomyślnie uchwałę. W jedności naszej komisji tkwi siła naszego Związku.

Mieczysław Wojtaś

– Kiedy rozmawiam z potencjalnym kandydatem na członka „Solidarności”, pytam się: Kto cię reprezentuje w sprawie wynagrodzeń i przestrzegania prawa pracy? Kto w kwestii rozliczania nadgodzin pracy i zapłaty za nie? Tłumaczę ludziom, że w rozmowach z pracodawcą tylko związek zawodowy może wywalczyć lepsze pensje, bo pojedynczy pracownicy nie mają takich możliwości. Natomiast ze związkiem zawodowym pracodawca musi przynajmniej usiąść do stołu i rozmawiać. Mówię o bezpieczeństwie zatrudnienia.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę