Komisja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” w PKP Cargo SA w Gdyni

Ponad tysiąc członków, trzy spółki i pięć regionów – to Komisja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” w PKP Cargo SA w Gdyni w pigułce. Liczby nie mówią jednak wszystkiego. Wystarczy krótka rozmowa z członkami tej organizacji, by przekonać się, że to, co najważniejsze, tkwi w ich głowach – przywiązanie do rzetelnego wykonywania swojego zawodu – czy raczej pełnienia służby, jak mówią – oraz silne utożsamianie się z historią i dziedzictwem Związku.

To nietypowa organizacja związkowa. Ze względu na konieczność dopasowania do struktur kolejowych spółek swoim obszarem działania obejmuje trzy województwa i aż pięć regionów Związku – Gdański, Elbląski, Warmińsko-Mazurski, Bydgoski i Toruńsko-Włocławski. Ale sercem organizacji – jak zgodnie podkreślają członkowie prezydium KM, których spotkaliśmy w tymczasowej (ze względu na generalny remont budynków PKP w Gdyni) siedzibie komisji w Gdańsku – jest Gdynia, jeden z najważniejszych węzłów kolejowych w Polsce.

Pracy nie brakuje

– Nasza organizacja liczy obecnie 1167 członków – mówi precyzyjnie przewodniczący KM NSZZ „S” w PKP Cargo Jan Majder. – Zrzeszamy pracowników z trzech przedsiębiorstw: PKP Cargo Pomorski Zakład Spółki z siedzibą w Gdyni, PKP Cargo Tabor Pomorski sp. z o.o. z siedzibą w Tczewie oraz PKP Cargo Wagon sp. z o.o. z siedzibą w Toruniu – dodaje.

Jan Majder jest jednocześnie wiceprzewodniczącym Sekcji Regionalnej Kolejarzy NSZZ „S” w Gdyni oraz członkiem prezydium Sekcji Zawodowej Kolejarzy w PKP Cargo. Z tego powodu, choć całe prezydium liczy 22 członków, gros pracy siłą rzeczy musi spaść na niższe struktury organizacji – komisje wydziałowe i koła. Ale zdaniem władz komisji to dobry model, bo angażuje w bieżącą działalność większą liczbę członków.

Ta codzienna praca to m.in. rozmowy na stanowiskach pracy, cykliczne zebrania komisji wydziałowych, na które zaprasza się nie tylko członków Związku, ale wszystkich pracowników danego zakładu. – W ten sposób możemy pokazać, co robimy, jakie mamy plany, a w efekcie zachęcić pracowników do wstępowania do „Solidarności” – argumentuje wiceprzewodniczący KM NSZZ „S” w PKP Cargo Janusz Domżalski.

– Nie oznacza to, że uchylamy się od swoich obowiązków – wyjaśnia Majder. – Dużo jeździmy, spotykamy się z pracownikami w terenie. Dzięki temu znamy bieżące problemy firm i załogi.

Jakie zawody reprezentują członkowie komisji? – To maszyniści, ekspedytorzy, kasjerzy, rewidenci, manewrowi, ustawiacze, pracownicy administracji, rzemieślnicy – wylicza Majder. Jak dodaje, choć zawsze może być lepiej, nie narzeka na liczbę członków. W całej grupie PKP Cargo jest kilkanaście organizacji NSZZ „S”, ta z Gdyni, w różnych okresach, zwykle bywa druga lub trzecia pod względem wielkości. – Uzwiązkowienie wynosi ponad 43 proc. – wylicza przewodniczący Majder.

Duży może więcej

Te liczby byłyby zapewne wyższe, gdyby nie specyfika kolei, gdzie ze względu na wielość przedsiębiorstw i duże zróżnicowanie zawodów ruch związkowy jest rozdrobniony. – Pamiętamy, że na kolei działa kilkadziesiąt różnych związków zawodowych – przyznaje wiceprzewodniczący KM Kazimierz Franek. – Nie jesteśmy nieomylni, ale w rozmowach z pracownikami podkreślamy zawsze, że to „Solidarność” jest największym i – tak nam się przynajmniej wydaje – najbardziej konkretnym związkiem.

– Duży może więcej – wtóruje koledze Janusz Domżalski i dodaje: – Większość mniejszych organizacji zrzesza przedstawicieli danego zawodu. „S” reprezentuje i dba o interes wszystkich pracowników kolei.
Jednak, jak wyjaśnia przewodniczący Majder, z większością innych związków organizacja ma poprawne relacje.

Tradycja zobowiązuje

Czy ten właśnie pragmatyczny czynnik zdecydował o członkostwie w „Solidarności” – pytamy. Jak się okazuje, najczęściej przesądzały o tym tożsamość Związku i rodzinne tradycje.

Renatę Guzicką z prezydium KM NSZZ „S” w PKP Cargo, uczuciem do „S” zaraził brat, członek Związku od samego początku w 1980 r. – Ja należę do „S” od 1989 r. i czuję się w nim bardzo dobrze. Pracuję w administracji, ale wbrew pozorom kolejarz to nie tylko męski zawód. W naszej komisji ponad 40 proc. członków to kobiety – mówi Guzicka.

Jan Majder wstąpił do „S”, bo chciał pomagać pracownikom. Z dzisiejszej perspektywy uważa, że było warto. – Wiele spraw udało się poprawić, np. zabezpieczenie socjalne, posterunki pracy. Kazimierz Franek (w „S” od 1980 r.) dodaje, że od początku zaimponowały mu szczytne cele – dobro człowieka, godna praca – oraz wielki, ogólnonarodowy charakter.

To nie zawód, a służba

Język członków „S” w PKP zwraca uwagę. Zamiast „stanowisko pracy” mówią „posterunek”. To nie przypadek. – Dla nas to nie jest praca, a powołanie i służba. Tego uczył mnie mój ojciec, też kolejarz – wyjaśnia Janusz Domżalski. – Kolejarze zawsze cieszyli się powszechnym szacunkiem. Niestety, obecnie prestiż tego zawodu upada – dodaje Jan Majder.

Pracownicy PKP Cargo rozumieją krytyczne uwagi o funkcjonowaniu kolei, ale uważają, że z reguły obrywają nie za swoje winy. Przewodniczący Majder podaje przykład. – Przed wojną wg jazdy pociągów można było regulować zegarki. Ale jeśli dziś pociągi się spóźniają, nie wynika to z błędów pracowników, tylko z fatalnego stanu infrastruktury. A przecież za inwestycje na kolei nie odpowiadają szeregowi kolejarze, a zarząd spółki i minister transportu – mówi Majder i przywołuje kolejny bolesny przykład, niedawną katastrofę pod Szczekocinami.

– Co prawda PKP Cargo zajmuje się przewozami towarowymi, nie osobowymi, ale ta tragedia głęboko dotknęła wszystkich kolejarzy – wyjaśnia. – Ten wypadek pokazał, że nasz zawód robi się coraz bardziej niebezpieczny. Infrastruktura z roku na rok jest coraz gorsza, a rząd i władze spółki oszczędzają na bezpieczeństwie. Przykładowo standardem jest obecnie prowadzenie pociągu tylko przez jednego maszynistę – argumentuje Majder.

Historia jest ważna

Wśród członków „S” w PKP Cargo na każdym kroku widać przywiązanie do solidarnościowej tradycji. W siedzibie komisji na jednej ze ścian stoi duży regał z pamiątkami i książkami nt. historii „Solidarności”. Obok, nieco wyżej, wisi obraz Papieża Jana Pawła II.

Na przeciwnej ścianie w gablocie rozpościera się sztandar. Co ciekawe, organizacja międzyzakładowa w PKP Cargo posiada… aż trzy proporce. Ten wiszący w siedzibie to słynny sztandar PKP ze stacji Gdynia Port, która obecnie nie jest samodzielną jednostką i wchodzi w skład PKP Cargo. To ten proporzec – zawierający m.in. napis „Solidarność”, godło państwowe oraz wspomnienia bł. Jana Pawła II i św. Katarzyny Aleksandryjskiej, patronki kolejarzy – najczęściej reprezentuje komisję z PKP Cargo podczas związkowych i państwowych uroczystości.

Nawet gdy pytamy o codzienną działalność związkową, pojawią się wątki związane z historią. Komisja z własnych środków finansuje drobne upominki, które wszyscy członkowie Związku w PKP Cargo otrzymują przed świętami. Ale upominki są również wręczane w sierpniu, w rocznicę powstania „Solidarności”. A co pięć lat, w okrągłe rocznice Sierpnia ’80, organizowane są okolicznościowe spotkania. W sierpniu 2010 r. w Iławie spotkało się kilkuset członków Związku z PKP Cargo.

Informacja to podstawa

Polskie Koleje Państwowe niestety nie kojarzą się z nowoczesnością. „S” w PKP Cargo przełamuje te stereotypy, chociażby w dziedzinie informacji. Organizacja nie ma drukowanego biuletynu, zastąpiła go często aktualizowaną stroną internetową. – W ten sposób możemy szybciej i taniej dotrzeć do większej liczby członków – wyjaśnia Kazimierz Franek. Gdyńska komisja nie ogranicza się do kolejowej tematyki. – Chcemy, żeby nasi pracownicy orientowali się w sprawach Związku w regionie i całym kraju. Dlatego wszyscy członkowie prezydium prenumerują internetowy biuletyn „iBiS”, a następnie rozsyłają go do pracowników na swoim terenie. Niedługo planujemy zamieszczać „iBiS-a” w całości na naszej stronie internetowej – mówi Franek.

Integracja

Jednak nie samymi obowiązkami żyje człowiek. Członkowie „S” wyznają zasadę, że zarówno wspólna praca, jak i upamiętnianie historii idą lepiej w dobrze zintegrowanym i rozumiejącym się zespole. Dlatego „S” w PKP Cargo organizuje wyjazdy turystyczne – i te tylko dla członków Związku, i te dla wszystkich pracowników, w ramach Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Byli już w Chorwacji, Grecji i we Włoszech. W tym roku planują wyjazd do Hiszpanii. Członkowie „Solidarności” w PKP Cargo integrują się również podczas zawodów wędkarskich i wypraw na dorsze kutrami po Bałtyku. – Tak się złożyło, że dla wielu z nas pasją jest wędkarstwo – wyjaśnia Jan Majder.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że mają jeszcze jedną pasję, tę najważniejszą – kolej.

Adam Chmielecki

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę