Żuławy oglądane z siodełka

Zaczęły się wakacje. Myślimy więc o dalekich i bliskich wyjazdach, najczęściej wielodniowych. Nie wszyscy mają pieniądze i nie wszyscy chcą lub mogą jeździć do egzotycznych krajów. Proponuję zatem wypad jedno-, dwu-, a nawet kilkudniowy dla rowerzystów, piechurów, samochodziarzy, a nawet tych zdanych na komunikację lokalną. Obszar teoretycznie nie jest duży, chociaż dzieli się na trzy części i jeśli chcielibyśmy go dobrze spenetrować, to potrzeba na to sporo czasu. Proponuję odwiedzenie jednej z tych części z wypadami do pozostałych dwóch. Zapraszam na Żuławy, ale te Gdańskie, czyli bliższe nam, chociaż są jeszcze Żuławy Elbląskie i Malborskie.

 

Żuławy są niezwykłą krainą, być może niezbyt atrakcyjną, bo płaską. Jednak to kraina fascynująca, pełna zabytków i to również z doby średniowiecza, kanałów, rzeczek, rozlewisk oraz ciekawej roślinności z gnieżdżącym się w niej ptactwem. Niektórzy mówią o niej, że to „kraina na wodzie”. Nasi Czytelnicy mieli już okazję poznać „Żuławską kolej dojazdową” kursującą na trasie Mikoszewo – Sztutowo, a więc wzdłuż bursztynowego wybrzeża. Koleją tą, czyli wąskotorówką poprowadzoną przez ukwiecone łąki, można dojechać do miejsca, w którym rozegrała się jedna z największych tragedii w historii Pomorza, do obozu koncentracyjnego Stutthof, funkcjonującego w latach 1939-1945. Pisaliśmy też o szlaku mennonitów, ludności pochodzenia holenderskiego, zamieszkującej Żuławy do II wojny światowej. Byli to chrześcijanie z grupy kościołów protestanckich. To oni pozostawili po sobie interesujące budowle hydrotechniczne, jak stacje pomp, kanały, śluzy oraz mosty podnoszone i obrotowe, a także domy podcieniowe (pisaliśmy też o nich w osobnym tekście), zagrody holenderskie i wiatraki.

Po Żuławach najwygodniej jeździ się rowerem, bowiem to płaski teren z asfaltowymi drogami albo utwardzonymi płytami. Są nawet specjalnie znakowane szlaki, np. znakowany na czarno „szlak domów podcieniowych” z fragmentami trudnymi do przejechania, więc trzeba je objeżdżać. Prowadzi z Koszwał (dom podcieniowy z 1792 r. oraz pięć płyt nagrobnych z XVII i XVIII w. eksponowanych na zewnętrznej ścianie kościoła wybudowanego w latach 90. XX wieku w miejscu starego, a także kamienna brama do jednego z gospodarstw z 1888 r.) przez Miłocin (dom podcieniowy z 1744 r., bardzo zniszczony cmentarz i fragmenty fundamentów XVI-wiecznego kościoła), Trutnowy (gotycki kościół, barokowa plebania z 1728 r., dom podcieniowy z 1720 r.), Osice (gotycki kościół, przebudowany dom podcieniowy z 1844 r.), Steblewo (stolica Żuław Steblewskich – pisaliśmy o tym, dwa zniszczone domy podcieniowe z drugiej połowy XVIII w., ruiny gotyckiego kościoła, cmentarz z XVIII-wiecznymi nagrobkami, grobowiec rodziny Wesslel z 1854 r., strażnica wałowa z 1906 r.), leżące poza szlakiem Krzywe Koło (XIX-wieczny dom podcieniowy), do Koźlin (gotycki kościół, szachulcowy spichlerz z przełomu XVIII i XIX w.).

Nieco inną trasą przechodzi, znakowany na czerwono, „szlak motławski”. Rozpoczyna się w Gdańsku przy Urzędzie Marszałkowskim (niedaleko są gdańskie forty, nowożytne bastionowe umocnienia z fosami), a kończy w Tczewie, w dzielnicy Czatkowy. Przechodzi przez takie miejscowości, jak: Gdańsk Olszynka (dwór klasycystyczny z 1802 r. – pisaliśmy o nim), Krępiec (XVIII- i XIX-wieczne zagrody holenderskie), zbaczając z trasy Wocławy z ruiną gotyckiego kościoła, płyty nagrobne z autentyczną stelą mennonity), Wróblewo (szachulcowy kościół z XVI w.), Grabiny Zameczek (pozostałości krzyżackiego zameczku), Miłocin, Trutnowy, Cedry Wielkie (gotycki kościół, grupa XIX-wiecznych domów), Krzywe Koło, Suchy Dąb (odbudowany po wojnie gotycki kościół), Koźliny. Warto też poznać Kiezmark, gdzie znajduje się szachulcowy kościół z 1727 r. (pisaliśmy o nim) z bardzo interesującym wnętrzem. Jest tam również drewniana strażnica z końca XIX w. W Kiezmarku kończy się część szlaku biegnąca przez Żuławy Gdańskie. Po przeprawie przez Wisłę koniecznie należy dotrzeć do Nowego Dworu Gdańskiego, już na Żuławach Wiślanych nazywanych też Żuławami Malborskimi, gdzie znajduje się muzeum z ekspozycją poświęconą mennonitom. Proponuję też dotrzeć do krzyżackiej warowni w Malborku. Atrakcję stanowi również polska depresja, czyli najniższy punkt w Polsce, 1,8 metra poniżej poziomu morza, znajdujący się w Raczkach Elbląskich na Żuławach Elbląskich.

O Żuławach można długo opowiadać. Można jeździć po nich w zygzak, nie korzystając ze szlaków, bo praktycznie każda wieś to inna historia i inny zabytek.

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę