Złoto Północy

Zimą niewielu z nas decyduje się na weekendowy wypad za miasto. Chętniej wybralibyśmy się gdzieś blisko domu albo do drugiego miasta, tylko dokąd? Proponuję odwiedzić gdańskie Muzeum Bursztynu. Dlaczego? Bo znacznie różni się od pozostałych muzeów i można w nim dowiedzieć się o niezwykle interesującej historii naszego regionu bez podtekstu politycznego.

Pochodzenie bursztynu nie do końca zostało zbadane. Wiadomo tylko, że jest to skamieniała żywica. Początkowo uważano, że pochodzi z drzew iglastych: sosny, cedru, a może araukarii. Jednak nie wyklucza się udziału drzew liściastych. Inkluzje roślinne (są też inkluzje z owadami, a nawet z jaszczurką), czyli zamknięte w bursztynie listki czy kawałki kory, wskazują, że w bursztynowym lesie rosły palmy daktylowe, dęby, klony, a nawet krzewy herbaciane. Lasy te zajmowały teren Skandynawii i obecnego Morza Bałtyckiego. Z nich żywica spływała strumieniami, trafiając do głównej rzeki – Eridanu, której koryto leżało wzdłuż obecnej Zatoki Botnickiej. Ujście owej rzeki znajdowało się na wprost dzisiejszego odcinka wybrzeża Bałtyku, od Chłapowa po Półwysep Sambijski, gdzie najbardziej koncentrują się złoża bursztynu.

Naukowcy twierdzą, że prawdziwy bursztyn to ten znad Bałtyku. Świadczy o tym jego obecność w wielowiekowej kulturze ludzkiej, był bowiem przedmiotem wymiany handlowej, tworzącej słynne szlaki bursztynowe. Łączyły one największe ośrodki starożytnych kultur Europy i Azji z osadami na brzegach Bałtyku.

Ze względu na występowanie złóż bursztynu na naszym terenie, już w 1477 r. w Gdańsku powstał pierwszy cech bursztynników, a w latach 1533–1642 miasto posiadało monopol na handel bursztynem. W kolejnych stuleciach staliśmy się jego europejskim centrum.

Jedno z pierwszych muzeów, gdzie gromadzono i badano bursztyn, powstało właśnie w Gdańsku. Bogate zbiory gromadzono od 1742 r., kiedy to zawiązało się towarzystwo Naturforschende Gesellschaft. Niestety, druga wojna światowa rozproszyła zbiory. Potem o Gdańsku i o bursztynie zapomniano, chociaż gdańszczanie opanowali 70 procent światowego rynku wyrobów z jantarowego kruszcu. Na terenie Trójmiasta oficjalnie w branży bursztyniarskiej pracuje obecnie kilkanaście tysięcy osób. Mamy kilka tysięcy zakładów wytwórczych i kilkaset sklepów z bursztynem. Bursztyniarstwo to jedna z największych i najważniejszych gałęzi przemysłowych Wybrzeża, a polskie zasoby wystarczą przynajmniej na 2 tysiące lat.

Nic więc dziwnego, że właśnie w Gdańsku, przy Muzeum Historycznym Miasta, w przepięknej, późnogotyckiej budowli zwanej Przedbramiem Ulicy Długiej albo dawną Katownią znajduje się stała ekspozycja bursztynu, której towarzyszą ekspozycje czasowe, najczęściej ukazujące współczesną biżuterię. Chodząc po piętrach wieży więziennej można obserwować, jak bursztyn powstawał, wsłuchać się w szum morskich fal wyrzucających złocistą żywicę na piaszczyste plaże, obserwować pracę poławiaczy bursztynu, a potem zajrzeć do dawnego i współczesnego warsztatu bursztynnika. Ten ostatni znajduje się przy muzealnym sklepiku.

Gros ekspozycji stanowią wyroby wykonywane z kawałków bursztynu o najróżniejszych barwach: białych, złocistych, zielonkawych, brązowawych, a nawet czarnych. Jest wśród nich XVI-wieczna rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem, są XVII-wieczne ołtarzyki domowe, XVIII-wieczne „kabinety”, a także szkatułki, szachy, gry towarzyskie i wiele innych niezwykłości już bardziej współczesnych, jak bursztynowy stolik, bursztynowa gitara elektryczna, medalion z płaskorzeźbioną sceną pokłonu pasterzy, ikona Trójcy Świętej czy wysokie na 11 cm jajko wykonane z jednego kawałka.

Wszystkie te eksponaty zaliczane są do najwyższej klasy gdańskich wyrobów bursztyniarskich. Charakteryzuje je znakomite połączenie rzadkich odmian bursztynu, a także łączenie tego surowca z reliefami z kości słoniowej oraz stosowanie zapomnianych dzisiaj technik dekoracyjnych. Do ciekawostek można zaliczyć muzułmańskie „różańce”, kurpiowskie „kierce” i kaszubskie pająki, nie mówiąc już o koralach, broszkach czy zdobionych bursztynem sukienkach.

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę