Sanktuarium błogosławionej Doroty

Tegoroczna zima była bardzo łagodna, zapowiada się też ciepła wiosna, warto więc już myśleć o wypadach za miasto. Proponuję południowe tereny naszego województwa z niezwykle pięknymi zabytkami. Ponieważ niedawno przeżywaliśmy święta Wielkiej Nocy, wybierzmy się do niezbyt popularnego i mało znanego, ale jakże urokliwego sanktuarium. I to nie maryjnego, a poświęconego błogosławionej Dorocie, do miejsca, w którym się urodziła.

 

Nazywają ją patronką ziemi pruskiej, bowiem urodziła się w 1347 roku we wsi Mątowy Wielkie (12 km od Malborka), na terenach, które przez setki lat należały do Prus. Obecnie mówi się, że jest patronką Żuław. Chociaż nazywa się też ją patronką Pomorza, a także „małżeństw w potrzebie”. Jej rodzicami byli mieszkający na Żuławach Holendrzy, niezwykle rzetelni i bardzo pobożni ludzie. Dorota przez prawie 30 lat przebywała w Gdańsku, przy ul. Długiej (obecnie jest to dom z numerem 64), gdyż była żoną tamtejszego płatnerza Adalberta. Po jego śmierci oddała się modlitwie, zamieszkując w zamurowanej celi przy kościele katedralnym w Kwidzynie. Dorota (błogosławiona od roku 1976, chociaż jej beatyfikacja rozpoczęła się już w 1406 roku) jest pierwszą stygmatyczką wśród świętych i błogosławionych polskich. Historia jej życia jest niezwykle interesująca, jednak wróćmy do miejsca, z którego pochodzi, czyli do Mątowów Wielkich.

Tamtejszy kościół został wzniesiony w 1345 roku, na dwa lata przed przyjściem na świat Doroty. Pierwotnie była to budowla szachulcowa. Jej pozostałości widoczne są wewnątrz prezbiterium. Niewiele później owa drewniana konstrukcja została obudowana pełną cegłą. Wzniesiono ją na planie prostokąta i przykryto dwuspadowym dachem. Od zachodu dostawiono ceglano-drewnianą wieżę z wysokim hełmem krytym gontem, zwieńczonym krzyżem jerozolimskim. Elewacje zdobione są blendami, a także fryzem, od wschodu schodkowym szczytem z blendami, dekorowanym sterczynami. Z zewnątrz konstrukcję wzmacniają gotyckie szkarpy.

Najciekawsze jest wnętrze kościoła. Przede wszystkim jest to budowla dwunawowa, z drewnianymi, beczkowymi stropami pokrytymi barwnymi malowidłami. Nawy oddzielone są arkadami wspartymi na filarach. We wschodnim filarze, czyli tuż przy prezbiterium, znajduje się rzadki typ tabernakulum z polichromowanymi od wewnątrz drzwiczkami, bardziej przypominający sejf wmurowany w ścianę. Ołtarz główny jest dziełem późnego, bo XVIII-wiecznego baroku, w którym umieszczono dwa późniejsze obrazy. W dolnej kondygnacji patronów kościoła, czyli świętych Piotra i Pawła, w górnej koronację Marii Panny. Po bokach ołtarza stoją rzeźby świętych. Całość zdobiona jest licznymi złoceniami, podobnymi do tych w dwóch kolejnych bocznych ołtarzach. W ołtarzu znajdującym się w prezbiterium, tuż obok ołtarza głównego, w górnej kondygnacji jest obraz błogosławionej Doroty, powyżej większego obrazu z przedstawieniem św. Agnieszki.

Interesująca jest południowa ściana nawy głównej. Nad wejściem do kruchty namalowano Grupę Ukrzyżowania. Na tej samej ścianie bliżej prezbiterium znajduje się łaciński napis, zapewne z doby średniowiecza, odnowiony w 1911 roku. Napis ów był niegdyś pośrodku większego ściennego malowidła, z którego zachowały się dwa niewielkie fragmenty. Można więc sądzić, że tekst ten, opowiadający historię zmarłej w 1394 roku bł. Doroty, której kult zaczął się tuż po śmierci, był częścią malowanego epitafium. Poniżej owego napisu w niszy umieszczono drewnianą pietę. Jednak za najciekawszą rzeźbę należy uznać gotycką Madonnę tronującą z Dzieciątkiem Jezus czytającym z otwartej księgi.

Kościół w Mątowach jest istną perełką. Ambonę, chrzcielnicę, konfesjonał, XVIII-wieczny feretron z bł. Dorotą, która z rąk Pana Jezusa otrzymuje komunię świętą, i wiele innych interesujących elementów składających się na wystrój oraz wyposażenie jego wnętrza można zobaczyć, ale tylko przed lub po mszach świętych i nabożeństwach.

Jako ciekawostkę warto dodać, że kościół w Mątowach Wielkich nigdy nie został przejęty przez ewangelików, jak to uczyniono ze świątyniami w wielu innych żuławskich miejscowościach.

Tekst i zdjęcia
Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę