Pręgowo. Krzyżacki kościół

Wydaje się nam, że o okolicach Gdańska wszystko wiemy i znamy wszelkie jego zakątki. A jednak w obszarze byłego Wolnego Miasta Gdańska znajduje się wiele tajemniczych miejsc, które warto odwiedzić. Jednym z nich jest wieś Pręgowo. Leży niby niedaleko, zaledwie około 20 kilometrów od centrum Gdańska, pół godziny jazdy samochodem, ale na uboczu, bo trzeba w Kolbudach zjechać z głównej trasy wiodącej w stronę Przywidza i dalej na Kaszuby. Jeszcze do niedawna Pręgowo było podzielone na dwie wsie, dzisiaj stanowi jedność i ma kilka atrakcji do zaoferowania.

Nieduża, aczkolwiek majestatyczna, kamienno-ceglana bryła kościoła pod wezwaniem Bożego Ciała w Pręgowie, krytego czerwoną dachówką, wznosząca się na wzgórzu, wzbudza spore zainteresowanie. Otoczona murem z kamienia polnego sprawia wrażenie niewielkiej warowni. Przyjezdni czy turyści wędrujący zielonym szlakiem skarszewskim rzadko zaglądają do środka świątyni, gdyż najczęściej poza godzinami mszy świętej kościół jest zamknięty. Warto jednak się potrudzić, by tam wejść, bowiem jego wnętrze kryje istne arcydzieła.

Zacznijmy jednak od krótkiej historii. Otóż pod koniec XIII wieku Pręgowo zostało nadane zakonowi krzyżackiemu. Krzyżacy wybudowali we wsi kościół, który możemy i dziś podziwiać. Co prawda niektórzy historycy twierdzą, że Pręgowo było pierwszą, a może tylko jedną z pierwszych parafii na Pomorzu i istniał tam kościół już na początku XIII wieku, kiedy to Pręgowo znajdowało się w rękach pomorskich książąt. Jeśli tak było, to we wsi stała nieduża, drewniana kaplica. To, co widzimy dzisiaj, jest dziełem krzyżackim z XIV wieku.

Pod koniec owego stulecia, a dokładnie w roku 1396, wielki mistrz Konrad von Jungingen podarował wieś wraz z kościołem zakonowi brygidek z Gdańska. Od 1593 roku kościół stał się filią tamtejszego kościoła Marii Panny, potem przynależał do parafii Kaplicy Królewskiej. Niemniej dla nas najciekawsze dzieje kościoła, ale i najbardziej tajemnicze, bo w ogóle nieopisane to te, kiedy świątynia była w posiadaniu panien brygidek. Niestety, nie zachowało się z tego okresu wyposażenie. Za to kilka lat temu, podczas generalnego remontu, spod grubej warstwy farby olejnej wydobyto wspaniałe malowidła ścienne datowane właśnie na koniec XIV i początek XV wieku, a więc gotyckie, z czasów fundacji dla gdańskich brygidek. Nie da się ich przenieść, czyli były wykonane specjalnie dla Pręgowa, co świadczy o świetności tego miejsca w dobie średniowiecza. Autor, jak to w średniowieczu bywało, oczywiście jest anonimowy.

Największym z malowideł i wręcz strasznym, z ognistym smokiem połykającym personifikacje grzechów głównych, jest przedstawienie Sądu Ostatecznego. Jakże jest inne niż Sąd Ostateczny na łuku tęczowym w starogardzkiej farze. Kolejnym przedstawieniem i chyba najciekawszym, które przez stulecia przykrywał strop, jest Veraikon (odbicie twarzy Chrystusa na chuście św. Weroniki), znajdujące się na ścianie wschodniej nad manierystycznym ołtarzem z pierwszej połowy XVII wieku. Dobrze zachowała się scena Vir Dolorum (Mąż Boleści, inaczej Chrystus Boleściwy) z niezwykle rozbudowaną symboliką. Obok Chrystusa ukazującego rany umieszczono wszystkie narzędzia męki, a więc gwoździe, młotek, obcęgi, jest też drabina, a nawet kogut, który zapiał tuż po trzecim wyparciu się Jezusa przez Piotra. W kilku miejscach znajdują się Zacheuszki, a więc krzyże wpisane w okrąg, najczęściej świadczące o konsekrowaniu świątyni. Zachowały się też pojedyncze postacie świętych, na przykład brodaty mężczyzna z laską to może być św. Józef albo św. Jakub. Na ścianie nad amboną umieszczono postać w kapeluszu i z różańcem – to z kolei może być św. Dominik. Wszystkie te malowidła, wykonane techniką fresku suchego, co prawda stworzono w dobie gotyku, ale poprzez sztywny, nieco prymitywny linearyzm, nawiązują do epoki wcześniejszej, czyli romańskiej.

O pręgowskim kościele, o jego malowidłach, ale i o innych elementach wnętrza tej świątyni można by jeszcze długo opowiadać. Proponuję po prostu tam pojechać. Jeśli już dotrzecie Państwo do Pręgowa, to przy okazji warto przejść się do Muzeum Szczepana Czerwińskiego, który od lat gromadzi starocie z Kaszub. Warto też wdrapać się na niedaleką Zamkową Górę, gdzie znajdowało się wczesnośredniowieczne grodzisko.

Tekst i zdjęcia
Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę