Muzeum Ziemi Kociewskiej

Chłodna aura i krótkie dni nie zachęcają do wychodzenia z domu, chyba że gdzieś niedaleko, gdzie panuje miłe nam ciepło i można się czegoś interesującego dowiedzieć. Takim miejscem godnym polecenia może być muzeum. Na przykład to regionalne w Starogardzie Gdańskim. Niewiele o nim wiemy, a warto się tam wybrać i wzbogacić swoją wiedzę na temat Kociewia.

Starogardzkie mury obronne są niezwykle imponujące. Wzniesiono je, na polecenie wielkiego mistrza krzyżackiego, na początku XIV wieku, kiedy to zapadła decyzja, że wieś Starogard stanie się miastem. Mury, wysokie na 5-6 metrów i szerokie na niemal 2 metry, wykonano z czerwonej cegły, na kamiennej podmurówce. Dla ich wzmocnienia ustawiono bastiony, a następnie baszty. Dwie z nich, połączone murem miejskim, czyli Baszta Gdańska (zwana też Szewską), datowana na rok 1325, notabene najlepiej do dzisiaj zachowana, oraz Baszta Narożna (zwana również Książęcą), największa i prawdopodobnie najstarsza tylko przebudowana, tworzą urokliwy zaułek, który zaadaptowano na potrzeby Muzeum Ziemi Kociewskiej.

Pozornie muzeum sprawia wrażenie małego, gdyż ekspozycje rozlokowane są w trzech, a właściwie w czterech budynkach. Bowiem ten czwarty to Ratusz Miejski, usytuowany w centrum rynku, niegdyś gotycki (zachowały się jednak tylko takie piwnice), obecnie XIX-wieczny, gdzie znajduje się sala dostosowana do potrzeb ekspozycji czasowych. Obecnie jest tam prezentowana wystawa monet ziem polskich i z Polską związanych, czyli od Księstwa Warszawskiego do współczesności.

Wróćmy jednak do murów i baszt. Ten muzealny zaułek usytuowany jest tuż za mostem, gdzie rzeka Wierzyca łączy się z kanałem. I właśnie tam wznosi się Baszta Gdańska, która przez lata (poza obronnymi) pełniła różnorakie funkcje – była kaplicą, ale i mieszkaniem prywatnym. Podczas niemieckiej okupacji znajdowało się w niej więzienie, z którego wywożono Kociewiaków do Lasów Szpęgawskich, gdzie dokonywano zbiorowych egzekucji. Nawiązując do tragicznych wydarzeń II wojny światowej, właśnie w tej niemal oryginalnej baszcie umieszczono, poza celą więzienną, głównie dokumenty i fotografie mówiące o tragicznych losach Polaków żyjących na Kociewiu w latach 1939-45. Dowiadujemy się z nich o wysiedleniach do specjalnych obozów, konfiskacie mienia, wywożeniu na przymusowe roboty. Są tam również informacje o reglamentacji żywności, odzieży, opału, a także o świetnie prosperującym przemyśle farmaceutycznym, obuwniczym, chemicznym, spożywczym… Oczywiście na potrzeby ówczesnej armii niemieckiej, w oparciu o rabunkową gospodarkę i wyzysk miejscowej ludności.

Jakże inna jest Baszta Narożna. W obecnym kształcie nie przypomina już bryły baszty, a już na pewno dawnej czatowni, czyli punktu obserwacyjnego. Urządzono w niej ekspozycję poświęconą dziejom miasta od początków osadnictwa, a więc od połowy trzeciego tysiąclecia p.n.e. do 1939 r. Można tam zobaczyć kamienne narzędzia, popielnice, czyli gliniane naczynia, do których wsypywano popiół spalonych po śmierci ludzi. Jak widać, pośmiertna kremacja na naszych terenach nie jest niczym nowym.

Są też eksponaty z czasów późniejszych, jak chociażby dokument z 1198 roku nadający zakonowi joannitów gród Starogard, czy XVII-wieczne drewniane rury wodociągowe drążone w pniach drzew, księgi parafialne z zapisami chrztów, wojskowe mundury, sztandary, uzbrojenie i wyposażenie szwoleżerów stacjonujących w mieście w dwudziestoleciu międzywojennym. Są też przedmioty Bractwa Kurkowego, powstałego około 1348 roku, czyli w tym okresie, kiedy Starogard otrzymał prawa miejskie.

Zaułek zamyka nowy budynek, w którym zgromadzono zbiory etnograficzne, czyli ludowe. Starogard Gdański jest przecież stolicą Kociewia, rozciągającego się od Wisły w Tczewie po Czarną Wodę. Wśród sprzętów codziennego użytku znajdują się nie tylko malowane gliniane garnki czy meble, ale również haftowane obrusy, pościel, odzież. Interesujące są skrzynie posażne (czy raczej wianowe), na przykład ta z XVIII wieku. Za obiekt, który zwraca szczególną uwagę, uznałam XIX-wieczny obraz Matki Boskiej Różańcowej, gdzie Madonna z Dzieciątkiem została otoczona wieńcem kwiatów.

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę