Muzeum II wojny światowej

Jeśli nawet II wojna światowa nie rozpoczęła się w Gdańsku (historycy spierają się co do „pierwszeństwa” grodu nad Motławą, Tczewa lub Wielunia), z pewnością rozpoczęła się „od” sprawy Gdańska. Konflikt trwał sześć lat, a jego skutkiem była śmierć milionów ofiar i zniewolenie na kilka dekad wielu narodów, w tym narodu polskiego. Z kolei, gdyby nie masowy zryw ludzi pracy w sierpniu 1980 roku i powstanie NSZZ „Solidarność”, co również dokonało się w Gdańsku, nie mielibyśmy zapewne dzisiaj możliwości odkrywania prawdy o tej okrutnej wojnie. Nic więc dziwnego, że właśnie w stolicy Pomorza powstało największe i prawdopodobnie najważniejsze na świecie muzeum opowiadające nie tylko o tragicznych doświadczeniach II wojny światowej, ale i o skomplikowanej historii XX wieku.

 

Placówka znajduje się na terenie historycznej dzielnicy Gdańska zwanej Wiadrownią, która zniknęła z planu miasta na skutek działań wojennych w 1945 roku. Mieści się niedaleko gmachu Poczty Polskiej istniejącej w Wolnym Mieście Gdańsku. Historia Wiadrowni jest niezwykle interesująca. Po 1945 roku znajdował się tam plac zaadaptowany na zajezdnię autobusową. I właśnie w takim miejscu, u zbiegu kanału Raduni i Motławy, powstało muzeum.

Na zwiedzanie wystawy stałej należy przeznaczyć minimum trzy godziny. Historia wciąga jednak tak mocno, że upływającego czasu po prostu się nie zauważa. Wizytę najlepiej rozpocząć od działu poświęconego genezie wojny i narodzinom totalitaryzmów: nazizmu, faszyzmu, komunizmu, a także japońskiego imperializmu. To między innymi prezentacje plakatów propagandowych ukazujących machinę „nakręcającą” kult Stalina i Hitlera. W innym miejscu umieszczono informacje o wojnie domowej w Hiszpanii, naruszaniu postanowień traktatu wersalskiego przez Niemcy, pakcie Ribbentrop-Mołotow i jego następstwach, czyli przede wszystkim o kolejnym rozbiorze Polski, a zarazem rozbiorze całej Europy Środkowej i Wschodniej. Symboliczna jest tu duża mapa z czerwoną linią dzielącą Europę na część sowiecką i niemiecką, a także fotografia prezentująca geodetów wytyczających tę narzuconą siłą granicę.

Przechodząc pomiędzy poszczególnymi salami nagle znalazłam się na ulicy Wielkiej (Grosse Gasse). Czyżby powrót do przeszłości? Długa na ponad 120 metrów ulica wygląda jak autentyczne aleje z lat 30. i 40. XX wieku, znane chociażby ze starych fotografii. Została zrekonstruowana na podstawie prac archeologicznych dokładnie w tym samym miejscu, w którym odkryto stary bruk tej ulicy.

Osobna część wystawy poświęcona jest obronie Westerplatte. Wbrew pozorom nie jest to nudny opis walk, lecz prezentacja chociażby tego, co znaleziono w gruzach: złotej obrączki jednego z oficerów, szczoteczek do zębów, monet, kubków, talerzy i fotografii…

Codzienne życie w czasie wojny i okupacji to nie tylko walka, bombardowania, strach, ale też zwyczajne czynności żołnierzy, ludności cywilnej, dzieci. Żywność była racjonowana, funkcjonował czarny rynek. Właściwie w muzeum nie ma aspektu życia z okresu II wojny światowej, który nie zostałby poruszony. Pomoc medyczna, rola kobiet, działalność Polskiego Państwa Podziemnego, działalność partyzancka, cywilny ruch oporu, szpiegostwo, niemieckie nazistowskie obozy koncentracyjne, egzekucje NKWD, zbrodnia katyńska, ale też rozszyfrowanie Enigmy przez Polaków, walka na różnych frontach, śmiercionośne wynalazki… Lista prezentowanych dziedzin jest bardzo długa. A po wojnie? Były marsze śmierci, ofiary i sprawcy, bohaterowie i zwykli ludzie, a przede wszystkim skutki tej okrutnej wojny, łącznie z terrorem nowej komunistycznej władzy w Polsce i wyklętymi Żołnierzami Niezłomnymi. Pozostało też spustoszenie, zachwianie dotychczasowego porządku symboli i wartości, które odczuwamy do dzisiaj.

W muzeum zgromadzono ponad dwa tysiące eksponatów, w tym sowiecki czołg, niemiecki motocykl… Z jednej strony dziecięce zabawki z lat 40., z drugiej – bydlęcy wagon, taki sam jak ten, którymi Sowieci w czasie wojny wywozili na Syberię setki tysięcy Polaków. Nie brakuje tworzących kontekst i przenoszących nas w ducha epoki autentycznych wypowiedzi, fragmentów pamiętników, opowieści dzieci. Dlatego właśnie zwiedzającym to miejsce osobom często towarzyszy zaduma i refleksja, a nawet łzy. W tym muzeum każdy znajdzie coś, co go zafascynuje.

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę