Kościół na szlaku menonitów

Tym razem na weekendowy wypad za miasto przeniesiemy się na Żuławy, które często są traktowane po macoszemu, bo i krajobraz płaski, lasów brakuje, a i komarów dużo. Wydawałoby się, że to kraina mało ciekawa, wybitnie rolnicza, błotnista w porze deszczu, bez tradycji, bo z ludnością napływową z Kielecczyzny czy z Lubelskiego, a jednak kryje ona sporo tajemnic.

Kierowcy, jadący z Gdańska do Nowego Dworu albo i dalej, do Elbląga, a nawet Warszawy, nie zwracają uwagi na mijane z boku niewielkie miejscowości rozlokowane wzdłuż komunikacyjnego traktu popularnie zwanego „siódemką”. Wocławy, Koszwały – to nazwy dla wielu osób nic niemówiące. Jest jednak takie miejsce, które zauważa każdy – to most na Wiśle w Kiezmarku. Pamiętam czasy, kiedy funkcjonowała tam (notabene od średniowiecza) promowa przeprawa, a potem budowano wielki most. Jednak dopiero po latach zauważyłam, że po prawej stronie, jeszcze przed mostem, wśród kępy drzew rosnących między polami stoi nieduży, szachulcowy kościół. Jest tak malowniczy, że wręcz zaprasza do zjechania z głównej trasy.

Stara, lokowana przez wielkiego mistrza krzyżackiego w XIV w. wieś nie należy do zamożnych. A kościół, otoczony cmentarzem porośniętym starodrzewem, z kilkoma nagrobkami pamiętającymi przedwojenne czasy, wygląda jakby o nim świat zapomniał. Ryglowa konstrukcja wypełniona cegłą, gliną, kamieniami jest bardzo sfatygowana, a mimo wszystko zachwyca. To piękna, smukła sylwetka jednoprzestrzennej budowli, od wschodu zamkniętej trójbocznie, z wieżą zegarową od zachodu. Została wzniesiona zapewne w 1727 r. Data ta jest kilkakrotnie powtórzona na chorągiewkach dachowych, na szybach witrażowych w oknach i znajdowała się też na nieistniejącym już malowidle stropu we wnętrzu świątyni. Chociaż jest jeszcze inna data – 1653 – umieszczona na zegarze słonecznym zdobiącym od południa wieżę, świadcząca o istnieniu wcześniejszej świątyni.

Ze starych dokumentów wynika, że w Kiezmarku już w 1349 r. było probostwo, a więc musiał tam również stać kościół. Zapewne był to kościół przynajmniej częściowo drewniany. Przypuszcza się, że przy budowie nowej świątyni, a może tylko przy jej kapitalnym remoncie – dokumenty nic na ten temat nie mówią – wykorzystano elementy z tej wcześniejszej. Dzisiaj nawet nieznane jest jej pierwotne wezwanie, gdyż w dobie reformacji świątynia została przejęta przez protestantów i do końca wojny funkcjonowała jako zbór luterański.

Obecnie parafialny kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej nosi znamiona budowli barokowej. Jest orientowany, czyli ma prezbiterium od wschodu, a wieżę od zachodu. Jego wnętrze jest proste, skromne, rozświetlone wielkimi, prostokątnymi oknami zamkniętymi półkoliście, częściowo wypełnionymi barwnymi witrażami z około 1900 r. Na kwaterach owych witraży, oprawionych w ołów, znajdują się herby fundatorów kościoła.

Wewnątrz warto zwrócić uwagę na drewniany strop o zaokrąglonych bokach z pozornymi lunetami. Ołtarz główny dwukondygnacyjny, z obrazami Ostatniej Wieczerzy i Zmartwychwstania, jest obiektem manierystycznym datowanym na rok 1641, fundowanym dla Kiezmarka przez burmistrza gdańskiego Jana Czirenberga. Interesujące są pola boczne, z kolumienkami, bogatymi zdobieniami małżowinowo-chrząstkowymi, wicią roślinną i rzeźbionymi główkami aniołków. Na ten sam okres datowana jest również chrzcielnica, stojąca za ołtarzem, a także ambona, która dawniej znajdowała się w kościele przy ścianie po prawej stronie, ale w 1989 r. została oddana do renowacji i jak na razie do kościoła nie wróciła. Interesującym obiektem jest również barokowy prospekt organowy z 1773 r.

Turyści nie mają możliwości obejrzenia wnętrza kościoła, bowiem otwierany jest on tylko na czas sprawowania liturgii. W sezonie letnim można jedynie zajrzeć do środka przez kratę przy drzwiach łączących kruchtę z korpusem kościoła. Niemniej sam spacer wokół kościoła stanowi niezłą ucztę duchową.

Ciekawostką jest również fakt, że kościół ten stoi na szlaku menonitów, bowiem w Kiezmarku do II wojny światowej mieszkali również menonici. O owym szlaku i niezwykłej, zapomnianej menonickiej kulturze opowiem innym razem.

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę