Kościół z duchem

Tym razem na weekendowy wypad za miasto przeniesiemy się na Kociewie, które często traktowane jest jak ubogi krewny Kaszub. A przecież to na Kociewiu świetnie prosperowały majątki zamożnych obszarników ziemskich. Pod względem materialnym Kociewie zawsze było zamożniejsze od Kaszub. Dzisiaj kociewska kultura jest zdecydowanie mniej znana od kaszubskiej, dlatego proponuję odwiedzenie miejsca, o którym w przewodnikach niewiele jest informacji. Zapraszam do wsi Obozin z interesującym zabytkiem, kryjącym sporo tajemnic.

Na końcu wsi, wydawałoby się niczym niewyróżniającej od innych, mieszka kobieta, która zawiaduje kościelnymi kluczami. Przy okazji posiada dar opowiadania, więc chętnie wędruje

z turystami do miejscowego kościoła położonego na niewielkim wzniesieniu i otoczonego przykościelnym cmentarzem. Otwieranie drzwi do świątyni to cała ceremonia – duży klucz i stary zamek.

Nieduży, jednonawowy, ceglany kościół wzniesiony został, a raczej wznoszony był przez kilka stuleci. Prezbiterium zaliczane jest do najstarszej części owej budowli pamiętającej jeszcze czasy zakonu joannitów, którzy osiedlili się na Pomorzu Gdańskim pod koniec XII w. Ich główna siedziba znajdowała się w odległych od Obozina o 6 kilometrów Skarszewach. Nic więc dziwnego, że w okolicznych wioskach zaczęli budować kościoły. Jednym z nich jest właśnie kościół oboziński pod wezwaniem św. Michała Archanioła, patrona rycerzy.

Kościelna wieża pochodzi również z czasów joannitów, natomiast z korpusem jest jakoś dziwnie. Mówi się, że środek kościoła został wybudowany przez Krzyżaków, którzy odkupili dobra od joannitów. Na podstawie kościelnych dokumentów tworzy się dosyć niejasny obraz historii owej świątyni. Najpierw, do XVI w., była ona murowana. Potem, na początku XVII w. – nie ma wzmianki ani o pożarze, ani o wojnie – podaje się, że była to budowla szachulcowa, czyli mówiąc potocznie zbudowana z pruskiego muru. Wreszcie w XVIII w. ponownie murowana. Ustalenie więc daty wzniesienia kościoła jest niezwykle trudne.

Jeśli chodzi o wnętrze świątyni, to jest ono względnie jednorodne: barokowo-rokokowe. Jednak i w tym występuje drobna nieścisłość. Bowiem w rokokowym ołtarzu umieszczono znacznie wcześniejszą, bo późnogotycką polichromowaną rzeźbę Matki Boskiej z Dzieciątkiem, zaliczaną do grupy „Pięknych Madonn” – wybitnych dzieł średniowiecznej snycerki pomorskiej.

Kolejną ciekawostką jest kamienna chrzcielnica ustawiona przy bocznym wejściu, kształtem przypominająca dzieło późnoromańskie, która dzisiaj służy za kropielnicę. Na koniec proponuję przyjrzeć się ławkom. Wydawałoby się, że tylko pierwsze dwie mogą wzbudzić zainteresowanie turystów. Tylne są współczesne. Chociaż? Siedząc z dala od ołtarza, bliżej konfesjonału można spotkać tajemniczą postać odzianą w czarny strój i gorliwie się modlącą. Nie każdy ma szansę zobaczyć tę postać, a jednak, jak zapewnia pani, która sprząta kościół, pojawia się ona niemal codziennie.

Domysłów dotyczących identyfikacji postaci jest wiele. Zalicza się do nich podkomorzego pomorskiego Jana Loka, herbu Rogal, zmarłego w 1562 r. właściciela Obozina, o czym wspomina płyta nagrobna umieszczona

w posadzce kościoła tuż przed ołtarzem głównym. Notabene od rodziny Loków przez jakiś czas wieś nazywała się Locken. Wcześniej na Obozin mówiono Thoomaswald, a nieco później Łobozin.

Być może ową tajemniczą postacią jest księżna Maria Ogińska na Jabłonowie, żyjąca w XIX w., do której przynależał Obozin. Niestety, postać jest tak zakryta, że trudno ustalić jej płeć.

Interesująca jest historia samej miejscowości.

W Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego czytamy, że Obozin to starożytna osada, bowiem na wzgórzu nad jeziorem, niegdyś zwanym Marchel (Margel) Duży, a także na Grabowej Górze i na Łysicy znaleziono cmentarzyska z grobami skrzynkowymi, w których znajdowały się urny z prochami zmarłych. W jednym z nich był brązowy kolczyk. Owe urny

w XIX w. zakopano na przykościelnym cmentarzu. Więcej informacji brak, aż do czasów nam współczesnych, kiedy to Obozin stał się miejscem lipcowego Pikniku Country, ale to już inna historia.

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę